Gdzie po czterdziestce poznaje się przyjaciół?

Co zrobić, gdy jest się towarzyskim małżeństwem, ale jakoś nie idzie poznawanie nowych ludzi? A brakuje znajomych... Czytelniczka prosi o radę.

Przeczytałam na Waszej stronie internetowej list kobiety, która ma aspołecznego męża, sama natomiast jest osobą bardzo towarzyską. Ta sytuacja wydała mi się bliska, chociaż ani ja, ani mój obecny mąż nie jesteśmy aspołeczni.

Wyprowadziliśmy się do większego miasta i tu niestety nie znaliśmy nikogo poza moimi koleżankami z pracy.

Nie spotykamy się z przyjaciółmi czy też znajomymi, bo ich po prostu nie mamy. Wydawałoby się to dość dziwne, ale tak nam się życie ułożyło, że nasi znajomi zostali w miejscowościach, z których pochodzimy. Kiedy postanowiliśmy być ze sobą, każde z nas miało już spory bagaż różnych przeżyć za sobą. Z powodu mojego miejsca pracy, zarówno ja, jak i mąż wyprowadziliśmy się do większego miasta i tu niestety nie znaliśmy nikogo poza moimi koleżankami z pracy.

Mąż wykonuje pracę w domu ma kontakt z różnymi ludźmi, ale tylko biznesowo. Wydawało nam się, że wkrótce poznamy kogoś, chodziliśmy do klubów, na tenisa stołowego itp., wyjeżdżaliśmy na wczasy, ale osoby tam poznawane nie okazywały się trwałymi znajomościami.

Z reguły ludzie bratają się w latach młodości i te kontakty bardziej lub mnie są kontynuowane.

Ostatnio ta sytuacja bardzo doskwiera mojemu mężowi, obwinia mnie, że to ja się nie staram i z nikim go nie zapoznałam przez czas, odkąd mieszkamy razem. Owszem uczestniczymy w różnych spotkaniach rodzinnych i jak dla mnie tego typu odskocznia od codzienności jest wystarczająca. Niestety - dla mojego męża to za mało. Staram się go zrozumieć, że jako facet potrzebuje bardzo męskiego towarzystwa, ale ja już nie mam pomysłu na to, jak kogoś nowego poznać, kto chciałby się z nami zaprzyjaźnić.

Z reguły ludzie bratają się w latach młodości i te kontakty bardziej lub mnie są kontynuowane. Jesteśmy osobami po czterdziestce i chodzenie na dyskoteki nie wchodzi w rachubę. Może ktoś poda mi pomysł, jak wybrnąć z tej dziwnej sytuacji.

Elżbieta

Więcej o: