Marzenie o kobiecej świątyni świętego spokoju

Napisała do nas "młoda, skonana i łaknąca kontaktu z dorosłymi mama", która marzy o chwili świętego spokoju. Mamy nadzieję, że gdy popijać będzie CIEPŁĄ kawę, czytając swój list na Fochu, dozna choć momentu wytchnienia. Tego życzymy!

Niejaki Fejsbuk notorycznie zapytuje, jak się dziś czuję albo o czym myślę.  I za każdym razem nasuwa mi się ta sama odpowiedź - czuję się jak z betoniarki wyjęta i myślę, a raczej marzę o jednym dniu, spędzonym wyłącznie z książką i ekspresem do kawy.

Marzę o jednym dniu absolutnie dla siebie, o książce, o kawie wypitej, kiedy jeszcze jest ciepła.

Tak się złożyło, że od jakiegoś czasu każda niemal doba mojego życia jest właściwie kopią poprzedniej, która jest kopią jeszcze poprzedniej. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego urlop macierzyński nazywa się urlopem, kiedy to od rana do nocy, jak na dwóch co najmniej etatach, z nawałem rzeczy do zrobienia i czasem brakiem czasu na zjedzenie śniadania w porze śniadania, mechanicznie już wykonuję te same czynności. Wyjątkowo ponury żart z tym urlopem - serio. Więc - Fejsbuku szanowny - nie pytaj mnie proszę codziennie, jak się mam i co chodzi mi po głowie.

Marzę o jednym dniu absolutnie dla siebie, o książce, o kawie wypitej, kiedy jeszcze jest ciepła, o nie pytaniu mnie, gdzie jest smoczek i czy już pora na mleko. Panowie kochani - kiedy kobieta/młoda mamusia wychodzi do sklepu po chleb, to chleb jest tu najmniej ważny. Ona potrzebuje oddechu, świeżego powietrza, chwili ciszy, potrzebuje zobaczyć i przypomnieć sobie, jak to jest pogadać z kimś dorosłym, bez gugu-gania.

Do kobiecych świątyń świętego spokoju dzieciom wstęp powinien być wzbroniony.

Błagam i apeluję - nie dzwońcie wtedy i nie pytajcie, kiedy wróci, bo dziecko płacze. Wiem, że zostawić dziecko z ojcem, to często jak bez opieki, ale w końcu jesteście dorośli i jesteście tatą - czyli także rodzicem. Poradźcie sobie sami, bo wasze kobiety w was wierzą i jako żywe istoty, też potrzebują chwili dla siebie. I tu pragnę wyrazić swoje poparcie dla Pani, która pisała o gabinecie, wosku i rozdartym malcu i jego tacie, którzy poszukiwali mamusi. Popieram - do kobiecych świątyń świętego spokoju dzieciom wstęp powinien być wzbroniony - dla zdrowia psychicznego ogółu ludzkości

Co do Fejsbuka - wypchaj się pan i daj żyć. I tak cię w sumie nie obchodzi, co u mnie.

Za uwagę dziękuję,

Młoda, skonana i łaknąca kontaktu z dorosłymi mama

Więcej o: