Są jeszcze single-dinozaury, chcące budować związki oparte na szacunku, zaufaniu i oddaniu się

Kolejny list od singla. List pełen goryczy i rozczarowania, ale czy nie i nadziei? Nasz Czytelnik dzieli się swoimi spostrzeżeniami i opowiada o tym, jak jego zdaniem zmienił się świat uczuć i związków.

Zainspirowałem się artykułami dotyczącymi samotności, poszukiwań etc. Chciałbym przedstawić swój punkt widzenia. Mam 33 lata, jestem lekarzem, stanu wolnego. Pracowałem w Polsce, Niemczech, a obecnie pracuję w Szwajcarii. Różne miejsca - mentalność wszędzie ta sama. Nie wiem jak jest w innych grupach zawodowych, ale pieniądze i kompleksy robią swoje. Przedstawiam swoje przemyślenia dotyczące grupy zawodowej pracowników służby zdrowia.

Następuje jakaś degradacja systemów wartości, słyszę - żyje się raz, trzeba korzystać, konsumować.

Zdecydowana większość moich znajomych jest albo po rozwodach albo tkwi w związkach małżeńskich. Tkwi - piszę to z pełną świadomością. W przypadku Polski - ich małżeństwa spaja najczęściej wspólny kredyt hipoteczny i wspólne dzieci. Magii i chemii, endorfin w tych związkach brak, o czym sami mówią. Nie rozstają się tylko dla formalności. W Niemczech - ludzie z mojego otoczenia zawierają związki małżeńskie znacznie później, ale i tak dojrzalsi nie są. Krótko i ogólnikowo - zdradzają się na potęgę przed i po ślubie. Podziwiam polskie małżeństwa emigrantów lekarzy, trzymających się siebie i budujących życie rodzinne na skale. Znakomita większość jednak żyje inaczej. Następuje jakaś degradacja systemów wartości, słyszę - żyje się raz, trzeba korzystać, konsumować. W Szwajcarii równie luźno obyczajowo jak w Niemczech.

Jesteśmy szczęśliwi wtedy i tylko wtedy, kiedy jesteśmy nieszczęśliwi.

Single i singielki szukają. Wiele razy usłyszałem - "nie chcę żadnego związku na dłużej, chcę się z tobą bawić" - i oburzenie, że nie jestem tym zainteresowany. Wielu z nas szuka, by szukać - by poużalać się nad swoim losem, że jest się samemu i... skupić uwagę przyjaciół, znajomych. Kiedy pytałem użalającą się nad samotnością singielkę lekarkę - "Dlaczego nie chcesz umówić się z kolegą X? Jest przecież sensownym facetem i widać że jest Tobą zainteresowany" - słyszę odpowiedź - "Ale nie jest przystojny jak aktor, za bardzo mu zależy, a ja chcę kogoś szarmanckiego i pewnego siebie, za kim ja polecę" -  i tak dalej. Lista sprzeczności i niemożliwości spełnienia oczekiwań. Jesteśmy szczęśliwi wtedy i tylko wtedy, kiedy jesteśmy nieszczęśliwi. Ego nakazuje gonić króliczka, gonić... I o to chodzi. Wiele znanych mi i użalających się nad sobą singielek lekarek mówi - "Nie wyobrażam sobie zapachu faceta w domu. Nie wyobrażam sobie widoku skarpet, slipów, bokserek. To znaczy, wyobrażam sobie, ale on ma mieszkać osobno. Stać nas na dwa mieszkania, nie chcę oglądać męskiej bielizny w swoim domu... Żadnych dzieci. Dzieci przeszkadzają w realizacji ambitnych zawodowych celów, dyżury i tak dalej, niee, nie i nie."

Uczuciowy fast food to maksimum, którego wielu z nas oczekuje.

A koledzy lekarze mówią wprost - kobiety nie zasługują na szacunek. Kobiety trzeba dziś trzymać krótko, nie bądź miły, nie bądź uczynny. Musisz być świnią i mizantropem, erotomanem. Jak będziesz miał serce i uczucia - zniszczą cię. Musisz je cynicznie wykorzystywać, one tylko wtedy jak cierpią, to są szczęśliwe, bo mogą sobie porozmawiać w ramach swoich kobiecych grup samopomocy. Odnoszę powoli wrażenie, że wartości przywiązania się odchodzą w niebyt. Uczuciowy fast food to maksimum, którego wielu z nas oczekuje. Ma być szybko, natychmiast, kolorowo. W momencie kiedy pojawia się jakiś problem - mówimy bye. Świat się zmienia. Woda sodowa uderza do głowy.

Tworzę wieź emocjonalną, zakochuję się, myślę jak tutaj pomóc, uczynić życie milszym.

Są jeszcze tacy jak ja. Dinozaury na wymarciu. Nie interesuje mnie hedonizm. Czytam, uczę się kolejnego, piątego języka obcego. Sprzątam, gotuję, obserwuję... Myślę o rodzinie, o przyszłości. Robię kanapki na dyżur, przywiązuję się. Tworzę wieź emocjonalną, zakochuję się, myślę jak tutaj pomóc, uczynić życie milszym - dwa trzy tygodnie później - dziękuję, ale znudziłeś się, jesteś ok, ale mam jedno życie i chcę z niego korzystać. A słowa, cóż, czytasz dużo, rozumiesz, blef, kobiety mówią różne rzeczy. Nie chce mi się słyszeć - "Nie rozumiesz, było fajnie w łóżku, ale o to mi chodziło, nie dzwoń więcej i nie pisz, chciałam Ciebie tylko spróbować". Gdybym poskarżył się przyjaciołom - "Chłopaku, przecież wszytko jest w porządku, szukasz następnej".

Czas biegnie nieubłaganie...

Czy o to w życiu chodzi? Są jeszcze dinozaury chcące budować związki oparte na szacunku, zaufaniu i oddaniu się. Wymrzemy chyba... Choć w większości przewróciło się nam w głowach i pupach z dobrobytu. Są pieniądze, zdrowie, perspektywy. Czas biegnie nieubłaganie... Brakuje czegoś, czegoś intelektualnego, brakuje czegoś, czego nie można w żaden sposób kupić. Brakuje etyki, intelektu i ogłady. Znam też wielu wycofanych społecznie lekarzy, którym nie chce się poznawać żadnych kobiet, bo doświadczyli bycia rzeczą, znam wiele lekarek, pielęgniarek, które chcą realizować się w pracy, bo mają dość rozczarowań po spotkaniu samca który je seksualnie wykorzystał.

Zadaję sobie czasem pytanie, jak w Polsce młodzi ludzie potrafią mierzyć się z podobnymi problemami osobistymi, jeśli mają na dodatek niepewny rynek pracy i całokształt zmian socjalno-ekonomicznych. Bo dinozaury uciekają w literaturę i podróżowanie. Samemu, bo tak łatwiej i przyjemniej, niż miałby człowiek kopać się z koniem. Od dobrobytu przewraca się w głowie czasem.

Fury in the Slaughterhouse - "Every Generation" dedykuję nie tylko dinozaurom. Zastanawiam się też, co mają zrobić dinozaury pragnące założyć rodzinę i spełniać się na tej płaszczyźnie. Kolejne przeczytane książki, studia MBA, kolejny samochód - to tylko maska, pozory szczęśliwości, zagłuszanie poczucia bycia niepełnosprawnym psychoemocjonalnie i wstęp do socjopatii.

Singiel Dinozaur

Więcej o: