"Czy wychowam córkę dobrze, skoro z własną matką mam chłodne relacje?"[LIST]

Podobno matka zawsze wie, co jest najlepsze dla jej dziecka. Co jednak w przypadku, jeśli jest się mamą od zaledwie kilku miesięcy? Napisała do nas Czytelniczka, w której "zalęgły się" pewne obawy.

dzieckoMałe dziecko, wielka odpowiedzialność (fot. iStock)

Na początku marca urodziłam dziecko. Córkę. Nie staraliśmy się o nią bardzo długo, gdy tylko odeszły nam stresy, od razu zaszłam w ciążę. Ciążę przeszłam w sumie dobrze, nie chorowałam (poza jednym przeziębieniem), wszystkie usg były w porządku, praktycznie do końca chodziliśmy na długie spacery. Poród też podobno poszedł super i miałam mnóstwo szczęścia - wszyscy mówią, że jestem stworzona do rodzenia dzieci. Ale nie piszę, żeby się tym wszystkim chwalić, ale żeby opisać pewien problem.

Nie mam z mamą relacji jak z serialu, nie mam w niej wsparcia.

Mimo że wszystko szło mi tak gładko, mam teraz mnóstwo obaw. Czuję, że nie jestem gotowa, żeby być matką. Nie wiem, jak zająć się swoim dzieckiem. Niby ją karmię, niby przewijam, usypiam, przytulam, ale jakoś tego nie czuję. Nie mam żadnego wzorca, jak się zajmować dzieckiem i jak nie wychować. Żadna z moich bliskich znajomych nie ma jeszcze dzieci, w rodzinie też nie ma maluchów. Powiecie - pogadaj z mamą. I tu właśnie pojawia się mój problem. Nie mam z mamą relacji jak z serialu, nie mam w niej wsparcia. Dzwoni i pyta, co u dziecka, ale nie słucha odpowiedzi i od razu mówi, co powinnam zrobić, czym się zająć. Powiecie - super, to znaczy, że się troszczy. Ale nie do końca.

Traktuje mnie jak dzieciaka, który nic nie wie, mówi mi o oczywistościach albo daje rady sprzeczne z tym, co mówią lekarze. Do tego nie słucha, jak prosimy, żeby czegoś z dzieckiem nie robiła, np. nie machała jej nóżkami zaraz po jedzeniu, bo dziecko boli brzuch i potem nie może spać. Ale dla niej to nie problem, bo ona wraca do domu i to my sami musimy siedzieć całą noc z płaczącym dzieckiem i jesteśmy niewyspani.

Czuję, że muszę radzić sobie sama, a z drugiej nie wiem, jak to zrobić.

Moja mama do wszystkiego tak podchodzi i przez to mamy raczej chłodne relacje. Podobne mam z teściową. To znaczy rozmawiamy normalnie, ale żadnej z nich nie jestem w stanie poprosić o radę w czymś poważniejszym niż przepis kulinarny. Z jednej strony czuję, że muszę radzić sobie sama, a z drugiej nie wiem, jak to zrobić.

Chciałabym z własną córką mieć inną relację, ale czy mam na to szansę? Czy będę w stanie wychować ją na porządnego człowieka, nie mając wzorca, jak to zrobić? Z drugiej strony ja się jakoś uchowałam mimo braku relacji z mamą. No i jest jeszcze mój mąż, który ma z rodzicami zdrowe relacje. I to w nim cała moja nadzieja, jeśli chodzi o przyszłość naszej córki.

I.

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to zbiór felietonów "Tata w budowie" Tomasza Bułhaka. Życzymy miłej lektury.]

Foch.pl poleca!Foch.pl poleca!


Więcej o: