Nieuprzejmość codzienna? Na zakupy wybieram się, jakbym szła na wojnę

Nasza Czytelniczka nie może się nadziwić, że w tekście o codziennych nieuprzejmościach nie znalazło się nawet słowo o zachowaniach podczas zakupów. Postanowiła zatem uzupełnić tę lukę.

Przeczytałam tekst "Nieuprzejmość nasza codzienna - 12 niewłaściwych zachowań" i jestem naprawdę zdumiona, że nie padło tam nawet słowo o tym, jak ludzie zachowują się podczas robienia zakupów. Ok, rozumiem, tekst pisany był na podstawie innego, opublikowanego w anglojęzycznym serwisie, ale jakoś nie wydaje mi się, żeby w innych krajach problem nie istniał. Dla mnie wyjście na zakupy, to jak wyjazd na wojnę. Gdybym nie musiała jeździć po nie samochodem, strzelałabym sobie zawsze porządnego kielicha.

Nie, nie będę pisać o tłumach, które jak na nabożeństwo wędrują do galerii handlowych, bo też nie o to tu chodzi. Chcę powiedzieć kilka słów o chamstwie, które - w moim odczuciu - stało się codziennością.

Na pierwszy ogień - zakupy w sklepach odzieżowych, bo początek musi być łagodniejszy. Nie wiem, jak w męskich przymierzalniach, ale damskie w sieciówkach prezentują obraz nędzy i rozpaczy. Nie wiem czemu rozmaite panie traktują przymierzalnie jak komory śmieciowe. Pewnie, obsługa powinna to wszystko błyskiem sprzątać - rzecz w tym, żeby nie musiała. Z ostatnich cudów - guma do żucia przyklejona na lustrze. ale to i tak pikuś. Najobrzydliwsze jest dla mnie przymierzanie ubrań bez należytej uwagi, co owocuje zazwyczaj plamami z fluidu do twarzy. Czy naprawdę tak trudno jest zrobić coś ostrożnie i nic nie zniszczyć? No ale klasyk - nie moje, nie będę się przejmować, bo po co. W samym sklepie też nie lepiej - czy naprawdę podniesienie części garderoby, która spadła z wieszaka podczas przeglądania ciuchów, jest takie trudne? Najwyraźniej tak. Ale najbardziej lubię panienki, które widząc leżący ciuch albo odpychają go dyskretnie nogą albo po prostu po nim przechodzą. Wypierze się, nie? O zostawianiu rzeczy w przymierzalni nie wspomnę - niektórzy mają przynajmniej tyle przyzwoitości, że zostawiają rzeczy na wieszakach, a nie w postaci kłębowiska na podłodze. Zwróć uwagę - zeżrą cię żywcem.

Po dwóch godzinach od otwarcia sklepu, w koszach z towarami brakuje tylko dziada z babą.

Kolejna sprawa, to supermarkety, a szlag może trafić tam ciężki. Zacznę może od Lidla, bo tam się ostatnio zirytowałam na maksa. Jak wiecie, Lidl ma różne promocje odzieżowe - ostatnio była bielizna i jakieś sportowe ciuchy. Ma też sporo gadżetów różnej maści. Każda rzecz jest wywieszona i można ją spokojnie pomacać i ocenić rozmiar. Niestety, po dwóch godzinach od otwarcia sklepu, w koszach z towarami brakuje tylko dziada z babą. Każde opakowanie rozerwane, jak już ktoś przypadkiem coś obejrzanego schowa, to do pierwszego lepszego pudełka. Nauczeni doświadczeniem kupujący muszą zatem też otworzyć opakowanie, żeby sprawdzić czy zamiast eski nie kupują przypadkiem elki. Wszystkie rzeczy po jednym dniu "na sklepie" wyglądają, jakby przeżuło je stado wielbłądów. A może trzeba powiedzieć - świń?

O utensyliach wszelkiej maści wspomnieć należy także. Powyłamywane klapki od baterii, porozrzucane części, popękane fragmenty. Pomacać trzeba minimum sześć egzemplarzy, bo może one się czymś różnią. A ta klapka tu, o, wylata, to ja może sobie na zapas wezmę jeszcze ze dwie. Co komu zaszkodzi. Myliłby się ten, kto twierdziłby, że skoro obsługa pozwala, to nic dziwnego. Obsługa zwraca uwagę, ale musi mieć nerwy ze stali. Bo sposób zwracania się do pracowników pozostawia często wiele do życzenia. Nie lubimy, jak zwraca nam się uwagę, oj nie.

Czekam na widok przetestowanej muszli klozetowej w Leroy czy innym OBI.

Skończył się łosoś? Nie ma problemu, może ktoś ma w koszyku. Mówicie, że to nie może być częste? W ciągu ostatnich kilku tygodni z mojego koszyka zakupowego rzeczy znikały magicznie. Upadł jogurcik albo opakowanie z jajkami? Odłożymy cichutko między inne opakowania, a może nikt nie zauważy? Jeśli przypadkiem na kogoś wypłynie zawartość jakiegoś opakowania, będzie można też porechotać za winklem i radośnie skomentować "Wiedziałem, że ktoś weźmie! Ale się upier***ł!" (widziane i słyszane na własne oczy i uszy trzy dni temu). Rękawiczki foliowe do wybierania pieczywa - na cholerę to komu. Jak swoje pomacam, to nic wielkiego, a co do innych - czego oczy nie widzą... Szamponik, tonik, krem czy płyn do płukania należy obowiązkowo powąchać. Zakręcać już nie trzeba z powrotem - ma się od tego ludzi. Lodówka z mrożonkami? Otwiera się bardzo łatwo, ale zamknięcie przekracza siły i możliwości. Zgrozą napawa jednak otwieranie mrożonych produktów w kartonikach - w końcu trzeba sprawdzić, jak na żywo wygląda niedzielna pizza. Ekstremalnym (mam nadzieję) przypadkiem była pani w Almie, która otworzyła sześć opakowań sera - każdy został powąchany i odłożony z powrotem do lodówki. W sumie powinnam się pewnie cieszyć, że nie nadgryzła. Czekam na widok przetestowanej muszli klozetowej w Leroy czy innym OBI. Bo dlaczego nie?

Wózeczek na zakupy stosujemy do momentu, w którym nie jest już nam potrzebny. Można go na przykład zostawić przed nosem następnej osoby w kolejce. Na dyskretne upomnienie reakcje zazwyczaj są zupełnie niedyskretne. Ludzie decydujący się na odstawienie wózka (złotówka piechotą nie chadza) rzadko wpadają także na pomysł, że taka śmieszna wnęka przy kasie (Lidl) jest po to, żeby wstawić tam wózek aby nie tarasował przejścia innym. Bogacze, którzy złotówki nie potrzebują lubią też zostawić wózek na środku parkingu. To także plaga w sklepach, które wózki wydają bez takiej kaucji.

Co spowodowało, że wszystko i wszystkich mamy głęboko w dupie?

Chciałabym móc powiedzieć, że wszystko to, co opisałam, to przypadki rzadkie i natykam się na takie zachowania sporadycznie. Niestety, co zakupy, to inny kwiatuszek do kolekcji. Czy ktoś mi w prostych słowach wyjaśni, dlaczego tak jest? Co spowodowało, że wszystko i wszystkich mamy głęboko w dupie? Może Foch powinien zorganizować jakąś kampanię uświadamiającą? Nie upieram się przy "Zakupy z klasą", bo nie jestem podobna do Don Kichota, ale może choć "Zakupy bez chamstwa"?

tinkerbell

Więcej o: