Mój partner jest w wieku moich rodziców. Dla mnie to nie problem, ale dla nich...

Miłość nie patrzy w metrykę, ale już rodzice córki, spotykającej się z mężczyzną starszym od nich - owszem. Jak sobie radzić w takiej sytuacji? Nasza Czytelniczka zwątpiła, by istniało dobre rozwiązanie.

Mam 28 lat i partnera starszego o ponad 25 lat. Nie wygląda na swój wiek, dalibyście mu najwyżej 45, a i nieraz ludziom ciężko uwierzyć, że przekroczył czterdziestkę. Jest młody duchem, wysportowany, atrakcyjny. Moi przyjaciele go uwielbiają, koleżanki żartują, że chciałyby, by ich trzydziestoletni mężowie brali z niego przykład. W czym jest problem? Ano w rodzinie.

Idą święta, a ja już wiem, że będzie przykro, nieprzyjemnie, niefajnie.

Moi rodzice nie są w stanie zaakceptować mojego związku z człowiekiem, który jest w ich wieku (a nawet jest o dwa lata starszy od mojej mamy!). Pokutuje tu oczywiście przekonanie, że „on się mną zabawi i mnie zostawi”, „on mnie wpędzi w lata, bo skoro już ma dzieci, to ze mną nie będzie chciał mieć” i „co ja w nim widzę”. Nie trafia do nich argument, że po pierwsze - w lata może mnie wpędzić także mój rówieśnik, a po drugie - jesteśmy razem już prawie trzy lata i jest po prostu dobrze. Mam nadzieję, że ten związek będzie trwał wiecznie, ale mam też świadomość, że przecież bywa różnie, a jeśli się nawet rozstaniemy, to powody mogą być takie same, jak te, które byłyby udziałem dwójki równolatków.

Idą święta, a ja już wiem, że będzie przykro, nieprzyjemnie, niefajnie. Moi rodzice, jeśli nawet zdecydują się go zaprosić (w co wątpię), będą manifestować swoje niezadowolenie. Jeśli przyjdzie mi się z nimi spotkać w święta bez mojego partnera (to jednak moi rodzice, więc pewnie pojawię się, mimo wszystko na wielkanocnym śniadaniu czy obiedzie...), wiem, że się nasłucham aluzji i „niby nie do mnie” komentarzy. Próbuję się z tego śmiać. Poważna rozmowa z rodzicami skończyła się ostatnio straszną awanturą. Ja ich nie przekonam do moich racji, oni mnie do swoich też nie. Więc nie ma co nawet próbować.

Ja po prostu pokochałam człowieka, który - akurat tak się składa - jest sporo starszy.

Czasem sobie wyobrażam, co będzie, gdy zajdę w ciążę. Czy wnuk coś zmieni? Czy zrozumieją? Czasami rozmawiam z moim partnerem o dziecku. On by bardzo chciał, to ja się na razie wstrzymuję, bo dopiero co zaczęłam czuć, że rozwijam się w pracy, więc nie spieszno mi do macierzyńskiego.

Dlaczego tak bliscy mi ludzie, jak moi rodzice (bo są mi bardzo bliscy, do momentu gdy pojawił się „ten problem” uważałam ich za swoich najważniejszych przyjaciół i doradców) nie potrafią zrozumieć, że czasem miłość nie patrzy na metrykę. Że ja po prostu pokochałam człowieka, który - akurat tak się składa - jest sporo starszy. Mam nadzieję, że zmienią jeszcze podejście, choć minione trzy lata nie zmieniły nic...

P.

Więcej o: