Wojujący ateiści i wyznawcy polskiego Jezusa - jakie typy fanatyków ciągną na Światowe Dni Młodzieży?

Wiara ma wiele twarzy. Nie każda jest urodziwa. Ani na pierwszy, ani nawet na drugi rzut oka. Niekiedy wręcz z trudem oczu tych nie odwracam. Jakie typy "wierzących" zauważyłam?

Rys. Magda DanajRys. Magda Danaj

W związku ze zbliżającymi się Światowymi Dniami Młodzieży na ulicach zaczynają się pojawiać grupy pielgrzymów, księży oraz sióstr zakonnych (także tych tańczących). Ale prócz nich są również:

Wojujący ateiści

Fanatyczni w prezentowaniu swoich poglądów, chcą burzyć kościoły (albo zamieniać w uniwersytety czy szpitale), palić święte księgi. Za całe światowe i wszechświatowe zło winą obarczają religie, wierzących, obrzędy. Gdyby oni przejęli władzę nie byłoby wojen, chorób, bo przecież naszym życiem rządziłyby nauka i rozum. Prychają pogardliwie, widząc grupki śpiewających, modlących się ludzi.

Chętnie też używają słów: "ciemnogród", "sekta", "taliban", "zabobon" i innych podobnych. Jak wszyscy fanatycy widzą sprawę ostro, czarno-biało i jednostronnie.

Ateiści udawani

Publicznie śmieją się i drwią z wyznawców wszelkich religii oraz prezentują poglądy nieco tylko bardziej subtelne niż grupa opisana powyżej. Bo ateizm jest hip and trendy, fajnie jest być niezależnym i wolnym od wszelkiej ideologii. Jednak zdarza się najczęściej, że chrzczą dzieci (bo przecież nigdy nic nie wiadomo albo dla świętego spokoju, żeby rodzice się nie czepiali), biorą śluby w kościele (bo ładniej i uroczyściej), wieszają i noszą krzyżyki (po babci) etc. Pochować się każą też w asyście księdza i organisty oraz kadzidła, przecież pogrzeb cywilny, bez niczego, jest taki przygnębiający.

Bo Jezus był Polakiem

Wybuchowa mieszanka religijno-narodowa, która coraz częściej defiluje po ulicach polskich miast. Tu spali jakąś kukłę, tam napadnie i pobije uchodźcę, zwyzywa dziewczynę w chuście na głowie. Grupa silna, głośna i coraz liczniejsza, mam wrażenie. Ich dogmatem są obrona Częstochowy, Papież Polak, a w żłóbku na Boże Narodzenie górale z Zakopanego.

My jesteśmy narodem wybranym, my obroniliśmy Wiedeń i całą Europę przed Turkami raz, a drugi raz przed bolszewią w 1920 roku. Koronujemy figury, stawiamy wielkie pomniki, największe kościoły, licytujemy się, kto na świecie ma najwięcej cudownych źródełek.

Problem się zaczyna, kiedy trzeba wejść głębiej, nie wiemy w co wierzymy ani co znaczą zasady i prawdy wiary. A jak już Franciszek zaczyna mówić o tolerancji i miłości do innych, gubimy się zupełnie. Innego, Panie, zachowaj w zdrowiu i szczęściu, ale na wszelki wypadek trzymaj jak najdalej od nas.

Bo sprawy tego świata są nam obce

Jechałam ostatnio pociągiem z grupą młodych ludzi (na oko sporo młodszych ode mnie) - ewidentnie na Światowe Dni Młodzieży. Część mówiła po angielsku, dwoje po niemiecku, kilkoro po polsku. Skąd wiem, że na ŚDM - no z uwagi na typowy i obowiązujący pielgrzymi „look”. Słyną oni bowiem z zupełnego lekceważenia dbałości o swój wygląd i to, co na grzbiet nałożyli. Do tego wzrok zatroskany, wbity w ziemię albo ze zgrozą pomieszaną z lekką nutą wyższości wpatrzony w goliznę nóg, ramion, palonego papierosa. Zawsze w takim starciu mam poczucie, że jestem bezgranicznie płocha i pozbawiona dostępu do tylko im wiadomych tajemnic i prawd.

New new age

W domach moich znajomych (bliższych i dalszych) odkrywam coraz częściej Biblię stojącą tuż obok posągów Buddy i książek o mocy słońca i świąt księżycowych. Generalnie wierzymy w absolut, w inny wymiar, w kosmitów, we wszystko, co choć trochę pozwoli nam wyjaśnić niezrozumiałą i groźną rzeczywistość. Palimy kadzidełka, białą szałwię i białe świece oraz staramy się nie deptać mrówek, bo a nuż w przyszłym wcieleniu będziemy żyć w mrowisku.

Odnajdujecie się w którejś z tych grup? A może reprezentujecie typ zupełnie odmienny?

Więcej o: