Pokaż, co masz w majteczkach! Jak reagować na takie zachowanie przedszkolaka?

Nic się nie stało - w taki sposób najchętniej reagowałaby większość dorosłych. Temat cielesności i granic strefy intymnej jest szczególnie trudny w przypadku dzieci kilkuletnich. Brak edukacji nie rozwiąże tu problemu - wręcz przeciwnie.

"Powiedziałam 'nie', a on i tak zadarł mi sukienkę" - źródło pexels.com

- P. chciała, żebym jej pokazała swoje majteczki - mówi twoja odebrana z przedszkola kilkuletnia córka. Uderza jak grom z jasnego nieba. Ganisz się w myślach, przecież P. to dziewczynka. Dziewczynki czasem przechwalają się różnymi rzeczami, nie panikuj. Nie przesadzaj. Traktuj to jako normalne zdarzenie, podmień słowo "majteczki” na "buciki”, pytaj dalej, nie wyciągaj pochopnych wniosków.

- A potem przyszedł M. i chciał, żebym pokazała mu, co mam w majteczkach.

- Wiesz, że to są miejsca intymne, twoje własne? - mówisz spokojnym tonem. Ona kiwa główką, kasztanowe kucyki upięte na głowie radośnie podskakują.

- Nikt nie ma prawa zmusić cię do pokazywania twoich miejsc intymnych, to takie miejsca, które należą tylko do ciebie. Żadna koleżanka, żaden kolega, żadna pani przedszkolanka, ciocia, ani wujek. Gdyby ktoś ci kazał pokazać co masz pod majteczkami, wiesz, co mu powiedzieć?

Ona wie, jest rezolutna. Chyba udało ci się ukryć strach. Lepiej nie drążyć. Chyba można przesadzić. A może nie?

Może lepiej będziemy milczeć o tym?

- Wielu rodziców boi się rozmawiać z dziećmi na tematy związane z nie tylko z seksualnością, czy samym seksem, ale w ogóle granicami ich ciała, uważając, że dziecko samo będzie wiedziało i potrafiło rozpoznać jaki dotyk jest ok, komu i jak wolno dotykać, a komu z kolei robić tego nie wolno - mówi Iza Jąderek, psycholog seksuolog, edukatorka seksualna i nasza redakcyjna ekspertka od tematów intymnych. Dodaje też, że nie ma bardziej mylnego przekonania.

Nie ucząc tego, nie przekazujemy dziecku wiedzy. W ten sposób ono nie ma jak rozpoznać, co dla niego będzie bezpieczne. Dziecko nie będzie wiedziało, że ciała kolegi czy koleżanki się nie dotyka, jeśli tego nie chcą. Nikt sam z siebie nie wie, że jakiegoś dotyku można nie lubić.

Gdy pytam Izę, jaki wiek jest właściwy na pierwsze rozmowy dotyczące seksualności, wyjaśnia, że temat należy poruszać już w wieku 4 lat. Już tak małe dziecko powinno wiedzieć, że ciała innych osób się nie dotyka, powinno być uczone intymności. Warto uczyć, że nagość sama w sobie nie stanowi zagrożenia, czy wstydu, ale nie powinno się też naruszać intymności drugiego człowieka, choćby wchodzeniem do łazienki w czasie załatwiania się.

- Trudno tu mówić o przesadzie, bo to są podstawowe elementy edukacji i wspierania rozwoju dziecka. Tylko dzięki temu dziecko będzie umiało rozpoznać coś, co może być zagrożeniem. Jednocześnie uczymy dziecko akceptacji dla innych. Maluch nie będzie stosować przemocy, wywierać presji i przekraczać granic - tłumaczy Iza. Warto pamiętać, że to my, dorośli, mamy własne przekonania dotyczące seksualności. Często są to przekonania ograniczające czy stygmatyzujące. Niestety, często też zamiast wiedzy, wpajamy dzieciom właśnie owe własne przekonania.

- Gorsze może być tylko przemilczenie - mówi seksuolog. Unikanie tematów intymności w domu sprawia, że dzieci stają się wobec kolegów i koleżanek agresywne lub skłonne do przemocy. Rodzice zaś w takich sytuacjach przerzucają odpowiedzialność na instytucje takie jak szkoła. Niestety, w pierwszej kolejności to w domu uczymy się przyjmować określone postawy.

To normalne, taki wiek

Porozmawialiście już z dzieckiem o sytuacji z majteczkami. Jesteście spokojniejsi, przecież zrobiliście wszystko jak należy. Tymczasem w szatni popołudniu.

- Mamo, a dzisiaj M. znów kazał mi zdjąć majtki - i wszystkie mięśnie zaczynają tężeć.

- Co mu powiedziałaś?

- Że to są moje miejsca i nie będę ich pokazywać.

- Dał ci spokój?

- Nie, zadarł do góry sukienkę.

Dowiadujesz się, że twoje własne dziecko wybroniło się z tego, ale z drugiej strony widzisz, że właśnie odebrało lekcję pt. "ja mówię chłopcu 'nie', a on robi swoje”. Jeszcze nie idziesz z pięściami bronić honoru i godności własnego dziecka. Idziesz za to do pani przedszkolanki. Przecież całe twoje rodzicielskie życie wpajają ci, że rodzice muszą współdziałać z wychowawcami. Zgłaszasz problem, opisujesz dwie sytuacje z ostatnich dni. Co słyszysz?

- Och, wie pani, to taki wiek.

I już wiesz, że nikt poza twoim dzieckiem i tobą nie widzi w tym problemu. Taki wiek. Ciekawość. Sama pani rozumie. Proszę się uspokoić.

Seksuolog Iza Jąderek przyznaje wprost, że przedszkolanka zachowała się nieprofesjonalnie. Możliwe, że nie była przygotowana na takie sytuacje. Skoro nie ma lekcji wychowania seksualnego dla dzieci, to po co przygotowywać opiekunów do tego, by cokolwiek na ten temat wiedzieli. Właściwie jaki temat? Nie ma tematu.

Jak powinni się zachować dorośli ?

- W sytuacjach agresji, przekraczania granic oraz przemocowej komunikacji, brak reakcji lub zbagatelizowanie jest przyzwoleniem - mówi ostro ekspertka. Takie podejście to także sygnał dla innych dzieci, że nic się nie stało. Psycholog zauważa też, że jeżeli nikt nie porozmawia z dziećmi na temat takich zdarzeń istnieje ryzyko, że sytuacje będą się powtarzać. Jednocześnie Iza Jąderek dodaje, że normą wśród dzieciaków i nastolatków jest to, że pokazują sobie narządy płciowe, porównują je, są ciekawe, dotykają się. Nie należy jednak pozostawiać ich samych, muszą być uczone granic. Bardzo ważne jest budowanie w dzieciach świadomości, że nie każdy chce i nie wolno nikogo do tego zmuszać.

Jak reagować właściwie, gdy jesteś wychowawcą? W opisanej powyżej sytuacji przedszkolanka powinna zrobić dzieciakom warsztaty z zakresu budowania granic, respektowania ich - rozumienia ciała, bo z taką wiedzą dziecko wchodzi potem w wiek szkolny. Jeśli nie dostanie wyraźnego sygnału od rodziców i wychowawców, będzie powielać schematy, które zna i, które - w jego przekonaniu - sprawdziły się. Jak podkreśla seksuolog - warsztaty muszą być przygotowane w odpowiedni sposób, adekwatnie do wieku i rozwoju dzieci.

Nie bójmy się proponować takich rozwiązań. W innym wypadku wszyscy dajemy ciche przyzwolenie na agresję.

Więcej o: