W sprawie molestowania: dziennikarze, macie siłę, której nie ma pojedyncza kobieta!

Sprawa nagłośniona przez "Wprost" - historia molestowanej "znanej dziennikarki" wzbudziła w Was sporo emocji. "Jeśli dziennikarze nie potrafią stawić czoła problemowi w swoim własnym środowisku, to kto to ma zrobić?" - pyta rozgoryczona Czytelniczka.

Nie podoba mi się ton w jaki wpadła redakcja ,,Wprost", ale chyba bardziej wkurza mnie zmowa milczenia w środowisku dziennikarskim. To, jak wielu dziennikarzy przy tej czy innej okazji, bez skrępowania przyznaje: ,,Tak, wiedzieliśmy o tym. Od lat. I nic nie zrobiliśmy".

Chcę żeby jego dane zostały upublicznione, bym ani ja ani moje koleżanki nie padły jego ofiarą.

Nie ma człowieka nie do ruszenia, bez znaczenia jak dobrych ma prawników. Zresztą w tym przypadku to nie prawnicy są gwarancją bezkarności tego pana, a bierność, wieloletnia bierność i przeświadczenie, że jak już jest na szczycie to może wszystko.

W każdym razie podkopujecie dobrą robotę tych, którzy uświadamiają kobiety, iż przestępstwa na tle seksualnym trzeba zgłaszać i to nie ofiara ma czuć wstyd, a sprawca. Natomiast z praktycznie każdego tekstu bije przekaz - lepiej siedź cicho. Przyznam, że nie bardzo wiem, o którego redaktora chodzi, ale chcę żeby jego dane zostały upublicznione, bym ani ja ani moje koleżanki nie padły jego ofiarą. Bo kariera nie jest warta tego, żeby stać się czyjąś zabawką.

Jako dziennikarze macie tę siłę, której nie ma pojedyncza kobieta.

Jeżeli chcemy żyć w cywilizowanym kraju, to na takie praktyki pozwolić w żadnym wypadku nie wolno. Nie mówiąc już o tym, że kodeks karny nakłada na osoby, które wiedzą o fakcie popełnienia przestępstwa obowiązek powiadomienia o tym odpowiednich organów.

Jako dziennikarze macie tę siłę, której nie ma pojedyncza kobieta. Jeżeli was zignorują, to macie środki by sprawę nagłośnić, by ktoś ,,z góry" tematem się zainteresował i - do cholery! - w końcu ukrócił ten proceder.

Jeśli dziennikarze nie potrafią stawić czoła problemowi w swoim własnym środowisku, to kto to ma zrobić?

Ta sytuacja pokazuje jak bardzo odległy w Polsce jest problem przemocy wobec kobiet. Tłumaczy dlaczego zamiast czym prędzej podpisać konwencję Rady Europy, dyskutuje się o jakiś nieistotnych pierdołach - podobno wynikającej z jej treści. Jeśli dziennikarze nie potrafią stawić czoła problemowi w swoim własnym środowisku, to kto to ma zrobić?

Co myśleć o redakcjach, które robią deal z takim facetem i za jakieś śmieszne grosze udają, że sprawy nie ma...

Anna Romanowska

Więcej o: