O wyższości męskiej przyjaźni nad kobiecą

Przyszedł do nas "List z fochem dla FOCHA!" Nasza Czytelniczka rozprawia się z mitem kobiecej przyjaźni. Według niej my - kobiety, wypadamy bardzo słabo, gdy zestawi się nasze relacje z męskimi przyjaźniami. Prawda to?

Po przeczytaniu o listu Katiushy: „"Solidarność jajników" to tylko pusty frazes”, chciałabym podzielić się z Wami moim listem, "jakby" odpowiedzią. Dochodzę do wniosku, że autorka wspomnianego tekstu skupiła się bardziej na wylewaniu swoich żali, niż na odpowiedzi, dlaczego ta "solidarność" to rzeczywiście nic nie znaczące powiedzenie. Dlatego chcę przekazać Wam moje obserwacje na temat przyjaźni między ludźmi, oraz parę słów o tym, czy zachodzą w nich te wyżej wspomniane "solidarności".

Wraz z moim mężem prowadzimy sobie co jakiś czas różne rozmowy na temat otaczającego nas świata, często poruszamy tematy życia, ludzi, czy kontemplujemy nad kątem padania liścia z drzewa. Po przeczytaniu wspomnianego artykułu, zadałam mężowi pytanie odnośnie przyjaźni między ludźmi. Zastanawialiśmy się, dlaczego jedne przyjaźnie są inne od pozostałych, dlaczego są "dziwne" - a nawet taka przyjaźń może być prawdziwa.

Przyjaźń facetów, czyli męski sojusz

Mój ukochany ma przyjaciela, znają się od małego. Widzieli się prawie codziennie, spędzali razem czas, psocili za młodu. Choć teraz pracują, nie mieszkają w jednym kraju, a jedyny kontakt sprowadza się to telefonu czy Skypa - to ciągle widzę, że mój luby traktuje go i szanuje, jak na przyjaciela przystało. Nigdy złego słowa nie usłyszałam na temat jego przyjaciela.

W męskiej przyjaźni, gdy jeden z panów zawiedzie, taka przyjaźń po prostu przestaje być przyjaźnią.

I tu pewna rzecz, która trzyma mnie w przekonaniu, że przyjaźń męska jest prosta, ale w znaczeniu, że jest bezproblemowa. Jest powszechne przekonanie, że jeśli facet ma coś do faceta to dadzą sobie po mordzie - chodź zdarza to się bardzo rzadko. Następnego dnia wszystko jest tak, jakby się nic nie stało. Ale nie jak u kobiet, gdy mowią "nic się nie stało". Oczywiście jest sytuacja, gdzie najlepszy przyjaciel wbije ci nóż w plecy i masz ochotę go zabić, ale mam nadzieję, że kończy się to na wielkim męskim fochu, ewentualnym podbiciu oka oraz końcu przyjaźni. W przyjaźni męskiej jest jak pewnym przysłowiem: „Co na sercu, to na języku”. Zauważyłam też w męskiej przyjaźni, gdy jeden z panów zawiedzie, taka przyjaźń po prostu przestaje być przyjaźnią.

A co z męskimi sojuszami? Nigdy nie widziałam ich w akcji, ale mam nadzieję, że są czymś wspaniałym i można panom tylko ich pozazdrościć. Coś w stylu: zbierzecie ostatnie drobne na cztery piwa. Nie? Przesadziłam? Zbyt stereotypowe? Dobrze, przepraszam.

Zazdroszczę Wam, że zawsze w jakiś sposób wszyscy trzymacie się razem. Jak macie nowego w grupie lub pracy, to automatycznie próbujecie nawiązać z nim kontakt i (chyba) wprowadzić go w męski sojusz. A co dotyczy męskich przyjaźni - są trwałe i godne zaufania. Wzór do naśladowania dla nas kobiet.

Kobieca przyjaźń, czyli: "Gdzie ta solidarność jajników?!"

Temat ten może być długi, wątły i zakręcony. Przyjaźń między kobietami w moich oczach, to niczym lokata ulokowana w średnio chwalonym banku. Masz tam pieniądze, coś tam rośnie, jesteś zadowolona, ale jednak zawsze bank powie ci, że masz coś jeszcze dopłacić za ich usługę. Może to dość czarno-białe porównanie, ale dla mnie - idealne. Kobiety potrafią się bezgranicznie kochać, chodzić razem na zakupy, robić damskie wieczory, wspierać się, obgadywać się, nienawidzić się, wybaczać.

Mam dwie znajome, które są przyjaciółkami. Ja jako osoba trzecia widziałam i słyszałam, jak jedna z nich potrafi gadać na drugą: że zrobiła mi przykrość, że jak tak można, że się do mnie nie odzywa. Potem jest to cudowne godzenie się, gdzie wszystko wraca do normy. Tak. Normy...

Aby zamienić przykrość w coś przyjemnego, idziemy do trzeciej kobiety i obgadujemy tę, która jest przyczyną naszej niedoli.

Przyjaciel to osoba na którą można liczyć i nigdy cię nie zawiedzie, ale w środowisku kobiet, to normalne, że druga kobieta cię zawiedzie. Wybaczysz jej, wyjaśnicie sobie wszystko, będzie dobrze, "nic się nie stało". Właśnie! Znane nam i wszystkich "nic się nie stało", jest w damskiej przyjaźni niczym przekleństwo. Choć wybaczamy naszej wielkiej przyjaciółce, to i tak w głębi serca mamy tę przykrość. Aby zamienić przykrość w coś miłego i przyjemnego, idziemy do trzeciej kobiety i obgadujemy naszą przyjaciółkę, która jest przyczyną naszej niedoli - chore, dziwne, niezrozumiałe. Oczywiście, tak, tak! Przyznaje się, nieraz obgadywałam kogoś na jego plecami, ale k***a! Gdy ktoś jest moim przyjacielem i ufamy sobie bezgranicznie, to ani złego słowa na niego nie powiem!

Damy potrafią robić też grupy. Są to grupy wzajemnej adoracji lub grupy 'alfa'. Jak za młodu, tak i w życiu dorosłym czasem trudno wejść w te grupy - bo za młoda, bo dziecka nie ma, bo zbyt inna, bo lubi chłopaków i dodajcie sobie panie, co chcecie. I uwierzcie, że damskie grupy nigdy nie wyjdą z inicjatywą zapoznania się z nową kobietą. Nigdy!

Każda co miesiąc ma źle. Więc przestań się użalać i pomyśl, że nie jesteś pępkiem świata.

I tu moje kluczowe pytanie: "gdzie solidarność jajników?!". Zacznijmy od tego, że słowo "solidarność" jest w moim przekonaniu piękną ideą, która niestety nie kończy się cudownie. Dlatego panowie mają sojusze, a my solidarność. Kobieta może liczyć na pomoc innej kobiety, gdy jest w niedoli: rozwód lub inne tego typu tragedie. Tylko wtedy widzę, jak wszystkie przedstawicielki płci pięknej lecą pomagać naszej biednej pokrzywdzonej. A pomoc w czasie tych dni? Po pierwsze: urodziłyśmy się dziewczynkami i w jakiś sposób byłyśmy przygotowane na to, że łatwo nie będziemy mieć. Po drugie: okres jak i ciąża to nie choroba, więc zaciskamy zęby i zdobywamy świat dalej.

Odpowiedź jest prosta, każda co miesiąc ma źle, niektóre jeszcze gorzej od ciebie. Więc przestań się użalać i pomyśl, że nie jesteś pępkiem świata. Jedyną osobą na którą możesz liczyć jest mama. Podejdź do niej i powiedz jej to, co ja - Boli mnie dupa, brzuch i głowa. Wzięłam już chyba z kilo ibuprofenu i nic. Przynajmniej w ciąży nie jestem... mam ochotę schować się do szafy a najchętniej to zjem pudełko z KFC. Pójdziemy do KFC? - gwarantuje, że mama będzie wtedy dla Was jedyną ostoją. Mamo, dziękuje!

Zapytałam męża, co sądzi o damskich przyjaźniach, odpowiedział mi w sposób logicznie zrozumiały i nawet mądry! Według niego, kobietom ciągle coś się zmienia, ale to wszystko przez hormony. Mężczyzna dojrzewa emocjonalnie powoli, ale jednak stopniowo jakoś rośnie. A kobieta rośnie, rośnie i... właśnie. I to jest powodem niestałych przyjaźni kobiecych.

rys. autorkarys. autorka

Wnioski z całych moich wypocin nasuwają mi następujące:

1. Facet ma prościej w życiu, bo nie miotają nim hormony.

2. Męska przyjaźń to coś trwałego i dlatego pewnie wiele kobiet nienawidzi najlepszego kolegi męża/chłopaka.

3. Kobieta jest skomplikowana i... koniec kropka!

4. Tylko z mamą możesz mieć sojusz - lub z tatą - zależy od sytuacji życiowej.

5. Kobiety nigdy nie będą mieć sojuszy, jeśli nie nauczą się choć trochę postępować jak panowie w przyjaźniach. Wybaczamy, ALE przyjaźń się kończy.

Prędzej od przyjaciela otrzymamy pomoc, niż od najlepszej przyjaciółki.

Tak wiem, może i przedstawiłam sytuację zbyt ideologizowaną, ale chciałam w ten sposób pokazać różnice między zachowaniami kobiet i mężczyzn. Niestety, może i niektóre z was to boli, ale taka NAJCZĘŚCIEJ jest prawda. Kobiety - zróbcie to co ja. Miejcie więcej przyjaciół, bo tak naprawdę to oni są najlepsi do trzymania naszych sekretów i pomocy nam. Prędzej od przyjaciela otrzymamy pomoc, niż od najlepszej przyjaciółki.

List napisałam na podstawie doświadczeń z mojego życia. Mam nadzieję, że niektóre z czytelniczek w życiu poznały tę prawdziwą, niezakłamaną przyjaciółkę, na którą zawsze mogą liczyć. Ja niestety nie miałam tego szczęścia i ciągle obserwuje "zakłamaną" przyjaźń.

Bossy Rose

Więcej o: