Kuchnia z Desantowej, czyli jak Tosia robi sobie jaja

Atak na kuchnię i błyskawiczne przygotowanie klasycznego i znanego smakołyku. Tak szybko i z jajem gotują nasze Koleżanki z Grupy Desantowej.

Jajeczne kotleciki

Jaja sobie robisz? A robię! I nie sobie, ale wszystkim! „Jaja tu, jaja tam, jaja dla każdego mam” - nucę też, już po moczeniu, ale o tym zaraz. W kuchni wszystko musi iść po kolei i śpiewająco. Któż z nas nie zna tego smaku? Pokolenie Monster High pewnie jednak nie, ale każda kobitka 25+ na pewno wie, z czym to się je.

Potrzebne są:

10 jaj

świeży koperek

bułka

mleko

bułka tarta

cebula

sól, pieprz

zimne piwo

Bułkę moczymy w mleku a usta (dla kurażu) w czymś zimnym (to tak, jak z tym winem co musimy kupić całą flaszkę do bigosu, a potrzebna jest tylko szklanka ;)

Jaja sztuk 9 gotujemy na twardo tzn. same się gotują, a my w tym czasie robimy „nic”, albo napój ratujemy przed wygazowaniem.

W międzyczasie możemy, a nawet powinnyśmy, zemścić się na cebuli i udusić ją na maśle.

Wystudzone jaja ścieramy na tarce, dodajemy cebulę, wyciśniętą bułkę, surowe jajo, dużo koperku, sól i pieprz do smaku. Formujemy kotlety, obtaczamy w bułce tartej i smażymy.

A dlaczego dla kurażu? Wyobraźcie sobie teraz sytuację, że rano, kiedy zawoziłyście dziecię do przedszkola, krawężnik znalazł się za blisko zderzaka. Mówicie o tym mężowi, a na jego pytanie - „Jaja sobie robisz?”, możecie z czystym sumieniem odpowiedzieć: tak!

Kotlety serwujemy z ziemniakami i buraczkami.

Po jedzeniu niech idzie do garażu i niech nie jojczy, bo przecież uprzedzałaś...

Tosia z jajami

Teofila Podkul (Grupa Desantowa)

Więcej o: