Za co mizogini powinni być wdzięczni feministkom?

Jeden z naszych Czytelników podesłał nam dość zaczepny tekst - ale my lubimy takie kukułcze jaja podrzucane do naszego kobiecego gniazdka. Liczymy na ciekawą dyskusję!

Myślicie, że ten tytuł to blef albo prowokacja? Mylicie się! Choć w pierwszym odruchu członkowie mego plemienia wybuchną świętym oburzeniem, to pod koniec tekstu będą musieli przyznać mi rację. Nadgorliwość lepsza jest bowiem od kreciej roboty.

Mężczyźni nie mają w zwyczaju solidaryzować się z innymi przedstawicielami swej płci tylko dlatego, że im "też coś się dynda między nogami”. Intelektualicha ma w nosie karka kibola, ten ma w nosie los "frajera” urzędasa, tenże podobną empatią darzy górnika, tamten rolnika itd. Feministki, z wyłącznie sobie znanych powodów uznały, że w masie siła i nie wyruszyły na walkę o prawa kobiet z hasłami typu: "Ej, k..wa, kolesie, chyba obczailiście, że są wśród nas laski, które są wporzo, bystre i warto by miały do powiedzenia tyle co wy!”. Nie! One poszły po całości: "Kobiety są debeściarskie!” Wszystkie!

Konsekwencje tych haseł widać więc dziś w następujących odsłonach. Kolejne apostołki, wybitnej skądinąd prof. Janion, piszą w swoich żurnalach, którym redaktorują: "Kobiety są lepiej wykształcone.”, "Kobiety więcej czytają.”, "Kobiety lepiej zniosły transformację i lepiej zaadoptowały się do nowych realiów.” Niby to wszystko prawda, statystyka nie kłamie, ale coś mi tam jednak nie halo. Te 99% mniej hojnie obdarzonych przez matkę naturę szarymi komórkami czyta te teksty i bezkrytycznie im zawierza.

Skutki tego typu indoktrynacji umysłów "przeciętnych” odbiorczyń, poprzez wyżej wspomniane publikacje, są opłakane. Otóż nie tylko uwierzyły one w swoją podmiotowość, one zostały przekonane do własnej wyższości. Że to każda z nich, razem i osobno, z samej racji "nieposiadania tego czegoś dyndającego się między nogami” jest optymalną, cudowną wręcz, emanacją dzisiejszości - ducha chwili w pryzmie wieczności. Ta świadomość pozwala im pewnie kroczyć przez świat i nie zważać na własne, często porażające, nieprzystosowanie. W końcu to on powinien się do niej przystosować a nie ona do niego.

Tak więc cechą charakterystyczną dzisiejszych czasów jest to, że zarówno w przypadku menedżerek pijaru tudzież marketingu i innych korpodyscyplin, stukającymi swoimi obcasikami po wszelkich, nadających się ku temu posadzkach, czy to nabzdyczonych utrzymanek w stylu topielic w SUV-ach, którymi nie potrafią ani jeździć, ani zaparkować, jak również licznych mam tworzących razem z wózkami z jednej i licznymi, drącymi się pociechami z drugiej strony, kordony nie do ominięcia na chodnikach, alejkach i innych przejściach - nie rozumieją i nie przyjmują do wiadomości absolutnie żadnej krytyki względem swojej osoby. "Przecież to one są najzajebistsze!”.

Jaki jest rezultat zastałej sytuacji dla przeciętnego mężczyzny? Taki, że niezależnie czy na mieście, czy w pracy, czy w kontaktach towarzyskich czy też prywatnych, spotyka się i musi zmagać się z bezkrytycznie postrzegającymi siebie divami. Tymi co wloką się jak kury po centrach handlowych, kiwając rytmicznie głową to na lewo, to na prawo. Tymi zatrzymującymi się nagle jak świstak, bo coś dostrzegły, nie zważając na to, czy ktoś idzie za nimi i czy jest je w stanie wyminąć. Tymi trącającymi go swoją gigantyczną torbą zawieszoną na łokciu, pełną sarkofagów na oczokrytki, fonów, padów i innych obowiązkowych akcesoriów sezonu, ściskając w drugiej ręce podduszonego yorka albo chihuahuę. O mamach zachwyconych wszelkimi wybrykami swoich skarbeńków już nie wspominając.

Di Lampedusa mógł sobie zażartować z owego "zoo” i "piszczących małpek skaczących po pufach i lada chwila mających zawisnąć na żyrandolach by rzucać skorupki orzechów w gości”, miał bowiem liczne miejsca w których mógł od podobnych zjawisk i zachowań odpocząć. Dzisiejsi mężczyźni już tylu dostępnych azylów nie mają. Są absolutnie osaczeni przez nadaktywną działalność rozentuzjazmowanych przedstawicielek "nowego porządku”. Facet jak wiadomo, też człowiek, więc i jemu cierpliwość może się wyczerpać. O jeden wybryk kolejnej wyemancypowanej za dużo i zachodzi w nim ciężka do odwrócenia reakcja alergiczna skutkująca chronicznymi nawrotami.

Za co więc mizogini powinni być wdzięczni feministkom? Za to, że w ich szeregi z roku na rok wstępuje coraz więcej wk...ionych facetów.

Ksawery S.

Więcej o: