Większość facetów woli szare myszki zamiast silnych kobiet! [LIST]

Zdarza się, że przychodzą do nas kontrowersyjne listy. Bo czy naprawdę jedynie szare myszki mają szanse na bycie w związku? Mamy inne obserwacje, ale może wy podzielacie punkt widzenia Czytelniczki?

Dlaczego faceci wybierają tzw. szare myszki? Dlaczego boją się zagadać do kobiet takich jak ty? Pewnych siebie, z pasją, ładnych, inteligentnych? Ano dlatego, że w obecnych czasach prawdziwych mężczyzn, takich przez duże M, jest mało. Gatunek na wymarciu.

Czy siedziałabyś wpatrzona w faceta, jak w piękny obrazek, byle poczuł się mężczyzną?

Większość facetów woli po przyjściu z pracy sięgnąć po piwo i pilota od telewizora, zdrzemnąć się na kanapie, ewentualnie wyskoczyć z kumplami do baru. Po co się wysilać, po co próbować błysnąć inteligencją, skoro to wymaga wysiłku? Nie czarujmy się - faceci są wygodni i leniwi. Lubią mieć wszystko podane pod nos. Czy ty, świadoma swojej wartości, biegałabyś koło niego szczebiocąc: może piwko ci przynieść? Może kapcie? Może ciasto upiec? Czy siedziałabyś wpatrzona w faceta, jak w piękny obrazek, byle poczuł się mężczyzną? Zapewne nie, bo nie chcesz być niczyją służącą, ani fanką, kochającą bezwarunkową miłością. Ty chcesz partnera, silnego, męskiego, traktującego cię z szacunkiem.

Pewna siebie kobieta nie będzie niańczyła faceta.

Jednak mężczyźni lubią iść na łatwiznę. Po co się wysilać, kiedy w zasięgu ręki jest coś o wiele bardziej dostępnego? Wielu z nich brakuje wiary w siebie. Oczekują, że kobiety będą ich nieustannie podziwiać, dodając im tym samym pewności, lecząc z kompleksów. Czy otrzymają to od kobiety ukierunkowanej na partnerstwo? Znającej swoje potrzeby? Nie. Pewna siebie kobieta nie będzie niańczyła partnera. A jeśli ów partner zachowa się wobec niej bez szacunku, zwróci mu uwagę, ewentualnie odeśle na drzewo, żeby zajął się prostowaniem bananów.

Są kobiety, które godzą się na wszystko, byle mieć faceta.

Co zatem taki facet robi? Skoro doskonale zdaje sobie sprawę, że nie dorasta do poziomu nowoczesnej kobiety? Wybiera szarą, zakompleksioną mysz, która nie ma swojego zdania, zainteresowań, a jedyne czego pragnie to tego by wyjść za mąż i urodzić dzieci. Ewentualnie jest tak zdesperowana, że zwiąże się z byle kim, byle nie trwać dłużej w samotności. I w zamian za to, że wreszcie może powiedzieć: „mam faceta”, godzi się na wszystko, byle nie odszedł.

Przy niej czuje się lepszy, mądrzejszy. Chociaż większość facetów nie przyzna tego publicznie, to związek z szarą myszką jest im na rękę. Co mówią po cichu? Postanowiłam podpytać grono panów. Oto ich wypowiedzi:

- Nie muszę się starać. Z kobietą inteligentną musiałbym rozmawiać i zaraz połapałaby się, że nie jestem taki mądry.

- Nigdy ode mnie nie odejdzie, bo wie, że nikt jej nie zechce. Poza mną.

- Nie muszę się wysilać i starać być miłym. I tak jest zadowolona, że się z nią umawiam.

- Nie tracę czasu na kłótnie czy udowadnianie kto ma rację.

- Mimo małżeństwa, wciąż jestem wolny. Żona siedzi w domu i zajmuje się dziećmi, ja mogę robić co chcę. Do głowy jej nie przyjdzie, żeby cokolwiek zmienić.

- Nie muszę udawać lepszego niż jestem.

- Nie muszę zapraszać jej na romantyczne randki. Mogę przyjechać do niej, uprawiać seks i wrócić do domu.

- Jeśli kobieta pracuje i zarabia więcej ode mnie, jest to niemiłe. Wybrałem taką, która zarabia mniej.

- Od ładnej i mądrej można dostać kosza. A tego żaden facet nie lubi. Zwykle taka kobieta wie czego chce i nie będzie tolerować np. bekania czy braku szacunku. Czasami obrazi się, jak powiesz coś nie tak.

Zapytałam więc: A co byłoby, gdyby wasze partnerki, żony zaczęły mieć swoje pasje, zaczęły wymagać pomocy w domu, szacunku, odwiezienia po randce, czy zapłacenia za kolację w restauracji? Gdyby odważyły się mieć swoje zdanie i bronić tego zdania? Gdyby zaczęły dbać o siebie, stały się bardziej pewne siebie? Popatrzyli na mnie jak na ufoludka, który niespodziewanie zmaterializował się pośrodku sali.

- Zaraz, to chodzi o feministki, tak?

- Zależy, co rozumiesz pod słowem pasja. Jeśli chce gotować lepiej, niech gotuje.

- Niee no, w domu mogę jej czasem pomóc. Śmieci wynieść czy wrzucić skarpetki do prania.

- Chyba nie mógłbym już jej mówić co ma robić.

- Zawsze można wymienić na inny model. Łatwiejszy w obsłudze.

A co wy o tym sądzicie?

E. M. Thorhall

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to książka "Bycie miłym to przekleństwo" Jacqui Marson. Życzymy miłej lektury.]

Bycie miłym to przekleństwoFoch poleca!

Więcej o: