"Nikt nie widzi chłopca w brzydkim swetrze" - list kujona

Dziś prezentujemy list, który powinny przeczytać wszystkie singielki, które zarzekają się, że nie ma wrażliwych mężczyzn. A może w zasadzie nie powinny tego czytać?

Jakoś tak wrzesień i początek roku mnie nastroił, a raczej to, że zobaczyłem w grupce dzieciaków na przystanku ICH. Niepewni chłopcy - znacie ich, na pewno. Każda z was przynajmniej raz w życiu zawstydzona parsknęła, gdy koleżanki śmiały się, że ma takiego "adoratora”. Ci chłopcy w brzydkich swetrach, co nie ubierali się nigdy w Zarze. W liceum siedzieli cicho na lekcjach, zawsze przygotowani. Znali się na matematyce i komputerach, więc nie chodzili na informatykę, bo mieli zaliczoną już we wrześniu.

Jesteście same, często samotne, zapijacie stres, zakrzykujecie samotność chodząc na jakieś targi śniadaniowe i imprezy.

Zawsze ich obgadywałyście za plecami, szydziłyście z ich życia, zainteresowań, brzydkich fryzur, ubioru, sposobu bycia. Chichotałyście, że ich potencjalne dziewczyny to kaszaloty, kujonki albo siostry zakonne. Bo co robić z takim chłopakiem? Ani nie pójdziesz z nim na imprezę, ani nie pokażesz na domówce, nie mówiąc już o tym, że przecież z takim niedojdą nie chcesz przeżyć swojego pierwszego razu.

W międzyczasie wyrosłyście, stałyście się kobietami, z mieszkaniem, pracą, kotem, psem, przyjaciółkami, byłymi związkami. Jesteście same, często samotne, zapijacie stres, zakrzykujecie samotność chodząc na jakieś targi śniadaniowe i imprezy w modnych młodzieżowych klubach. Ubieracie się jak nastolatki i zasuwacie na fitness, żeby oszukać biologię. Spędzacie czas na Sympatii, Tinderze, Facebooku, Twiterze, Instagramie, followujecie modelki, by wiedzieć, jak powinnyście wyglądać i modeli, by mieć wciąż przed oczami naszych wymarzonych książąt z bajki.

Czekają, często się w was kochając, często wstydząc się tego, że mogliby choćby pomyśleć, by być z wami.

"Czekinujecie" się na modnych imprezach, by nie wypaść z obiegu towarzyskiego, choć pewnie nie chce wam się tam latać, przecież jesteście już nie tak młode, a imprezowanie męczy i nudzi. Szukacie tego jedynego - przystojnego, bez złych doświadczeń, dobrze zarabiającego i elegancko, na czasie, ubranego, bez kota, bez dzieci, bez byłej narzeczonej, bez byłej żony.

A oni wciąż czekają. Ci źle ubrani, z nudną, często dobrze płatną pracą, z mieszkaniem, nie za dużym - bo po co im większe, z brzuszkiem i dziwacznymi zainteresowaniami. Czekają, często się w was kochając, często wstydząc się tego, że mogliby choćby pomyśleć, by być z wami. Wciąż niepewni chłopcy, bo w waszych oczach zawsze będą chłopcami. Nie - mężczyznami, nie - potencjalnymi partnerami do życia, tylko tymi kolesiami z liceum, co na żadnej imprezie nie byli.

Czekają na coś, wciąż składając komputery, kupując coraz nowsze systemy chłodzenia wodą, szybsze dyski, nowe obudowy. Czy są szczęśliwi? Nie bardzo.

To jest ich czas, ich chwila, ona nastąpi, wydarzy się zaraz po tym jak zrozumiecie, że czas nastoletni już się skończył.

Chcą zwykłej, normalnej rodziny, chcą o nią dbać najlepiej jak potrafią, chcą mieć dom i dzieci. Nie chcą prowadzić z wami gierek, według idiotycznych zasad "teraz ją przytrzymaj tak z tydzień bez słowa, to się nauczy”. Co więcej, oni tych gierek nie znają, nawet nie mieli od kogo się ich nauczyć.

Moim zdaniem to jest ich czas, ich chwila, ona nastąpi, wydarzy się zaraz po tym jak zrozumiecie, że czas nastoletni już się skończył, że książęta, już odjechali albo zawsze byli tylko iluzją.

Skąd to wszystko wiem? Ja jestem tym kolesiem z pierwszej ławki, tym który kochał się w jednej Agnieszce, która od tygodni "płacze” na Facebooku, że jest sama. Tej, która nie może pogodzić się z faktem, że bliżej jej do czterdziestki niż trzydziestki, więc wstawia swoje zdjęcia sprzed lustra, a na każdym jest na lekkim rauszu, w coraz krótszej sukience. To ja jestem tym kolesiem, który wciąż opuszcza wzrok i zaciska pięści w swoim małym światku, gdy słyszy jak mąż znajomej z liceum w osiedlowym sklepie traktuje ją jak dodatek do zakupów i zegarka. Ja bym tak nie potrafił, nigdy. Ale ja jestem dla was niewidzialny.

Nawet sprzedawczynie w sklepie, w którym kupuję ubrania, patrzą na mnie jak na przegranego.

Kujon

Więcej o: