5 przykazań kobiety idealnej - według faceta

Nie ma to jak głos z drugiej strony barykady - męski. Bo choć zdarza się nam z panami droczyć, to nie ukrywamy, że lubimy znać ich opinię. I nie czynimy fochów, gdy piszą do nas listy. Oto punkt widzenia jednego naszych Czytelników.

Na początku konieczne wyjaśnienie: jestem zagorzałym (niezideologizowanym) feministą, babcię i mamę mianuję Ambasadorkami Dobra, najchętniej kumpluję się z kumpelkami, ukończyłem studia o obsadzie wybitnie kobiecej, napisałem magisterkę o cudzie spotkania miłosnego oraz kilkadziesiąt wierszy o miłości. Mam nieopanowane odruchy szarmancko-sentymentalne oraz (coraz mniej gówniarskie) marzenia o Tej Jednej, kobiecość zaś uważam za ratunkowy cud dla tej maleńkiej planety, bez którego nabrzmiała bomba rozjuszonego testosteronu natychmiast zrobiłaby tejże planecie drugie Wielkie Bum, po którym znowu zostałoby wielkie NIC.

Jestem feministą i jestem "w miarę normalny".

Nie. Nie jestem Quasimodo, Piotruś Pan, Pinokio, maminsynek, frustrat, dupa wołowa. Mam za sobą pięć wiosen związku z dziewczyną „na piątkę” (patrz punkty poniżej), dramat nieodwzajemnienia (nie potrafiłem odpowiedzieć uczuciem na uczucie), kilka obiecujących przymiarek czy przelotnych zalotów i oczywiście sporo porażek, nieporozumień tudzież rozczarowań. Czyli chyba jestem „w miarę normalny”.

A ten list jest dla dziewczyn i dla kobiet.

Po wyjaśnieniu czas na pięć pozytywnych punktów jak pięć palców u ręki. I równie jak palce niezbędnych. Oto one.

1. Szczerość. Inaczej: mówienie prawdy.

Kiedy myślisz/czujesz A, mów A (nie Z, E czy nawet Ą). Jeśli nie w małych, to na pewno dużych sprawach. Bo inaczej w żadnych nie będzie zaufania, a we wszystkich podejrzenie.

Jeśli więc romansujesz z chłopcem A, będąc związaną z chłopcem B, powiedz chłopcu A, co i jak. Bo jak nie powiesz, to i tak się skapnie, bo to widać po prostu. A jak powiesz, to wszyscy troje możemy podjąć na drodze negocjacji, okupu lub zabójstwa najsensowniejszą na daną chwilę decyzję.

Jeśli romansujesz z chłopcem A, a wzdychasz do byłego B i/lub niedostępnego C, powiedz chłopcu A, co i jak. Bo jak nie powiesz, to: jak wyżej. A jak powiesz, to wszyscy troje bądź czworo: jak wyżej.

Jeśli spotykasz się z chłopcem A i nie odwzajemniasz jego starań, to powiedz chłopcu A, co i jak, chociaż to przykre jest i tak ci żal. Bo jak nie powiesz, to on i tak: jak wyżej, tobie zaś żal minie rychło (z pierwszym uderzeniem serca przy chłopcu powiedzmy B lub Y). A jak powiesz, to wszyscy dwoje możemy: jak wyżej.

2. Naturalność. Inaczej: życie to nie bal maskowy, a Gombrowicza trza czytać ze zrozumieniem.

Nie udawaj, że lubisz szachy, skoro pod stołem międlisz pudełko warcabów. Nie wstydź się wzruszenia, zachwytu, rozczarowania, nudy. Mów prosto z mostu nad wierną rzeką, a nie okrążaj Atlantyku bambusową łodzią. Patrz krytycznie na faceta, nie na kryzys męskości. Czasem lepsza też biologia niż socjologia bądź gdybologia.

Krótko: bądź sobą. Cokolwiek, ktokolwiek to znaczy. Jeśli nawet upierasz się, że nie wiesz, kim jesteś, to zapewne wiesz, kim nie jesteś. Nie bądź więc kimś, kim nie jesteś.

3. Empatia. Inaczej: nie mylić z egzaltowanym egoizmem.

Każdy myśli o sobie. Można jednak myśleć za dużo albo za mało, albo też w sam raz. W sam raz to raz na milion, ale z dwojga pozostałych możliwości higieniczniej nam jednak z tą drugą.

Warto zatem pamiętać, że:

- Jeśli ja mam przeszłość, to chłopiec A też ma jakąś przeszłość.

- Jeśli ja nie jestem dziewicą, to może i on nie jest prawiczkiem (i odwrotnie, ale chyba rzadziej).

- Jeśli ja się z kimś rozstałam, to może on również.

- Jeśli mnie ktoś zranił, to może i jego ktoś zranił.

- Jeśli on też ma traumę, to moja trauma o zgrozo nie jest na tej planecie jedyna!

Krzysztof Kolumb kicha w swoim dostojnym grobie. Podaj mu chusteczkę, dziewczyno! Może z tego kataru wydmucha Ci jakiś nowy kontynent?

4. Zaufanie. Nie inaczej: zaufanie.

Ufasz motorniczemu tramwaju? No. Otwierasz drzwi listonoszowi? No. To może jest jakaś szansa, że na pierwszej/drugiej/dziesiątej randce chłopiec A nie porwie/nie zgwałci/nie obleje zamówionym Bordeaux/Tyskim/Nałęczowianką.

5. Kultura osobista. Nie inaczej.

Wirtual czy real, dzień czy noc: zasady są proste. Nie rzucaj słów na wiatr, bo mogą wrócić bumerangiem i zrobić kuku. Nie znikaj bez słowa, bo ktoś kiedyś zniknie ciebie. Przybądź na umówione spotkanie, nawet jeśli spóźniona. Oczami patrz, a nie wgapiaj się. Słowo swoje dane szanuj, bo nieposzanowane puszcza się na prawo i lewo, a tego wszak nie chcesz. Nie myl „do widzenia” z „do zobaczenia”, bo wezmą Cię za pomyloną i niczego nie widząc, nie zobaczysz.

No i tyle, dziewczyny. Pięć przykazań. Nie dziesięć! Dacie radę.

Pradziadku mój dobry, którego lat 75 wspólnych z prababcią rodzinną legendą owiane, pradziadku dobry, co z tęsknoty do żony umarłeś miesiąc po niej, co przeżyłeś dzięki wzajemnej miłości dwie wojny i trzy rewolucje - wstawiaj się za swoim prawnukiem, który żyje w czasach nieco innych wojen.

Amen. Kropka. Ciąg dalszy nastąpi.

A.

[Od Redakcji: list nagradzamy 30-dniowym kodem do Kinoplex.pl]

Foch poleca!Foch poleca!

Więcej o: