Nie trenujcie na zwierzętach instynktu macierzyńskiego! [LIST]

Młodzi rodzice trafili pod lupę naszej Czytelniczki i nie wszyscy wyszli z tego cało. Tym, którzy nie radzą sobie i oddają - wcześniej ukochane zwierzaki - nieźle się dostało. Komuś z was przydarzyło się oddanie pupila z powodu "alergii"?

Przeczytałam tekst Anny Konieczyńskiej o tym, że powiększa swoją rodzinę i adoptuje pieska. Pięknie i słodko. Zawsze mnie cieszy, gdy zwierzak znajduje dom. Zwłaszcza taki porzucony ze schroniska, ale to już takie moje prywatne skrzywienie. Martwią mnie jednak przypadki, kiedy ukochane pupile lądują jednak w schroniskach, bo na świat przyszło dziecko. Z moich doświadczeń wynika, że dotyka to także i koty. Skąd to wiem? Mieszkam z dwoma, które zostały mi oddane przez histeryczne mamuśki wystraszone toksoplazmozą.

Młodzi rodzice nie radzą sobie z dzieckiem, więc tym bardziej nie mają siły opiekować się zwierzakiem.

Jeśli ktoś ma minimalny przynajmniej poziom wiedzy ten wie, że od kota dość trudno zarazić się toksoplazmozą. Wystarczy pohamować się z chęcią całowania mu odbytu czy jedzenia "kabanosów" z kuwety. Większość przypadków zarażenia się toksoplazmozą jest wynikiem zjedzenia zakażonego surowego lub niedogotowanego czy niedosmażonego mięsa. Ot, cała tajemnica. Mitów o tym, jakoby koty skakały na krtań niemowlęcia, bo wydaje mu się, że to jest myszka, nawet nie chce mi się komentować.

Leczenie chorego zwierzaka zazwyczaj jest dość kosztowne. A nie wszystkie pupile są zawsze zdrowe.

Mój wall na fejsie pokazuje niekiedy ogłoszenia młodych rodziców, którzy nagle okazali się uczuleni na kocią czy psią sierść. Irytuje mnie to także z powodu ich hipokryzji. Czy nie byłoby bardziej fair, gdyby napisali wprost: mamy dziecko i brakuje nam sił na to, aby poświęcić czas zwierzakowi. Są oczywiście przypadki, kiedy bardziej prawdziwe byłoby napisanie: znudziło się nam opiekowanie zwierzakiem, bo okazało się to nie takie proste, a niekiedy nawet i kosztowne, bo zwierzęta chorują. Nie chcę wyliczać mniej lub bardziej prawdziwych powodów, dla których młode pary oddają swoje zwierzęta, bo nie o to chodzi.

Zwierzę nie będzie cały czas milusią kulką, ale cały czas będzie potrzebowało naszej uwagi.

Chcę z powodu zbliżającej się zimy zwrócić uwagę na to, żeby jednak bardzo przemyśleć, czy jesteście gotowi na przyjęcie do domu zwierzaka. On nie będzie cały czas milusią kulką. Za to cały czas będzie wymagał waszej atencji i odpowiedzialności. W zasadzie zwierzę jest nawet gorsze od dziecka, bo nigdy się nie usamodzielni. NIGDY. Za to jest wielce prawdopodobne, że zachoruje i będzie trzeba je leczyć. Nie ćwiczcie na swoich zwierzakach instynktów rodzicielskich. Zastanówcie się, czy planujecie powiększyć rodzinę i czy wtedy będzie w niej miejsce na czworonoga. Nie ośmieszajcie się nagle ujawnioną alergią!

Zwierzolubna

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to 30-dniowy kod do Kinoplex.pl.]

Foch poleca!Foch poleca!

Więcej o: