Dzień z życia kawy

Pijesz sobie rano kawę na rozruch i jest to dla ciebie tak naturalne, jak oddychanie? Nie wszyscy mogą sobie pozwolić na taki luksus...

Tło historyczne: roczny syn mocno przeziębiony i ząbkujący - przekichane!

Wstałam, kochany mężczyzna zrobił mi kawę, jest godzina 8:00. Kawa minus 1 łyk. Przychodzi kurier z wielką paką - kawa musi poczekać.

10:49, kawa minus 1 łyk, zasiadam to tego tekstu (miał traktować zupełnie o czymś innym). Syn zobaczył, że matka używa laptopa, więc wpadł w ryk i histerię, że on też chce. Kawa musi poczekać.

Kawa minus 1 łyk. Przyszedł fachowiec do naprawy zmywarki. Kawa musi poczekać. Zjawia się również właścicielka mieszkania, sprawa niebezpiecznie się wydłuża, kawa macha mi z oddali.

Wychodzą! O cholera, jak późno, już 11:46! Syn się drze, trzeba położyć go spać. Kawa musi poczekać.

Młodociany przeziębiony, usypianie to męka pańska. Śpi! Trzeba lecieć po leki! Mam nadzieję po drodze spotkać jakiegoś dilera z amfą, bo na trzeźwo rzeczywistości "nie zniesę".

Biegiem wracam do domu. Do śniadania o 12:30 kawy minus 2 łyki . Syn ma tak zatkany nos, że się budzi zbyt wcześnie. Kawa musi poczekać.

Kawa gdzieś się zgubiła (2 godziny później znajdę ją w lodówce, nie do końca wiedząc, jak się tam znalazła).

15:00 znalazłam ją! Kawa minus 1 łyk (ble, zimna). Zaczyna się popołudniowy dramat, dziś nie ma spaceru w ulewie, więc syn całym swoim jestestwem pokazuje, co myśli o tym beznadziejnym stanie rzeczy. Kawa musi poczekać.

Jest 17:30, wraca ojciec. O niebiosa - dziękuję, przybył wybawiciel! Wchodzi do kuchni i mówi z wyrzutem: "Ja ci kawę rano zrobiłem, a ty jej nawet nie wypiłaś!"

...

O 20:15, gdy dziecko już śpi, matka chce skończyć pić swoją poranną kawę. Ale pływa w niej martwa mucha.

Anna

[Od Redakcji: List nagradzamy książką Simone de Beauvoir "Pewnego razu z Moskwie". ]

Foch poleca!Foch poleca!

Więcej o: