Nie z każdym "gównem" trzeba się rozprawiać - co mnie wkurza w sprawie Dunin-Karpowicz?

Wkurzona Czytelniczka postanawia dorzucić swoje trzy wkurzone grosze do dyskusji "po sprawie Dunin-Karpowicz". Także rozprawiając się z nami i komentarzami na Fochu.

Mimo iż wielu już się tego podjęło, oraz wbrew teorii, jakoby to "gówna" nie należało ruszać, chciałabym wtrącić swoje trzy grosze do tej historii. Wkurzone trzy grosze.

Biedny, młody pisarzyna, chcący się "wkupić" w łaski "starej wyjadaczki".

Po pierwsze temat przewodni waszego artykułu "Jak można zgwałcić faceta". Patrzę i oczy przecieram. NAPRAWDĘ??? Ok, rozumiem, że w założeniu chcecie trafiać do myślących osób, tak jak i inne tego typu miejsca w internecie, które nie są Pudelkiem czy innymi Kwejkami. Czytam was w zasadzie od początku i zdarza mi się też (nierzadko potem tego żałuję) zajrzeć do komentarzy. I - tak jak wszędzie - bywa... różnie. Nie zawsze jest to polemika dorosłych osób, które mają różne poglądy na "sprawę", choć tak zapewne byłoby najlepiej. Czasem ktoś w emocjach napisze jedno słowo za dużo, może siada do pisania po kilku głębszych (bo w głębi swego naiwnego dziewczęcego serduszka chcę wierzyć, że niektóre zdania nie urodziły się w głowach trzeźwych ludzi), a czasem po prostu pier...lnie coś "bo tak". Bo usiadł i napisał. I, haha, jakie to zabawne. I oczywiście, że zasługuje to na potępienie. Na "hejt", na "bana" czy jak tam to nazwać. Ale od razu na artykuł?

I to w kontekście pana, który... nie, nie pokuszę się o stwierdzenie "sam chciał", by z mety nie zarobić w łeb kamieniem. To jego tłumaczenie się jest tak żenujące, że nawet nie będę go tu przytaczać. Biedny, młody pisarzyna, chcący się "wkupić" w łaski "starej wyjadaczki". To jest jego obraz, nie mój. Cóż, doprawdy wzruszające...

Co taka Kinga Dunin mogłaby zrobić, by odzyskać pożyczone (niemałe) pieniądze? Ach, no tak, przecież - pójść do adwokata!

Oczywiście, że powstało z tego szambo. Poszło to w nie do końca "literackim" kierunku, dając teraz pożywkę do komentarzy KAŻDEMU. Że jakże to tak? Tacy inteligenci? Taka wyższa... (pardon my french) KULTURA, takie książki, takie felietony, takie nagrody i... a fuj! A nieładnie! Plotki, pudelki i inne portale. Wszystko grzmi.

Nie chcę wnikać w to, kto komu co dał i za co. Zastanawia mnie jedno. Co mianowicie taka Kinga Dunin mogłaby zrobić, by odzyskać pożyczone (niemałe) pieniądze? Ach, no tak, przecież - pójść do adwokata! Zapomniałam, że istnieje taka możliwość. Wydałaby sporą sumkę, straciłaby wszystkie nerwy, sprawa (och na pewno, w dobie uszanowania cudzej prywatności!) nie przedostałaby się do mediów, a pieniądze wróciłyby grzecznie na jej konto. W ratach. W latach. Albo i nie.

Ja rozumiem, że teraz już nie istnieje coś takiego jak prywatny profil na Facebooku, zwłaszcza jeśli jest się osobą znaną. Ale jestem ciekawa, jakie miałybyście inne pomysły na odzyskanie kasy niż nagłośnienie sprawy? W wypadku niezliczonych próśb od dłuższego czasu i dużego długu?

Popłynął w radosnej twórczości, którą czytelnik, odebrał jako nowelę pt "Na starej Piczy, młody Ułan ćwiczy."

Naprawdę ktoś chce polemizować, jak długi był to czas i jakiego rodzaju prośby? Proszę bardzo, mnie osobiście trudno byłoby przekonać, że pani Dunin tak po prostu sobie usiadła, łyknęła kawę i pomyślała "taki piękny dzień, a Karpowicz mi jeszcze za kino nie oddał. Przypomnijmy mu."

No i oddał, żeby było ciekawej, bo co miał biedny zrobić, jak się już wszyscy znajomi dowiedzieli. Ale, żeby nie było "babie" z tego tytułu tak wesoło, to popłynął w radosnej twórczości, którą czytelnik, nie mający na co dzień wiele do czynienia z literaturą, a Nike kojarzący wyłącznie z butami, odebrał jako nowelę pt "Na starej Piczy, młody Ułan ćwiczy." Rozkosznie.

I tu, prawda, rodzi się kolejne pytanie. Co pani Kinga Dunin mogłaby zrobić z takimi informacjami na swój temat? Aha, jestem bądź co bądź na kobiecym portalu (piszę portal, z braku znajomości nomenklatury miejsc internetowych), więc po pierwsze to NA PEWNO zmilczeć. Przełknąć. Otrzeć łzę, zdusić i "nie wypowiadać się". Pójść do wyżej wymienionego adwokata. Opowieści o jej życiu intymnym co prawda dotarły już do każdego w tym kraju, kto chciał i nie chciał wiedzieć, no ale przecież NIE NALEŻY DAWAĆ UPUSTU EMOCJOM!

Drażnią mnie też powstałe w wyniku afery "sądy" na temat środowiska literackiego.

Można by długo dyskutować (ja, mimo wszystko, nie stawiam tego na równi z aferami "celebryckimi") na ten temat. I najprawdopodobniej przyznałabym rację komuś, kto byłby zdania, że pisarka i felietonistka nie powinna reagować w taki sposób. Pewnie mogła napisać jakieś oświadczenie, które niczego by w zasadzie nie zmieniło, no ale ten wyświechtany już w jej kontekście BRAK KLASY nie miałby miejsca. Ale mleko się wylało. I doprawdy nie chce mi się wierzyć, że każdy na jej miejscu podszedłby do tego bez emocji.

Zniknąć? Odciąć się na jakiś czas od internetu, albo po prostu udawać, że te rewelacje zamieszczane po prostu WSZĘDZIE nie istnieją?

Drażnią mnie też powstałe w wyniku afery "sądy" na temat środowiska literackiego. Bo teraz to już "każdy wie", że te nagrody to po znajomości, a tytuł "wszyscy pisarze to prostytutki" poziomu czytelnictwa w naszym kraju też raczej nie podniesie. Skoro podejmujecie się rozprawienia z tematem gwałtu na mężczyźnie na podstawie głupiego komentarza, nie dziwcie się, że są tacy, co czytają jedynie tytuły.

Przeglądając komentarze pod waszymi tekstami natknęłam się na pogląd, że samotne singielki są "puste i głupie".

Zdarzyło mi się czytać książki Cejrowskiego, słuchać Maleńczuka czy oglądać na ekranie Kinskiego, bo oddzielam to, jakim artysta prywatnie jest ch**jem od tego, co stworzył i co mi się podoba. Ale czy tak myśli każdy? Śmiem wątpić. Trudno dyskutować z odczuciami.

Przeglądając komentarze pod waszymi tekstami natknęłam się na pogląd, że samotne singielki są "puste i głupie" bo zamiast gotować mężowi obiad, robią karierę i "wybrzydzają", grube kobiety nie powinny w ogóle wychodzić z domu (przy okazji tego tematu, pokusiłam się o komentarz, za co ktoś nazwał mnie uroczo "smalczykiem") a facet powinien wyglądać i zarabiać jak George Clooney. To tylko kilka wesołych stereotypów, jakie mi w tej chwili przyszły do głowy, ale zapewniam, że jest więcej pomysłów na tekst "ktoś zostawił tu jakieś gówno, ale my się już z tym rozprawimy!". Polecam. I pozdrawiam.

Niekonkretna

Więcej o: