Hulaj dupa, piekła nie ma: czy nasze pokolenie wyzute jest ze wstydu i emocji?

Napisała do nas Diana, która stawia śmiałe społeczne diagnozy i bezpardonowo zabawia się językiem ojczystym. Zostaliście uprzedzeni.

Niezależnie od indywidualnych intencji poszczególnych jednostek, ludzkość z pokolenia na pokolenie przewartościowuje istotę człowieczeństwa. Wcześniej, przypuśćmy, że podczas niedojrzałych lat, umownych - naszych rodziców, matka samotnie wychowująca pacholę była swoistym wyrzutkiem, nierzadko szykanowanym przez sąsiadów.

Czy dla naszych dzieci oczywista będzie bigamia?

Dziś samotna kobieta z dzieckiem to sytuacja normalna, powszechnie akceptowana, żeby nie rzec, oczywista. Podobnie jak rozwodnicy, zwyczajne. Pojęcia jak stara panna czy kawaler w zasadzie nie funkcjonują. Jakby się nad tym mocniej zastanowić to świadectwo tego, że podczas powiedzmy dekady, wartości jak miłość, zaufanie, wierność dewaluowały. Co będzie następne i czy dla umownych (ewentualnych) naszych dzieci oczywista będzie bigamia?

Współczesnych młodych ludzi można podzielić na tych, którzy niczym uczuciowy niekończący się szlak zamarzniętego oceanu brną przez życie, usilnie walcząc o sukcesy w pracy, budowanie lub kształtowanie kariery zawodowej, przy okazji przeżywając drobne namiętności, w zasadzie krótkotrwałe romanse. Albo na tych, którzy wciąż poszukują miłości i choć znajdują, nadal nie przestają jej szukać. Szybkie samochody, szybkie żarcie, szybki internet, szybkie związki - krótkie odcinki seriali zamiast pełnometrażowych filmów. Leniwe mózgi i gesty, leniwa emocjonalność, leniwe wszystko oprócz żeńskich pierogów.

Facet ją owszem szanuje i docenia, ale romantyzm zostawia dla siebie sam na sam.

Dziewczęta sypią się pokątnie, licząc po cichu, że uciułają sobie miłosny związek albo przynajmniej podniosą towarzyski status. Potem piszczą zawsze zaskoczone, że ich osprzętowana zdobycz niemal biodegradowała się bez choćby grzecznościowego pardonne. No życie, po prostu niewiasta znowu trafiła na gościa, którego kutas jest jak sofa, na której siedziało o parę osób za dużo. I niech mu nie próbuje wciskać siebie pod postacią nowej narzuty.

Facet ją owszem szanuje i docenia, ale romantyzm zostawia dla siebie sam na sam, w gwiaździstą noc. A tego wieczoru w programie mnóstwo, opór gwiazd. Świecą biustami, wszystkie szczupłe, choć i jest złapać za co. Porno, duszno, tak jak lubi. Oczywiście, że to nie zdrada, to fantazja tylko (marzy o niej ale przecież jej w rzeczywistości nie spotka, proste). Podwójna (M)oralność, akceptacja żeńskiej strony - mężczyzna zadowolony.

Kobiece tygodniki rozpisują się na temat zdrad. Radzą połowicom jak przetrwać trudny czas po zdradzie, jak wybaczyć, jak z tym żyć. Przeciętna gospodyni domowa oswajana jest z tematem. Tytuły brzmią dyplomatycznie ale przekaz ten sam - "powinnaś być gotowa na jego luz, kiedy on ma chęć na czyjś śluz". Kobieca podświadomość na zapas przygotowuje się do owej ceremonii (macanki-przeprosiny-obiecanki). Zdradzają panowie i panie i nawet nie chodzi o samą czynność, seks, lecz raczej zdobywanie, naliczanie, czy próżne zaspokajanie własnego ego. Ładowanie emocjonalnych akumulatorów, wciąż w poszukiwaniu lepszego.

Wszyscy chcą być młodzi, więcej wolno. Można popełniać błędy młodości.

Czy nasze pokolenie dochodzi do etapu, w którym świadomie pozwalamy sobie na zwierzęce odruchy, instynkty nad którymi już nie chcemy mieć kontroli? Materialny świat bierze górę nad uczuciowym, a wartości, które prawdopodobnie miały na celu wsparcie więzi partnerskich, samokontrolę, zaufanie międzyludzkie, przestają mieć znaczenie. Nadrzędne stają się egoistyczne pobudki i powierzchownie opakowania w postaci ludzkich ciał. Młodość jest kultem, jest szaleństwem, nieposkromionym, dzikim żywiołem. Wszyscy chcą być młodzi, więcej wolno. Można popełniać błędy młodości. Hulajnoga, hulajdupa, a piekła nie ma. Celowo czy nie, dążymy do seksualnej bigamii. Być może dlatego, że na przyszłe pokolenie dzieciaków prawdopodobnie przypadnie po jednym rodzicu, dziś tyle osób odstępuje od decyzji rozmnażania w ogóle.

Jeśli tak jest faktycznie, ludzie przestaną płodzić ludzi, najpierw staniemy się gatunkiem zagrożonym, a w końcu nie będzie nas wcale. Tym samym nastąpi rzeczywisty koniec świata, powiedzmy, że do którego dążymy. A to da szansę narodzić się światu na nowo, człowiekowi pozwoli ponownie odkryć koło i zatoczyć je, aż po ponowne zatracenie człowieczeństwa, które kocha już tylko siebie - bez wzajemności.

Diana

Więcej o: