Myślisz, że łatwo być dziewczyną piłkarza? 5 dowodów na to, że wcale nie!

Wszystkim się wydaje, że one tylko leżą i pachną. Że nic nie muszą robić, tylko ładnie wyglądać. Że w ich związkach nie liczy się miłość, tylko kasa i zakupy. A jak wygląda rzeczywistość?

Łatwo nie jest. Żeby zostać dziewczyną piłkarza, trzeba spełnić określone warunki. Po pierwsze: trzeba być śliczną. Po drugie: zgrabną. Po trzecie: znakomicie zbudowaną. Obecny, najbardziej popularny typ ma ciemne włosy (pa, pa blondie, głupia byłaś, nie miałaś szans), ok 170 cm wzrostu (choć nie zawsze), bardzo regularne rysy, sarnie oczy, wcięcie w talii, zgrabne pośladki, długie nogi, niczego sobie biust. Przypadek?

Och, oczywiście, że zdarzają się takie, które mają dobre geny i wyglądają tak, powiedzmy, od urodzenia albo chociaż od przedszkola, ale pozostałe muszą to sobie WYPRACOWAĆ. Sposobów wypracowywania jest wiele, zależy, jaką kto obrał w życiu drogę - dłuższą czy na skróty. Ale nie będę się tym teraz zajmować. W każdym razie - prześledźmy wyboistą ścieżkę kariery dziewczyny piłkarza.

rys. Magda Danajrys. Magda Danaj

1. Jak poznać piłkarza? Obawiam się, że chodzenie na mecze w bardzo obcisłych i skąpych koszulkach, nawet regularnie, to za mało. Natalia Siwiec w ubiegłym roku tak się starała i niestety, się nie udało. Praktyka pokazuje, że wiele dziewczyn piłkarza poznało swoich chłopaków w sklepie. Niektóre w tych sklepach pracowały, inne się po nich przechadzały w poszukiwaniu CZEGOŚ FAJNEGO. Aż tu nagle bum, trach, grom z jasnego nieba, zjawia się on. Piękny, śliczny, dobrze zbudowany. Nie wiadomo kim jest, ale się uśmiecha. Telefonu mu nie dam, bo przecież nie daje się obcym, ale zawsze możemy spróbować odnaleźć się przez media społecznościowe.

Jeśli piłkarz nie jest jeszcze gwiazdą światowego futbolu, z pewnością nie zostanie rozpoznany, dlatego z pewnością przez jakiś czas będzie się ukrywał. No wiecie, żeby sprawdzić szczerość uczuć. Dlatego trzeba być czujnym i jeśli trafia się w sklepie na pięknie zbudowanego młodzieńca, lepiej nie dawać mu tak od razu kosza.

2. Jak wytrzymać z piłkarzem? Łatwo nie jest. Po pierwsze - piłkarze ciągle mają treningi. A potem są zmęczeni i muszą odpoczywać, regenerować się, masować. Nie bardzo mają czas na tańce, hulanki i swawole, bo wtedy by się nie wyspali i źle zagrali. A jak się chce dobrze zarabiać, to trzeba dobrze grać. Nie ma mowy o alkoholu (czasy zalewania pały przez piłkarzy bezpowrotnie minęły), za to jest mowa o rygorystycznej diecie. Bo mit, że piłkarz dużo biega po boisku, to może sobie snikersy czy inne marsy wciągać na potęgę, można między bajki włożyć.

Niestety, pojawiła się Anna Lewandowska, żona najlepszego i najlepiej zbudowanego polskiego piłkarza i ona wie, że żeby dobrze grać, trzeba dobrze jeść. Analizę włosa zrobić, nietolerancje pokarmowe sprawdzić, gluten i laktozę na dzień dobry odstawić, cukier też. Co potem? Potem trzeba pichcić i gotować te różne super zdrowe cuda z jej książek. A przecież taki piłkarz nie będzie sobie sam pichcił i gotował, bo trenuje i jest zmęczony. Trzeba więc o niego zadbać, bo wiadomo, że żadna gospodyni tak nie zadba, jak ukochana. Tak że ten. Może leży i pachnie, ale dopiero po tym, jak już ugotuje tego dzikiego łososia na parze z warzywami, posypanego czarnuszką. Albo nasiona chia z musem z mango. Albo inne kulki mocy, które Robert Lewandowski je przed meczem. Tak więc dziewczyna piłkarza musi gotować. Jak nie umie, to się nauczy. Jak nie chce, to zachce. Taki lajf.

Dałyśmy naszym piłkarzom fryzury słynnych Orłów Górskiego. Jak wyglądają? FANTASTYCZNIE!

3. Przeprowadzki. Wiadomo - piłkarz sobie za bardzo klubu nie wybiera. Idzie tam, gdzie go chcą i gdzie dobrze płacą. A ponieważ za granicą płacą lepiej niż w Polsce (i nawet 500+ tego nie zmieni), to każdy chce grać właśnie tam. Anglia, Włochy, Hiszpania, Niemcy - nie wiadomo, gdzie rzuci los. A potem - języka trzeba się nauczyć, koleżanki znaleźć, ale w sumie po co, skoro za chwilę może być kolejna przeprowadzka, mama daleko, przyjaciółki też.

Chłopak cały dzień na treningu, a potem zmęczony, poszłabym gdzieś, ale sama tak? Na studia - trudno, bo nie ten język, do Polski daleko, do pracy się nie opłaca. Bo co, rodzinę w obce ręce oddać, żebym ja mogła do pracy pójść i nie zarobić nawet na nianię? Przecież to się kupy nie trzyma.

4. Piłkarza lepiej nie zostawiać za długo samego, bo z pewnością czyha na niego wiele innych ślicznych chętnych, o równie świetnych wymiarach i warunkach, a przecież powszechnie wiadomo, że "nie ma takiego wagonika, którego nie dałoby się odczepić”. Tak więc lepiej się starać, dbać i być obecną na każde zawołanie, żeby nikt za bardzo nie mógł się zbliżyć, żeby przypadkiem takiego samotnego piłkarza pocieszać.

5. Nieustannie trzeba znosić obelgi pod swoim adresem, a to że głupia, a to że poszła na hajs, a to że cała z plastiku, cycki zrobione, usta nadmuchane, a to że "panna lekkich obyczajów”, żeby to tak jakoś bardziej gładko ująć. Łatwo nie jest i nie ma nic za darmo. Tyłek twardy lepiej mieć, więc lepiej z Anną Lewandowską na obóz pojechać, poćwiczyć, łańcuszki i bransoletki od Sary Boruc kupić, przebojów Mariny posłuchać. "Bo wszystkie WAG-sy to jedna rodzina, starsza czy młodsza, kobieta czy dziewczyna”.

Więcej o: