Oczy szeroko zamknięte, czyli historia męża randkującego w sieci [LIST]

Romans w internecie, a może zwykły flirt - historia być może bardzo banalna, ale ból bardzo prawdziwy. Czytelniczka nie ukrywa, że potrzebuje opinii z zewnątrz, bo sama najwyraźniej straciła i rozsądek, i dystans.

Pewnego razu przez przypadek zajrzałam do telefonu męża. Może to była intuicja, nie wiem. Wiem za to, że doznałam szoku. Był tam SMS z portalu randkowego. W ten oto sposób dowiedziałam się, że mój mąż ma tam od pewnego czasu konto. Dokładnie rzecz ujmując, ma tam konto od miesiąca. Postanowiłam, że będę obserwować bieg wydarzeń.

Mąż przyparty do muru zaczął mnie obrażać. Poniżał mnie też fizycznie.

Sprawdziłam pocztę. Szukałam oczywiście wiadomości z portali randkowych. Ale za każdym razem, gdy z komputera korzystał mąż, historia wyszukiwań była doskonale wyczyszczona. Nic nie mogłam znaleźć. Nie wytrzymałam jednak zbyt długo, pewnego dnia coś we mnie pękło. Zaczęliśmy na siebie nawzajem krzyczeć. Potem mąż poszedł za ciosem i zaczął mnie poniżać fizycznie i moralnie. Wyprowadził się też kilka razy z domu.

Aby być bardziej anonimowym, kupił sobie laptopa, trzymał go z dala ode mnie. Flirtował na swoich warunkach.

Gdy pytałam wprost, odpowiadał, że nie znam się przecież na internecie. Że to nic poważnego, bzdury, że wyolbrzymiam. Aby być bardziej anonimowym, kupił sobie laptopa, trzymał go z dala ode mnie. Wiem jednak, że wciąż utrzymywał kontakt z tymi kobietami. Jak się z tego tłumaczył? Powiedział, że to syn! Poziom kłamstw był nieprawdopodobny, a tłumaczenia żenujące.

Musiałam wyjechać z domu na miesiąc. Po powrocie, na poczcie męża odnalazłam kolejne wiadomości. Nie wiem jak żyć z tak zakłamanym człowiekiem. Nie szanuje mnie, ubliża, wmawia, że to moja wina. Zarzuca mi, że nie powinnam była grzebać w telefonie ani w komputerze. Bardzo proszę o opinie.

Maria

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to 30-dniowy kod do Kinoplex.pl.]

Foch poleca!Foch poleca!

Więcej o: