"Kobiety, przestańcie udawać, że nie jesteście ludźmi!" [LIST]

Czujesz się źle, gdy ukochany widzi cię bez makijażu? A może wpadasz w rozpacz, gdy wyrwie ci się dźwięk, który najlepiej brzmi w odosobnieniu? Napisała do nas Czytelniczka, której celem jest przekonanie wszystkich, że bycie kobietą nie oznacza, że trzeba być ideałem.

Fryzura jest ważnaFryzura jest ważna (rys. Magda Danaj)

Czasu wolnego miewam niewiele, ale jak już miewam, to zdarza mi się zapuścić na koniec internetów, gdzie kobiety dają złote rady innym kobietom. Potykając się o rady dotyczące diet, ćwiczeń, rodziny oraz trendów wszelakich, docieram do porad związkowych, co już z założenia jest sieciowym samobójstwem. Wielokrotnie ktoś w internecie nie ma racji, a życie jest zbyt krótkie, żeby udowadniać mu, że jest w błędzie, ale pokuszę się o małą generalizację w pewnej „wstydliwej” kwestii.

Kobieta powinna powstrzymać się od okazywania ludzkich cech?

Z wypiekami na twarzy śledzę komentarze zatrwożonych dam, które wiele aspektów związku zwyczajnie gorszy, obrzydza, czy też sprawia, że czerwienią się i ze wstydu spisują testament. Złota rada szanującej się kobiety głosi podobno, iż kobieta winna powstrzymać się od okazywania cech ludzkich oraz jakichkolwiek oznak natury fizjologicznej w obecności męża, narzeczonego, chłopca, konkubenta, listonosza, osobnika płci męskiej (niepotrzebne skreślić).

Na szczycie listy odruchów zakazanych podobno znajdują się: nerwowe chrząknięcia, sapanie, chrapanie, notoryczne czkawki przy pogryzaniu buły po powrocie z pracy, bekanie, puszczanie bąków, o odgłosach związanych z kopulacją nie wspominając (niemal każdy podejrzany dźwięk w tej kwestii uważany jest automatycznie za kolejny rozdział podręcznika pod niechlubnym tytułem „Dewiacje seksualne epoki staropolskiej”). Nie uważam, iż którekolwiek z powyższych jest seksowne czy pociągające, twierdzę jednak, iż nie jest to tragedia, po której należałoby spakować majdan i uciekać za granicę. Nie twierdzę też, iż sama fikam radośnie koziołki w oparach bąków ukochanego, ale drogie panie... Czy naprawdę utrzymujecie mężczyzn w przekonaniu, że dziewczynki pierdzą różowym puszkiem jak jednorożce, nie chodzą do toalety na dłuższe posiedzenia, nie ślinią poduszki, nie chrapią, nie drapią się po tyłku, a ich beknięcia to istny powiew morskich fal? Bardzo zły pomysł.

Utrzymywanie innych w przekonaniu, że jest się ideałem to błąd.

Owszem, są to kwestie, których wiele z nas wolałoby nie poruszać, czasem wystarczy je zignorować, ale znam osoby, które do dziś jadąc windą sam na sam z partnerem, przy oddaniu niekontrolowanych gazów patrzą mu groźnie w oczy i jak mantrę powtarzają: To byłeś TY! Fuj!”. Utrzymywanie kogoś w przekonaniu, że takie zachowania to oblecha i na pewno ci się nie zdarza, jest nieco śmieszne. Śmieszniejsze jest jednak skwitowanie wyżej wspomnianej sytuacji prostym: „Tak, to był bąk. Uciekamy!”.

Kolejne miejsce na liście zachowań czy zwyczajów niepożądanych zajmuje najwidoczniej paradowanie przy lubym w negliżu, jeśli zmagamy się z pewnego rodzaju kompleksem. Bo jakże to: chodzenie w gaciach, gdy nasze nogi pokrywa wodospad rozstępów i cellulitowa ściana płaczu? Nogi jak galareta? Tylko po ciemku. Nogi jak u rzymskiego piechura? Tylko w rajstopach. Krótkie spodenki na randkę? Nie ma mowy! Zdradzę wam jednak pewien sekret: nie wszyscy kolesie wiedzą, co to cellulit czy rozstępy. Tak, widzieli jakieś reklamy i doszły ich słuchy, że są nawet na to jakieś kremy, ale niestety nic poza tym. Robienie tragedii z czegoś, o czym facet nie do końca ma pojęcie to strzał w kolano.

Facet to też człowiek, powiedz mu, co ci jest.

Kolejna dobra rada z otchłani internetu: istnieją aspekty kobiecej fizjologii, o których wspominać nie warto - albo nie wypada, albo nie ma sensu. Otóż sens JEST, weźmy na przykład okres. Nie każda z nas wije się z bólu w domowych pieleszach, są laski, które wizytę cioci z Ameryki znoszą jak katar, ale są i takie, które mogą zabić za jedno niewłaściwe słowo i to nie dlatego, że jest zbędne. Mogą zabić za byle co, kiedy ciężko im chodzić, stać, siadać, leżeć na plecach, mówić, słuchać i najchętniej schowałyby się przed światem, a tu taki przychodzi, o coś pyta, a potem ma pretensje, że dostał po łbie. Facet to też człowiek, powiedz mu, co ci jest. I nie, nie chodzi mi o „mam okres, kochanie, przepraszam”. Wytłumacz mu, cierpliwie, że to trochę tak, jakby penis krwawił mu raz w miesiącu, a ktoś (w tym samym momencie) ciągnąłby go za jaja. Zrozumie. I już nigdy nie zapyta w nieodpowiednim momencie „czy to TE dni”. Wierzę w twojego faceta. Wierzę w ciebie!

Nie można udawać przed kimś, że zawsze wygląda się jak z planu serialu.

Jest jeszcze jeden aspekt kobiecych machlojek, którego nie pojmuję, a przebrnęłam już z ciekawości przez kilka babskich portali: permanentna szpachla. Jedną z rad na liście zachowań, które związek podobno nie tylko podtrzymają, ale i urozmaicą, to makijaż. Makijaż dzienny, makijaż nocny, makijaż na wiosnę/lato/jesień/zimę, makijaż pod prysznic i seks-makijaż. To wspaniale, że czujesz się pewniej z dobrym makijażem. Może jednak warto, dla siebie i świata, nauczyć czuć się pewnie bez niego? (tak, zdaję sobie sprawę, iż nie jest to łatwe zadanie). Nie chodzę saute siedem dni w tygodniu, wiele codziennych sytuacji wymaga ode mnie uzbrojenia, pełnego rynsztunku w walce z przeciwnościami losu, odprasowanej koszuli i idealnej kreski na oku. Nie można jednak udawać przed kimś, że zawsze wygląda się jak z planu serialu dla całej rodziny, gdzie wszyscy chodzą po domu w butach. Mamy piegi, pryszcze, przebarwienia, naczynka (dużo naczynek), rzadkie rzęsy i małe usta, albo odwrotnie. Jeśli facet zobaczy cię rano w pościeli dokładnie taką, jaką będzie cię oglądał pewnie do końca życia, i nie ucieknie w popłochu szukając skarpetki, to chyba nie jest źle. I tak, on wie, że nie pachnie ci z ust lasem tropikalnym, bo jemu też nie, luz, dopiero wstaliście. Nie musisz chować głowy w poduszkę.

Tych, których kochasz, traktuj po ludzku, po prostu.

Życie jest piękniejsze i trochę bardziej znośne, gdy jest się człowiekiem. Bo kiedy zaufasz komuś, kogo kochasz, kiedy zaczniesz traktować go jak człowieka, który też w 70% składa się z wody, czasem się poci, rano nie pachnie jak milion dolarów, a wieczorem nie poświęca trzech godzin na pudrowanie noska przed potencjalną schadzką, sama poczujesz się lepiej. To taki prymitywny, pierwotny element życia, który warto zaakceptować zanim zostawisz kogoś za brudne skarpety w kącie i chrapanie po nocach. Czasem zwyczajnie nie ma się czego wstydzić. Resztę można obrócić w żart, jutro nikt nie będzie pamiętał.

Pani Sweter

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest przepiękny uchwyt na torebkę z kolekcji Bożki Rydlewskiej]

Kolekcja Bożki Rydlewskiej dla Empiku (materialy prasowe)Kolekcja Bożki Rydlewskiej dla Empiku (materiały prasowe)

Więcej o: