Obudź w sobie egoistkę!

Grudzień na Fochu przebiega pod szyldem egoizmu. Nasza Czytelniczka Ewa w swoim liście podejmuje ten temat, stawiając tezę, że kobiety mają problem ze zdrowym egoizmem i tendencję do brania na siebie nadmiaru obowiązków. Jak to zmienić?

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie moja mama. Najpierw z ekscytacją poinformowała mnie, że zamierza wreszcie zacząć myśleć o sobie, a w następnym ruchu znów chciała zrobić dobrze mi - dziecku swemu kochanemu - nie patrząc, że sobie robi tym gorzej. Nie chcę krytykować mojej mamy, absolutnie. Przyszło mi jednak do głowy, że chyba my kobiety mamy jakieś takie dziwne połączenie w mózgu, które nam każe robić dobrze innym, siebie często stawiając na końcu. I że to źle. I trzeba by jakąś masową akcję wyplewienia tego mózgowego połączenia zarządzić!

Mama ostatnio stara się dbać o siebie, poświęcać więcej czasu na swoje przyjemności, a nie tylko chodzić dookoła rodziny.

Ale najpierw historia: wpadałam do mamy na kawę i obiad, tata w pracy, brat się niedawno wyprowadził - mama ma dzięki temu mniej na głowie, posiedzimy sobie i pogawędzimy. Mama opowiada, że ostatnio stara się dbać o siebie, poświęcać więcej czasu na swoje przyjemności, a nie tylko chodzić dookoła rodziny. Tata co prawda oczekuje, że codziennie będzie ciepły obiad, a pranie się samo upierze, rozwiesi i uprasuje, ale fakt, że dzieci już wyfrunęły niewątpliwie ułatwia sprawę. Jak mówi z uśmiechem mama - zostało jedno dziecko do oprania i nakarmienia - czyli tata.

No ale jest nowy plan, mama opowiada co, gdzie i jak. W międzyczasie pyta, czy nie wypastować mi butów, bo widzi, że trochę się przybrudziły. Gdy przymykam rozszczelnione okno, zrywa się i biegnie po sweter, żeby mnie nim okryć. Nie pozwala mi w niczym pomóc przy obiedzie (ok, jestem w tym momencie trochę jej gościem, rozumiem, ale mogłabym przecież choć zrobić herbatę czy wyjąć ze zmywarki talerze). Gdy zaczynam się zbierać do wyjścia, pyta czy mogę ją podrzucić do osiedlowego marketu, bo ma parę rzeczy do kupienia. Mówię, że oczywiście i że ją potem odwiozę z powrotem, żeby nie dźwigała. Ale nie chce o tym słyszeć, bo po co będę tracić 20 min. Mamo! PO TO, żebyś nie dźwigała torby z zakupami? Żebyś nie szła ciemną ulicą przez pół osiedla, gdy jeszcze na dodatek jest paskudnie zimno i wieje? Krzyczę na nią, żeby przestała się tak dostosowywać, a zaraz potem oczywiście przepraszam, że się złoszczę.

Mama dziękuje i akceptuje pomoc. A ja myślę sobie, że to powinna być przecież zupełna norma. Ale prawda jest taka, że nie jest. Tata i brat (a i ja, co tu kryć, gdy jeszcze mieszkałam w domu rodzinnym) chętnie korzystają z tego, że mama robi wszystko dookoła. I że nie prosi o pomoc, żeby nie zabierać naszych cennych dwudziestu minut. Kosztem swoich wielu minut, całych godzin i dni.

Dlaczego nie potrafimy być zdrowymi egoistkami? Dlaczego bierzemy na siebie często zbyt wiele, mimo że są wokół osoby, które mogą pomóc czy raczej: po prostu coś zrobić.

Piszę „my kobiety tak mamy”, bo choć sama patrzyłam czasem ze złością na model, w którym rodzice wracają do domu, każde po ciężkim dniu i, jak to pewnie w większości domów: tata odpoczywa, a mama „prowadzi dom” - sama robię to samo. Nieodpłatna praca kobiet, drugi etat domowy, bla bla bla - znacie ten temat na pewno. Nie mogę narzekać na mojego męża, bardzo dużo robi w domu, ale logistyka ogólna, szereg działań, by wszystko jakoś działało na co dzień - to jest na mojej głowie i to z mojej własnej woli (winy?).

Dlaczego nie potrafimy być zdrowymi egoistkami? Dlaczego bierzemy na siebie często zbyt wiele, mimo że są wokół osoby, które mogą pomóc czy raczej: po prostu coś zrobić. Bez naszego udziału? Dlaczego naturalne jest, że jeśli np. mamy brata i siostrę, to jakoś tak naturalnie raczej kobieta będzie tą, która na starość rodziców przejmie nad nimi pieczę. Bo przecież on (brat) ma swoją rodzinę, musi się nią zająć. A kobieta nie ma? No ma, ale przecież lepiej jej to wszystko wychodzi...

Co zrobić? Pozwolić, by nie wyszło? Jak zlikwidować to połączenie w mózgu? Może nie tak zupełnie, ale tak, żeby czasem nie uwierało bycie egoistką?

Ewa

Więcej o: