Opowiedzcie nam o swojej przyjaźni. Przyjedziemy do Was, a Wasza historia trafi do książki

Przyjaźń jest wielka. Co, trąci banałem? Niby tak, a jednak okazuje się, że to relacja w naszej kulturze mocno niedoceniana. Chcemy to zmienić. I poznać historie przyjaźni: trudnych, pozornie niemożliwych, gwałtownych, długoletnich, na odległość, szkolnych i sąsiedzkich, tworzonych w różnych konfiguracjach płci oraz wieku. Waszych.

„Dlaczego przyjaźni nie traktuje się na równi ze związkiem? A może jest lepsza? Dwoje ludzi pozostaje razem przez lata, a wiążą ich nie seks, nie atrakcyjność fizyczna, nie pieniądze, nie dzieci, nie własność, lecz wzajemna zgoda na bycie razem, wzajemne zobowiązanie wobec unii, która nie daje się skodyfikować” - zastanawia się Willem, jeden z bohaterów książki „Małe życie”, która - uff, tym razem nie na wyrost - została obwołana w USA książką roku 2015, czytelniczą sensacją i objawieniem.

Polski przekład niedawno pojawił się w księgarniach. Na ponad 800 stronach autorka powieści, Hanya Yanagihara, rozwodzi się nad potęgą przyjaźni. Z czułością śledzi poczynania Jude'a, Willema, Malcolma, JB oraz ich bliskich. Towarzyszy im w momentach chwały i upadku. Zwłaszcza upadku, bo powołanym przez siebie do życia postaciom nie szczędzi traumatycznych doświadczeń. Jest w tym logika. W końcu „przyjaźń oznacza bycie świadkiem dręczących nieszczęść przyjaciela, długich okresów nudy i rzadkich triumfów. To przywilej bycia przy drugiej osobie w jej najtrudniejszych chwilach i świadomość, że samemu też można się przy niej czuć podle”.

Przyjaźń jest nam niezbędna do życia. Potrafi pojawić się w najtrudniejszych okolicznościach - na wojnie, w niewoli, w obliczu choroby. Opiera się na bliskości, lojalności, wspólnocie myśli i języka. Przyjaciel to ktoś, kto akceptuje nas bezwarunkowo, kto jest z nami szczery. Gdy trzeba - wesprze, a innym razem obsztorcuje, zdradzi niewygodną dla nas prawdę. Nawet za cenę tego, że spotka go z naszej strony agresja lub drwina. Bo przyjaciel nie jest klakierem. Potrafi stawić czoła naszym humorom, w odpowiednim momencie rzucić żart, umiejętnie rozładować sytuację. Nikt nie zrobi tego tak uroczo, jak on.

Przyjaźń jest wielka. Co, trąci banałem? Niby to oczywiste, a jednak okazuje się, że to uczucie w naszej kulturze mocno niedoceniane. O miłości wciąż powstają filmy, seriale, książki, piosenki, a przyjacielskie związki pojawiają się zazwyczaj gdzieś w tle, na marginesie opowiadanych historii (są oczywiście chlubne wyjątki - od „Małego Księcia”, aż po prozę beatników; zbieram je teraz skrupulatnie; za wszystkie polecenia będę wdzięczna!). Mimo że współcześnie, w obliczu postępującego osłabienia więzi opartych na pokrewieństwie, to właśnie grono najbliższych przyjaciół nierzadko staje się dla nas rodziną. Grupą szybkiego reagowania, opartą na czymś bardziej wyrafinowanym niż geny.

Z przyjaciółmi spędzamy święta i wyjeżdżamy z nimi na wakacje. Przyjaciołom wypłakujemy się w rękaw, gdy zawiedzie miłość. To im mówimy rzeczy, o których nie chcemy lub nie możemy powiedzieć rodzicom. To oni znają nasze wstydliwe przyzwyczajenia, nasze guilty pleasures. I widują nas w stanie wskazującym - na spożycie, na zakochanie, na zagubienie, na rozemocjonowanie. Są z nami zawsze. Kiedy są i kiedy nie są nam niezbędni.

Dla wszystkich tych, którzy zgadzają się z moim peanem na cześć przyjaźni, mamy dobre wieści. Motyw przyjaźni pojawi się pierwszoplanowo w filmie zatytułowanym, a jakże, „Po prostu przyjaźń”. W polskim filmie, dodajmy. Jego premierę przewidziano na styczeń przyszłego roku. Właśnie padł ostatni klaps na planie tej komedii, bardziej przyjacielskiej niż romantycznej.

fot. Next Filmfot. Next Film

Scenarzystką filmu jest Karolina Szablewska - autorka pierwszej części „Listów do M.”. W obsadzie plejada gwiazd, m.in.: Magdalena Różczka, Sonia Bohosiewicz, Bartłomiej Topa oraz Marcin Perchuć. Za reżyserię odpowiada Filip Zylber, za zdjęcia Jan Holubek, więc są widoki na to, że temat przyjacielskich relacji doczeka się wreszcie godnej reprezentacji w rodzimym komercyjnym kinie. Ma być i lekko, i mądrze. Trzymam za to kciuki.

fot. Next Filmfot. Next Film

Sama też, mam nadzieję, dołożę cegiełkę do „projektu-przyjaźń”. Pracuję właśnie nad książką o przyjaźni, która ukaże się nakładem Wydawnictwa Agora (jej premiera zbiegnie się z premierą filmu). Będzie to zbiór rozmów: w pierwszej części psychologowie, socjologowie, terapeuci opowiedzą o różnych aspektach przyjacielskich relacji, w drugiej - porozmawiam z ludźmi, którzy wprowadzą mnie i czytelników w świat swoich przyjaźni.

fot. Next Filmfot. Next Film

I to punkt wyjścia naszej akcji. Chcemy zachęcić Was do tego, żebyście przysyłali nam swoje historie. Czekamy na Wasze opowieści o tym, jak bardzo wyjątkowa (i dlaczego) jest przyjaźń, która Was połączyła. To może być dwugłos, dziennik, list, komiks, opowiadanie czy fototeportaż - nie ma wymogów co do formy. Najważniejsze, żeby tekst oddawał temperaturę Waszej relacji, wyjaśniał skąd się wzięła i na czym się opiera.

Najciekawsze opowieści przez całe wakacje będziemy publikować na Fochu. A wywiad z jedną, wybraną przeze mnie parą przyjaciół trafi do książki. Piszcie na adres: foch@agora.pl

Na Wasze zgłoszenia czekamy do końca lipca. Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów zrewanżujemy się książkowym upominkiem.

Hanna Rydlewska, redaktorka naczelna Weekend.gazeta.pl

Więcej o: