Wakacje z ukochanym? Przemyśl to, nim urlop zamieni się w kryzys

28.06.2017 18:31
Para na wakacjach

Para na wakacjach (Fot. iStock)

Każda zmiana powoduje wzrost napięcia. Weźmy: wakacje. Niby on i ona znają się na wylot, ale nagle okazuje się, że w nowym otoczeniu, spędzając ze sobą 24 godziny na dobę patrzą na siebie inaczej. Nie zawsze bardziej przychylnie.

Niektórzy świetnie wiedzą, że wspólny wyjazd na dłużej niż dzień-dwa, to pełzający kryzys związku. Oczywiście nie mówię o parach z bardzo krótkim stażem, rozrywanych na strzępy przez namiętność. Oni wybaczą sobie prawie wszystko i właściwie obojętne, dokąd się wybiorą. Ale ten stan upojenia trwa do czasu, robaczki, do czasu Takie trzy-pięć lat wspólnego bytowania możemy uznać za bezpieczne ramy czasowe, w których hasamy sobie beztrosko, nie zastanawiając się, jak my ze sobą wytrzymamy 24 na 24. A potem trzeba się postarać.

Oto główne rafy, na które możemy się wpakować podczas wakacji we dwoje. Do rozważenia. I ominięcia.

1. Wędka kontra armia lakierów

Każdy ma swoje ulubione gadżety, do których jest szczerze przywiązany. W ubiegłym roku spędzaliśmy kawałek wakacji z cudowną parą, która przez kawał świata tachała milion wędek oraz zanęt różnego typu - bo nasz przyjaciel widział siebie w roli mistrza spinningu. Ależ im było niewygodnie z tymi kijami, nie mówiąc o tym, że nasza przyjaciółka całymi wieczorami rozplątywała kłębowiska żyłek, na które znowu nie złapało się nic, poza jedną chudą płotką. Na pytanie, czy jej to nie denerwuje, odpowiadała z niewzruszonym spokojem, że już nie. Że ona wozi ze sobą pięćdziesiąt lakierów, coś za coś. I że jak nikt nie patrzy, każe mężowi malować sobie paznokcie u nóg, a on to robi. Podsumowując: każdy ma jakąś swoją irytującą wakacyjną cechę (tu: napuchnięte wędkarskie ego) i trzeba się z tym pogodzić, albo znaleźć sobie własne letnie hobby, żeby była sprawiedliwość na świecie.

SZUKASZ SPOSOBU, BY NAPRAWIĆ SWÓJ ZWIĄZEK? TEN TEST POMOŻE ZDIAGNOZOWAĆ WASZĄ RELACJĘ>>>

2. O czym tym razem zapomniałaś?

Naszym rytuałem wakacyjnym pozostaje przypominanie sobie mniej więcej w odległości 30-50 km od domu, że zapomnieliśmy a/dokumentów, b/telefonu, c/notesu, w którym mamy zapisany adres gospodarstwa, do którego się wybieramy. Zawsze się to kończy lekkim spięciem i niestety zwykle to ja jestem winowajcą. Nie mam w związku z tym moralnego prawa, by udzielać rady, pod tytułem "wypisz na kartce, co powinnaś zabrać, a pięć minut przed wyjściem z domu sprawdź, czy wszystko masz" - ale jednak może ktoś się nauczy na mojej szkodzie.

3. Ludzie wydają dźwięki

A innych to wkurza, zwłaszcza jeśli cierpią na mizofonię. Okazuje się, że takich osób jest całkiem sporo. Wtedy każdy kęs jabłka, pociągnięcie nosem, siorbnięcie - nie mówiąc o chrapaniu - staje się koszmarem, gdy nie możesz schować się do innego pokoju albo przenieść (lub wykopać) na kanapę. Nigdzie nie jest też powiedziane, że musimy w naszym partnerze kochać wszystkie jego cechy. Możemy kochać jego całego, z wyjątkiem chrapania, dajmy na to i warto sobie ułatwić życie kupując przed wyjazdem zatyczki do uszu. Albo odbywając rozmowę o technice bezszmerowego jedzenia papierówek. Tylko tyle i aż tyle.

4. Ludzie mają różne upodobania

Bardzo niewielu jest ludzi, którzy lubią dokładnie to samo. Owszem, są tacy, że jedno zaczyna zdanie, a drugie je kończy. Albo ona pyta: kto napisał ten wiersz, a on mówi: Tetmajer. Takich par jest mało. Częściej zdarza się, że on lubi leżeć z książką i popijać piwo, a ona zwiedzać zamki nad Loarą. Nie oznacza to wcale, że muszą się rozstać. Wystarczy, że sprawiedliwie podzielą czas między zwiedzanie a nicnierobienie. W mojej rodzinie technika: dzień leżenia-dzień biegania sprawdza się wyśmienicie. Chodzi o elementarną sprawiedliwość: oboje muszą być zadowoleni. A z zadowoleniem jak z orgazmem: są tacy, którzy z automatu mają jednocześnie, ale jest ich mniejszość.

5. Wady na wakacjach wkurzają bardziej

Ach, jak dużo mam koleżanek, które przez cały rok tłumią w sobie złość na męża z powodu jakiejś jego przywary (i odwrotnie, panowie nie wypowiadają na głos swojej frustracji wywołanej defektami ich "gałązki jabłoni"). Jadą potem na wakacje i nagle dochodzi do wielkiego wybuchu. Bo nie ma dokąd ani w co uciec: jesteśmy sami ze sobą. Co zrobić? Przede wszystkim nie ma co udawać, że w ślicznych okolicznościach przyrody szlag nas nie trafi. Trafi i zepsuje całą zabawę. Tu nie ma rady skutecznej od zaraz: trzeba zmodyfikować nastawienie i już się nie wkurzać (to my jesteśmy odpowiedzialni za swoje uczucia) albo poświęcić kolejny rok na wprowadzanie zmian, żeby następne wakacje już nas tak z równowagi nie wyprowadziły.

SZUKASZ SPOSOBU, BY NAPRAWIĆ SWÓJ ZWIĄZEK? TEN TEST POMOŻE ZDIAGNOZOWAĆ WASZĄ RELACJĘ>>>

6. Kryzys latem się wyostrza

Niestety życiowe obserwacje dowodzą, że tak jest. Pary w kryzysie nie pogodzą się na wakacjach. Problemy nie znikną. Rany się nie uleczą. Intensywne bycie razem może tylko sprawę pogorszyć. Dlatego - to moja osobista opinia, a nie rada dla absolutnie wszystkich - lepiej w takiej sytuacji nie jechać razem na wakacje. Nikt nie odpocznie, a wymuszona bliskość stanie się koszmarem. Lepiej odetchnąć trochę od siebie i pomyśleć, jak ponaprawiać to, co się zepsuło. Bo naprawić można prawie wszystko, tylko że niekoniecznie podczas dwutygodniowego urlopu.

Miłych wakacji dla wszystkich!

PS. Tekst zawierał lokowanie pewnej porcji ironii. Gdzieniegdzie.

Sprawdź, w ilu językach potrafisz wyznać miłość [QUIZ]
1/11Wybierz czy te zdania są prawdziwe czy fałszywe.
Hiszpan do swojej wybranki powie ''Ta amo''.
Zobacz także
Komentarze (8)
Wakacje z ukochanym? Przemyśl to, nim urlop zamieni się w kryzys
Zaloguj się
  • ltte

    Oceniono 13 razy 9

    Kiedyś na jakiejś wymianie studentów w Niemczech jednego popołudnia otrzymaliśmy dwie propozycje do wyboru. Można było zwiedzić:
    a. Fabrykę fortepianów,
    albo
    b. Browar z degustacją na koniec zwiedzania.
    Większość poszła do tej fabryki fortepianów, a tylko część do browaru. Normalne to jest?

  • plastikpiokio

    Oceniono 4 razy 4

    ja myslę że to miejsce to cmentarz na ulicy wodnej ----cisza spokoj i wszyscy leżą na swoich wyznaczonych miejsca.---rowniutko i cichutko.

  • mawik_net

    Oceniono 3 razy 3

    Jak ludzie nie cieszą się z wspólnych wakacji, to związku już nie ma. Wiem co mówię, mam 62 lata i strasznie cieszę się na wakacje z moim starym.

  • walek_z_lasu

    Oceniono 8 razy 2

    Szan. Pani Autorko,
    artykulik jest milusi. Ale:
    "(...) oraz zanęt różnego typu - bo nasz przyjaciel widział siebie w roli mistrza spinningu. Ależ im było niewygodnie z tymi kijami, nie mówiąc o tym, że nasza przyjaciółka całymi wieczorami rozplątywała kłębowiska żyłek, na które znowu nie złapało się nic (...)."

    Zanęt nie używa się w spinningu. No, chyba że przez dłuższy czas zanęcamy tzw. białoryb, poławiamy go. A tu nagle w stadko żerujących w naszej zanęcie nieszczęsnych stworzeń wszedł szczupak i postanowił sobie poużywać na łatwym białku. Wówczas sięgamy po zestaw spinningowy.
    Miast 'zanęt różnego typu', lepiej z punktu widzenia kultury języka polskiego byłoby 'zanęt różnego rodzaju', ale nie upieram się.
    Nie 'kije', ale 'wędziska'.
    Ryb nie 'łapie się', ale 'łowi'.
    Wspomniane przez Panią 'kłębowiska żyłek' zwane są w gwarze wędkarskiej 'brodami'. Skojarzyło mi się z "Kłębowiskiem żmij" Mauriaca.
    Ale - może nie znam się. Z lasu jestem:-)
    Walek

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX