"Kobiety, dajcie czasem odpocząć swoim mężczyznom od roli męża, ojca, pracownika miesiąca czy właściciela firmy" [LIST]

Czy rzeczywiście mężczyznami kieruje przede wszystkim testosteron? Wciąż walczą o pożywienie, zabijają mamuty i walczą o honor wybranki swojego serca? Nasza Czytelniczka sugeruje, że tak. Chyba że dopadł ich syndrom Jamesa Blunta.

Fot. flickr.comflickr.com

"W ringu stają dwie kobiety, obie mają zaciśnięte pięści i równie mocno zaciśnięte zęby oraz niepokojącą dzikość w oczach. Jeszcze nie padł pierwszy cios, a już wokół ringu wrze - fanki obu zawodniczek machają rękoma, twarze mają wykrzywione od krzyku a wszystko to dzieję się w scenerii obskurnej piwnicy". Tak wyglądałaby kobieca wersja Fight Clubu. Wersja, która prawdopodobnie nigdy nie zostanie zrealizowana, bo przecież, która z nas dałaby się namówić na cykliczne obijanie twarzy w ramach przynależności do jakiegoś elitarnego klubu?

Testosteron w wersji męskiej to wieczne łowy, rywalizacja, sporty ekstremalne i oczywiście bójki.

My, kobiety, wprawdzie mamy we krwi testosteron, ale jego poziom nigdy nie będzie porównywalny z poziomem tego hormonu w organizmie mężczyzny. A testosteron w wersji męskiej to wieczne łowy, rywalizacja, sporty ekstremalne i oczywiście bójki, co we współczesnym świecie pełnym wymagań typu "żeby był czuły, wrażliwy, empatyczny, żeby miał wyczucie smaku, sprzątał w domu i świetnie gotował" może nie spotkać się z aprobatą partnerek. I bywa, że się nie spotyka.

Wolice chłopca w stylu Blunta czy mężczyznę jak Thor?

Tylko czy o to na pewno w tych naszych relacjach z mężczyznami chodzi? Wyobrażacie sobie osobnika o aparycji Jamesa Blunta, śpiewającego rozdzierającym głosem piosenki o utraconej miłości, do tego ubranego w te wąskie spodnie rurki z miejscem na kupę (o pardon, z przedłużonym krokiem), jak zdobywa nasze serca, szydełkując i rozprawiając o kolorze ścian w salonie? Czy raczej wolicie Thora z Avengers'ów, który sprawia wrażenie jakby jednym ciosem pięści mógł powalić byka, prezentującego na dodatek ten szczery australijski uśmiech, będący wypadkową chłopięcego uroku oraz umiejętności ortodontów z Antypodów?

Zrozumcie, że mężczyznom jest bardzo potrzebne "męskie wychodne".

Od wieków mężczyzna to ktoś, kto zdobywa pożywienie, targa mamuta do jaskini, lata po lesie z łukiem, bije się w obronie naszego domu i honoru - kolejność dowolna, jeździ konno i rąbie drzewo na opał. Zapewne zaraz pojawią się komentarze, że przecież czasy się zmieniły i nasi mężczyźni to już nie jaskiniowcy, rycerze czy myśliwi, ale pomyślmy, czy ta ewolucyjna nanosekunda, jaką jest ostatnie kilkadziesiąt lat mogła, aż tak zmienić naszych samców? I czy to, że oni po prostu potrzebują mieć czasem wychodne to nie jest przypadkiem konsekwencja tego, że jeszcze nie zdążyli się przekształcić w Jamesa Blunta?

Dlatego następnym razem, kiedy Wasi mężczyźni będą chcieli zorganizować tzw. męski wypad, który może być paintballem lub driftami na torze lub wspinaczką w skałkach czy nawet zwykłą popijawą, to dajcie im wychodne, bo oni zwyczajnie potrzebują odpocząć od roli męża, ojca, pracownika miesiąca czy właściciela firmy. I nie liczcie na to, że zrozumiecie dlaczego Wasz mężczyzna dał się namówić na udział w zakładzie, w wyniku którego przegrany musiał przeparadować na golasa jedną z uliczek sennego i bogobojnego miasteczka (co też podchodzi pod kategorię szalona przygoda), że nie wspomnę o tym, że Wasze kochanie mogło ten zakład przegrać ;)

Jeśli zaś nie zamierzacie od czasu do czasu pozwolić Waszym partnerom na lekkie szaleństwo, to równie dobrze możecie zacząć wymagać od nich, by sikali na siedząco.

Mika

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to książka "Kolorowy detoks głowy". Życzymy miłej lektury.]

Foch.plFoch.pl

Więcej o:
Skomentuj:
"Kobiety, dajcie czasem odpocząć swoim mężczyznom od roli męża, ojca, pracownika miesiąca czy właściciela firmy" [LIST]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX