Zalety (i wady) samotnego mieszkania

Samotne mieszkanie - jak wszystko w życiu - ma swoje plusy i minusy. Czytelniczka postanowiła się pochylić nad zaletami mieszkania w pojedynkę - bez współlokatorów.Ale dostrzega też słabe punkty takiego rozwiązania.

Dobra, to że nie ma ci kto sukienki zasunąć - to nic. Zawsze możesz założyć spódnicę...

1. Nikt cię nie denerwuje, nie naniesie błota w jesienną pogodę na chatę i nie zostawia otwartej muszli klozetowej, ale... fajnie by było się z kimś pokłócić, jak masz PMS, obwinić za coś, a potem usiąść na kanapie, piwa się napić, pizzę zamówić i obgadywać nowy odcinek "Chirurgów".

2. Bez stanika, bez majtek, śmigasz po mieszkaniu, z mopem na głowie, z maską błotną na twarzy nie martwiąc się, że zaraz do domu wejdzie ziomek współlokatora (akurat ten, co rumienisz się na jego widok)... jednak fajnie byłoby mieć kogoś, kto też śmiga z tobą w tym samym czasie (szczególnie bez majtek i w twoim łóżku).

3. Uprawiasz seks, gdzie tylko ci pasuje, bo w kuchni na blacie nie tylko się ciasto wałkuje i nie znajdujesz potem karteczek na drzwiach swojej sypialni - że było za głośno.

4. Kiedy jesteś chora, zejście po schodach do kuchni to wyczyn, niczym zejście z Kilimandżaro. Nic tego nie przebije. Wtedy marzysz, żeby jakaś łaskawa ręka zapukała w drzwi twojego pokoju i może nawet podała ciepły napój. Z drugiej strony, dopóki oddychasz i nie mdlejesz, potrafisz docenić ten spokój i ciszę, jakie funduje ci samotne mieszkanie. Kolega z samochodem zawsze przywiezie potrzebne ziółka lub zakupy, to tylko kwestia kliknięcia w klawiaturę. A cisza? Bezcenna...

5. Jedyne imprezy, jakie się odbywają w domu, są wtedy, kiedy tańczysz w majtkach do "Bailando" lub kiedy zbierzesz się w sobie i zatęsknisz za ludźmi - wtedy skręcasz bibę.

6. Nie ma komu podebrać chleba/cukru/soli jak się skończy. Ale jednocześnie nikt nie zagląda ci w gary, jak już zbierzesz się w sobie, by coś ugotować.

7. Jest tylko jedna królowa pilota. Możesz oglądać wszystko (oprócz horrorów, żeby potem nie zasypiać przy zapalonym świetle lub nie czuwać z pilnikiem do paznokci całą noc z kłębiącymi się myślami - "Czy ja zamknęłam okno w łazience?").

8. Po skręceniu/zmontowaniu/rozkręceniu/naprawieniu czegokolwiek własnymi siłami - czujesz że możesz zawojować świat!

9. Słoiki wcale nie potrzebują męskiej ręki. Wystarczy walnąć bokiem zakrętki o podłogę i w najgorszym przypadku posprzątać szkło.

10. Prowadzenie rozmów/kłótni/zażartych konwersacji na głos z wymyślonymi osobami przy zmywaniu naczyń lub pod prysznicem to normalka. Sąsiedzi nie wzywali jeszcze lekarza, nie.

11. Głośne bąki to też normalka.

12. Nikt ci nie zużywa tego super-drogiego szamponu/odżywki ani papieru toaletowego super soft.

I na koniec, najśmieszniejszy tweet jaki ostatnio przeczytałam na temat mieszkania w samotni: The best part of living alone has got to be waking up without a dick on your back.

Stephanie

Więcej o: