Dobre rady pilnie potrzebne - jak przestać być workiem kompleksów?

Niezależnie od dobrego wyglądu i wszelakich walorów, każdy ma czasem chwilę zwątpienia w siebie. Jednak gdy myślenie o własnych (choćby wyimaginowanych) wadach staje się codziennością, to już naprawdę spory problem. O tym właśnie napisała nasza Czytelniczka, która liczy na Wasze wsparcie i pomoc. Czy istnieje recepta na pozbycie się kompleksów?

Spróbuj czasem uwierzyć w to, co słyszyszSpróbuj czasem uwierzyć w to, co słyszysz

 

Z racji tego, że od ok. 3 lat mieszkam w innym mieście niż to w którym się urodziłam, nie mam tu zbyt wielu znajomych (no dobra, dla niektórych te 3 lata to dość sporo ale nie jestem duszą towarzystwa i ciężko przychodzi mi poznawanie nowych osób). Mam pewien problem, który zaczyna mnie przerastać i postanowiłam do Was napisać. Oczywiście wiem, że nie robicie za "Bravo" czy "Trudne Sprawy", ale jeżeli znajdziecie chwilę to proszę o pomoc.

Chodzi o kompleksy. Problem niejednej kobiety, mój także - niestety! Jestem dość młoda, mam 22 lata (tak, wiem, co ja tam mogę wiedzieć?) i od dłuższego czasu zaczęłam stawać się osobą pełną kompleksów. Głównie na punkcie swojego wyglądu. Nie wiem z czego to wynika właściwie. Doszło do tego, że to przeradza się w zazdrość, z którą bardzo często nie umiem sobie poradzić. A jak łatwo się domyślić, nie jest łatwo żyć z takim człowiekiem jak ja.

Obecnie mam partnera i mimo że jest mi oddany, to ja i tak potrafię czepiać się o pierdoły (oczywiście czynnikiem sprawczym przeważnie jest zazdrość). Sama często łapię się na myśleniu w stylu: "inne są lepsze, ładniejsze, pewnie znajdzie sobie inną a ja mu się znudzę". Chore, prawda? Poza tym kompleksy nie wpływają korzystnie w sytuacjach takich, jak wystąpienia publiczne. Nawet z pozoru błaha prezentacja na studiach sprawiała, że drżał mi głos, ręce zaczynały się pocić, a na twarzy pojawiał się rumieniec. Wybrałam się nawet raz na coś w stylu szkolenia, które miało mi pomóc w odpowiedzi na pytania typu: jak sobie radzić ze stresem przed wystąpieniami, ale w sumie poza tym, że usłyszałam kilka ciekawostek, niewiele się zmieniło.

No i cóż... Chciałabym coś z tym zrobić, ale nie wiem co. Najlepszym wyjściem jest udanie się do specjalisty - tylko teraz pytanie gdzie trafić na takiego, który nie będzie wymagał płacenia tylu pieniędzy, ile zdołam uzbierać przez miesiąc, a jeżeli już będzie wymagał, to niech rzeczywiście będzie skuteczny (swoją drogą nawet nie wiem jak takie spotkania wyglądają, na co się przygotować)... Nie chcę już niszczyć każdego związku przez zazdrość, ani każdego wystąpienia przez brak wiary w samą siebie. Mam tego dość.

Czy znacie może jakieś metody na podniesienie swojej samooceny?

Więcej o: