Nie ma refleksji, jest "cmentaring"

Nasza Czytelniczka po wczorajszym "cmentaringu", czyli przemieszczaniu się z torbą ze zniczami z cmentarza na cmentarz, dzieli się refleksją o... braku refleksji. Coś w tym jest.

Piszę do Was poirytowana dzisiejszym pobytem na cmentarzu. Nic nowego pewnie, nie ja jedna mam takie przemyślenia. Ale pomyślałam, że się podzielę.

Nie lubię Dnia Wszystkich Świętych - nie dlatego, że to smutny dzień, że myślimy wówczas o zmarłych i przez to sami stajemy w obliczu naszej nieuchronnej śmierci. Uważam, że smutne jest właśnie to, że tylko wówczas mamy czas, by się zatrzymać i o owej śmierci i o tych wszystkich zmarłych pomyśleć. Na gwizdek. Bo to święto, więc trzeba.

Nie ma czasu na refleksję. (...) Powinno nastąpić wyciszenie, ale ono najczęściej nie jest możliwe.

Na pewno wiele osób odwiedza groby swoich bliskich przez cały rok. Na pewno to ma sens, że mamy taki dzień, kiedy „trzeba” wybrać się na grób - to mobilizuje tych wszystkich, którzy nie potrafią zebrać się w sobie przez pozostałe 364 dni. Straszne jest dla mnie jednak to, że tego dnia nagle wszyscy ruszają - poirytowani, w pośpiechu, bo przecież trzeba zdążyć na trzy różne cmentarze.

Nie ma czasu na refleksję. Najpierw trzeba zaparkować pod cmentarzem, co jest zazwyczaj niewykonalne. Albo trzeba się tam dowlec środkami komunikacji miejskiej, często w tłumie innych ludzi, którym przyświeca ten sam cel. Potem przedrzeć się przez szpaler sprzedawców, którzy próbują w jeden dzień zrobić utarg roku. Następnie w tłumie innych „zwiedzających” trzeba się przedostać na grób, który się przyszło odwiedzić. I tu powinno nastąpić wyciszenie, ale ono najczęściej nie jest możliwe.

Jest cmentaring - szybki pęd z siatką wypełnioną zniczami.

Ktoś szoruje grób i utyskuje pod nosem, bo ptaki obsrały i ciężko domyć, komuś dzwoni komórka, ktoś krzyczy na dziecko, bo patykiem dłubie przy cudzym nagrobku. Ktoś się na kogoś irytuje, bo zapałek zapomniał. Ktoś kogoś pośpiesza, bo trzeba jeszcze na grób ciotki matki, a tu już wieczór prawie... No i tak w duchu rodzinnej miłości i refleksji nad życiem i śmiercią mija nam ten jedyny w swoim rodzaju dzień w roku.

Nie ma wyciszenia, wspominania zmarłych, może modlitwy czy kontemplacji. Jest cmentaring - szybki pęd z siatką wypełnioną zniczami. Smutne to. Ale może właśnie dlatego niektórzy mówią, że to smutne święto.

Edyta

Więcej o: