Praca w korporacji: Twoje CV przeszło? Przygotuj się do rozmowy kwalifikacyjnej

Nie możesz uwierzyć w swoje szczęście - Twoje CV przeszło przez gęste sito. Teraz czeka na Ciebie wielkie wyzwanie - rozmowa kwalifikacyjna. Jak nie zmarnować jedynej szansy zaprezentowania się od najlepszej strony? Nikodem_73 spieszy z odpowiedzią!

To miejsce i czas, gdy jest szansa, że zetkniemy się oko w oko (o ile aplikujesz na stanowisko techniczne). Jest parę rzeczy, których powinnaś podówczas unikać JAK OGNIA!

1. Makijaż

My wszyscy (w komisji) rozumiemy, żeś piękna i młoda. Młoda i atrakcyjna. Atrakcyjna i niesłychanie kompetentna. Poważnie. Rozumiemy. Rozumiemy i doceniamy. Inaczej byśmy nie zaprosili Cię na rozmowę.

A skoro mamy ROZMAWIAĆ i skupiać się na Twoich kompetencjach, to uwierz mi - makijaż w stylu taniej prostytutki nam w tym nie pomaga!

No przykro mi bardzo - część z nas jest mężczyznami i jeżeli umalujesz się w stylu "zbieraczki runa leśnego - pochodzenia bułgarskiego" to nie zapunktujesz. Wręcz przeciwnie. My odczujemy DYSKOMFORT rozmawiając z Tobą.

I to nie dlatego, że będziesz wydawała się nieatrakcyjna. To inna kwestia. Po prostu większość z nas to profesjonaliści i wiemy, że erekcja wygląda profesjonalnie wyłącznie w filmach porno. A my nie prowadzimy wytwórni filmów porno.

Od tej reguły jest wyjątek - szef szuka nowej kochanki. Ale wtedy prościej po prostu zatrudnić się w agencji. I chyba w sumie uczciwiej.

I nie chodzi o to, że masz przyjść w przetłuszczonych włosach, śmierdząc jak pracownik kanalizacji po naprawie awarii w średniej wielkości mieście. Masz być czysta, schludna i z MINIMALNYM makijażem. Minimalny, dyskretny makijaż (błyszczyk tak - szminka... niekoniecznie; tusz ujdzie - cienie niekoniecznie) jest profesjonalny.

Chcesz wiedzieć jak wygląda minimalny makijaż? Spytaj się swego chłopa (z braku takowego - dowolnego chłopa na ulicy): "Ładnie się pomalowałam?". Jeżeli powie "pomalowałaś się?" - to ok, jeżeli zacznie Cię ciągnąć w kierunku najbliższej sypialni - przesadziłaś.

2. Paznokcie

O tak - historia - rzeka. Generalnie - im młodsze tym szpony dłuższe i bardziej kolorowe.

Kobieto! Naprawdę chcesz pracować przy komputerze? Z dziewięciocalowymi paznokciami? Spoko - pokaż mi jak naciskasz shift+ctrl+alt+print screen+s nie łamiąc przy tym trzech z nich. Będę pod nieustającym wrażeniem. Roboty nie dostaniesz, ale moje wrażenie będziesz miała.

Ponownie - korpo to nie jest agencja towarzyska, ani nawet zwykły burdel. To burdel magiczny! (ale to na oddzielną opowiastkę) Tu eksponując szpony podczas rozmowy o pracę, na stanowisku innym niż recepcjonistka, jedynie sugerujesz, że chcesz zostać najnowszym materacem jakiegoś spoconego, bezzębnego, łysego starucha. Aby na pewno o to Ci chodzi?

Zatem - paznokcie - lakier bezbarwny, szczyt ekstrawagancji to manicure francuski. Dopuszczalna długość pazura - 2 mm.

3. Ubiór (to jest najlepsza część!)

Nie wiem dlaczego, niektóre kobiety starając się o posadę np. "Starszy konsultant", "młodszy inżynier", czy "pracownik wsparcia technicznego" ubierają się tak jakby szły na pierwszą rozbieraną randkę.

Jestem bardzo tolerancyjnym człowiekiem. Legenda głosi, że to przez to wyrzucili mnie z Klu Klux Klanu. I naprawdę wszystko rozumiem. Jestem tak pełny zrozumienia, że momentami aż mi brakuje miejsca na pamięć krótkotrwałą. O czym to ja mówiłem?

Ach! No ale KURCZE... Pewnych ubiorów NIE WOLNO ubierać na rozmowę kwalifikacyjną. Zaliczyć do nich należy:

- GORSETY - PSIA KREW, ja BARDZO lubię kobiety w gorsetach - poważnie. Moja partnerka ma ich kilkanaście choć chyba ich nie lubi nosić... Tak sądzę, bo w sumie nigdy nie widziałem, aby w którymś szła do sklepu. Ale kurcze - Bóg dał mi mózg, penisa i krwi wyłącznie na zasilanie jednego z nich w tym samym czasie! Przyjdziesz w gorsecie to się poślinię, pogapię w cycki i jedyne co będę mógł zrobić to wypowiedzenie sakramentalnego "odezwiemy się do pani"!

- Minispódniczki - droga aplikantko - doskonale rozumiem, żeś młoda i żeś dumna ze swych nóg i gorącego serca bijącego między nimi. W czasie wolnym zapewne nie jeden z nas z chęcią by się przyjrzał wzorkowi koronek na twej bieliźnie... ALE DO CHOLERY W CZASIE WOLNYM! Tu jesteśmy W PRACY. Zatem jeżeli nie planujesz zarabiać tym, co eksponujesz to DARUJ SOBIE.

- Za ciasne ubrania - w sumie nie wiem o co chodzi, lecz mam wrażenie, że niektóre aplikantki, na rozmowę o pracę, pożyczają ciuchy od młodszych sióstr. Jeszcze pół biedy, gdy owa aplikantka większość czasu spędza na siłowni - wtedy mamy do czynienia ze specyficznym GORSETEM (patrz "GORSETY"). Znacznie, znacznie, ZNACZNIE gorzej jest gdy tego nie robi, a jednak tak się ubiera. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak ciężko jest takiej osobie powiedzieć "bardzo dziękujemy pani za przybycie" nie wybuchając przy tym histerycznym śmiechem. No żesz ku...! Trzeba mieć do siebie trochę szacunku! Wiem, że nie każdy jest Adonisem, czy Wenus z Milo. Ale to jeszcze nie jest powód aby to uświadamiać wszystkim dookoła.

- 15cm szpile - najśmieszniej jest gdy wchodzi taka dziunia i WIDAĆ, że tak po prawdzie to ona NIE UMIE chodzić w szpilkach. Jest to jedna z niewielu cech kobiety, którą mężczyźni bezbłędnie wychwytują. Zatem jeżeli nie urodziłaś się z umiejętnością chodzenia na szczudłach - daruj sobie.

Naprawdę - uwierz mi na słowo - rozmowa o pracę NIE JEST miejscem na epatowanie swoim seksapilem! Nawet jeżeli na co dzień chodzisz w minispódniczkach, bez majtek i w za ciasnych gorsetach z których ustawicznie wypadają piersi! W tym wypadku taki ubiór działa na NIEKORZYŚĆ!

A jak już dostaniesz tę pracę to dostaniesz również "dress code" w którym będzie jasno i wyraźnie napisane JAK masz się ubierać.

Zalecany ubiór:

- garsonka w neutralnym kolorze (szary, beż, grafit, etc.) - i nie ma, że "gorąco".

- spódnica ZA KOLANO.

- prosta, biała bluzka (ewentualnie ecru jeżeli pasuje do garsonki)

- buty na maksymalnie 3cm obcasie - nie buty sportowe też dobrze nie wypadają.

No droga aplikantko masz EMANOWAĆ profesjonalizmem - być jak Calista Flockhart w "Ally McBeal" a nie jak Sharon Stone w "Nagim Instynkcie".

No masz wyglądać jak nudna ciocia Hela z Otwocka, emerytowana nauczycielka, podczas wręczania nagrody na najgrubszego kota w okolicy.

4. Fryzura

To teraz dość modne - dreadlocki, fryzury asymetryczne, piętnastokolorowe balejaże, lub nawet irokez. To wszystko bardzo ładne, modne i funtastyczne, tyle tylko, że nikt nie pośle Cię z taką fryzurą do klienta. To zaś oznacza, że Twoja przydatność dla korpo jest ograniczona. To będzie miało znaczenie podczas negocjowania płacy!

5. Tatuaże i piercing

Nawet jeżeli jesteś dumna z kolczyka na języku, dwóch w nosie i przekłutych policzków - na czas rozmowy - zdejmij je. I nie przyznawaj się, że je miałaś. Dopuszczalne są przekłute uszy, o ile kolczyki nie ostukują Ci ramion.

Tatuaże zaś... No to troszeczkę bardziej złożone. Upraszczając - jeżeli ubierzesz się tak, że ich nie widać - to tak jakby ich nie było.  Jeżeli widać -  "Odezwiemy się do pani". To proste - jesteśmy "poważną instytucją i nie możemy sobie pozwolić aby klienci sądzili, że zatrudniamy kryminalistów".

To "takie nie fair", że ocenia się wygląd, a nie umiejętności - prawda? No przykro mi bardzo - życie zwykle nie jest "fair" - firmę klienci też oceniają po pozorach, a nie po kompetencjach.

Przecież sam obecnie noszę łysą glacę, bo musiałem zgolić swego irokeza - no sorry - wizyta u klienta - łysina jest akceptowana, irokez - nie.

6. Flirt

Nawet jeżeli komisja wydaje się "wyluzowana" to nigdy, przenigdy nie próbuj z nikim z niej flirtować. Żadnej kokieterii, żadnej zabawy włosami i żadnego zalotnego śmiechu. Jeżeli masz wrażenie, że mogłabyś sobie na to pozwolić to wiedz, że to PUŁAPKA.

Albo chodzi o to, że SPECJALNIE jesteś prowokowana do nieprofesjonalnego zachowania, albo kierownik naprawdę potrzebuje nowej kochanki.

7. Odpowiedzi

Podczas rozmowy BĄDŹ SZCZERA. Tu Twoje kłamstwa z CV i tak wyjdą. Jeżeli złapano Cię na kłamstwie, to nie brnij tylko wyjaśnij DLACZEGO skłamałaś. Lepiej powiedzieć "to prawda, że nie mam magistra, lecz posiadam wiedzę i jestem gotowa to udowodnić".

Wtedy do akcji wkraczam ja. Będę starał się Ci udowodnić, że nie wiesz i nie umiesz. Mogę być... hm... uprzejmy inaczej (bez przegięć, ale na sarkazm to weź wcześniej antidotum). Jeżeli to zdzierżysz i do tego się wybronisz? Phi. To brak tego twojego magisterium będę miał dokładnie w tym samym miejscu, co wszystkie zaległe mandaty.

Silny charakter i choćby szczątkowe umiejętności to COŚ - warto zaryzykować.

8. Klasyfikowanie rozmówców

Nie daj się zwieść ubiorowi rekruterów. Może Ci się wydawać, że im ktoś w komisji jest lepiej ubrany, tym ma wyższe stanowisko. Zwykle jest dokładnie odwrotnie. Zatem nie mizdrz się do jedynego pana pod krawatem - najprawdopodobniej nie warto. Całkiem możliwe, że to świeżo zatrudniony rekruter, zaś ten grubawy pan "złota rączka", pod wąsem, w krótkich spodenkach i klapkach Kubota, co to grzebie przy drzwiach, to jest prezes, który po prostu się przysłuchuje rozmowie.

NIKOGO nie preferuj - traktuj ich TAK SAMO. Dzięki temu nikogo nie zrazisz.

9. Kasa

No dobra... Wiem, o niedoceniana, że aplikujesz do korporacji. W końcu wiem gdzie pracuję. Zapewniam Cię jednakże, że korporacja dlatego ma pieniądze, bo NIE PŁACI za sam fakt, że raczysz podpisywać listę obecności. Powaga.

Pytanie o kasę ZAWSZE pada. Musi. Zanim zatem rzucisz radosne "fąfdziesiąt tysięcy, samolot do wyłącznej dyspozycji, samochód z szoferem i kucyka" zadaj sobie jedno, dość istotne pytanie:  ILE BYM MOGŁA ZAPŁACIĆ OBCEJ OSOBIE ZA WYKONYWANIE TAKIEJ PRACY?

Aaaa.. Że niby nie wiesz CO miałabyś robić? PYTAJ. Po to jest ROZMOWA kwalifikacyjna. My naprawdę się nie pogniewamy gdy usłyszymy pytanie "A co dokładnie miałoby wchodzić w zakres moich obowiązków?". Och naturalnie - nonszalanckim tonem stwierdzimy, że "niewiele", tudzież wrzucimy listę mogącą udławić objętością średniej wielkości słonia.

NIE DAJ SIĘ ZWIEŚĆ. Ile by nie było wymienionych obowiązków - pomnóż to razy dwa. I WTEDY zadaj sobie pytanie ile byś mogła zapłacić

Nie musisz odpowiedzieć natychmiast. Nawet dobrze by było abyś się zastanowiła (świadczy o tym, że EEG jeszcze się nie wypłaszczyło). Jednak czas oczekiwania na odpowiedź dłuższy niż kilkanaście sekund może świadczyć przeciwko Tobie.

I nie bój się, że "przestrzelisz". I tak pewnie podasz kwotę wyższą niż któryś z konkurentów. Tyle tylko, że my... NIE MUSIMY zatrudnić najtańszego.

Ciąg dalszy być może nastąpi.

Więcej o: