A na Wyspach Polki rodzą! No i co w związku z tym?

Wpadka jawi się momentami jako najlepszy sposób, by zajść w ciążę. Bo jak człowiek zacznie analizować, porównywać, zastanawiać się, czy wszystko się ułoży, to wątpliwości zaczynają wpływać na decyzję. I decyzja się opóźnia...

Przeczytałam na stronach TVN24, że Polki rodzą więcej dzieci na Wyspach Brytyjskich niż w kraju. Średnia dzietność Polski na Wyspach to 2,13 dziecka, natomiast w kraju wynosi ona 1,3 dziecka. Nie byłam nigdy w Wielkiej Brytanii. Nie wiem jak się tam żyje. W tym roku skończę 29 lat. Mieszkam i pracuję w Polsce. Nie mam ani jednego dziecka. Myślę, że może, jak wszystko się ułoży po mojej myśli, to może za jakieś 2 lata się zdecyduję. Mam nadzieję, że będę je miała, ale zdaję sobie sprawę, że będę miała 31 lat. I może być różnie.

Nie boję się wziąć urlopu macierzyńskiego, bo wiem, że moja posada będzie na mnie czekała.

Dlaczego nie decyduję się na urodzenie dziecka już? Ponieważ nie czuję się bezpiecznie. Mieszkanie wynajmujemy. Jednak okres wypowiedzenia umowy najmu to miesiąc. Nie mogę sobie pozwolić, żeby z dzieckiem zostać bez dachu nad głową. Zdolność kredytową mamy, ale tak marną, że żal mówić. Po za tym, gdyby jedno z nas straciło pracę, sytuacja byłaby równie nieciekawa. Nie boję się wziąć urlopu macierzyńskiego, bo wiem, że moja posada będzie na mnie czekała. Boję się, że nie będę mogła wrócić, bo nie będę miała z kim dziecka zostawić. Moje dziecko nie dostanie miejsca w żłobku państwowym, a na prywatne zwyczajnie mnie nie stać. Boję się, że trafię na niekompetentnych albo przemęczonych lekarzy, którzy w odpowiednim momencie nie zrobią tego, co powinni. Boję się, że gdy coś pójdzie nie tak i moje dziecko okaże się chore albo niepełnosprawne, zostanę pozostawiona sama sobie.

Problem ze mną polega na tym, że nie chcę, żeby TO JAKOŚ BYŁO.

Gdy mówię moim koleżankom, które zdecydowały się na macierzyństwo, o swoich obawach, odpowiadają, żebym się nie martwiła. Że JAKOŚ to będzie. JAKOŚ się poukłada. Problem ze mną polega na tym, że nie chcę, żeby TO JAKOŚ BYŁO. Chcę mieć jakieś minimalne poczucie (może i złudne, ale jednak zawsze) bezpieczeństwa. I tak sobie myślę, czytając ten artykuł, że może Polki mieszkające w Wielkiej Brytanii to poczucie bezpieczeństwa mają zapewnione?

Syrena

Więcej o: