"Dlaczego kobiecie po pewnym czasie przestaje wystarczać to, co otrzymuje od mężczyzny?" [LIST]

"Czy chce więcej, bo jest niewdzięczna? Czy to jej wina, że z czasem oczekuje więcej?" - Czytelniczka dzieli się wątpliwościami, co do właściwej drogi rozwoju dla związku.

Dlaczego kobiecie po pewnym czasie zaczyna nie wystarczać to, co otrzymuje od mężczyzny? Czy chce więcej, bo jest niewdzięczna? Czy to jej wina, że z czasem oczekuje więcej?

Mężczyzna stwierdzając: "przecież tak jest dobrze" i dobrze jest tak od 4 czy 5 lat bez żadnej zmiany, myśli pewnie o takiej kobiecie, która nagle prosi o więcej, że to ona się zmieniła. Jemu jest dobrze jak jest - to po co to zmieniać? No właśnie? Po co to zmieniać?

Po co iść o krok do przodu? Po co brać ślub czy kupować wspólne mieszkanie? Po co dzieci?

Dałaś jasny przekaz, ponoć oni to lubią, a tu dupa blada, ślubu nie będzie.

Co się dzieje, kiedy po kilku latach dobrego związku nagle zaczyna jednej stronie przeszkadzać aktualny stan rzeczy? Kiedy budzisz się rano i myślisz, że pora coś zmienić i chociaż do wczoraj wszystko wydawało się w porządku, dziś masz ochotę wywrócić życie do góry nogami. Bo stagnacja staje się na tyle uporczywa, a wizja wspólnej przyszłości napawa cię optymizmem.

Idziesz z tym do swojego faceta i spotykasz się ze ściana. Owijasz w tę bawełnę z prawa i lewa, i nic. Po czym po kilku próbach walisz prosto z mostu: chcę żeniaczki, stary! A tu jedynie wielkie oczy i wzruszenie ramion z wiadomością zwrotną: "Ale przecież jest nam tak dobrze". Co wtedy? Dałaś jasny przekaz, ponoć oni to lubią, a tu dupa blada, ślubu nie będzie. Bang!

Jeśli czas mija, a on nadal nic, to chyba pora przejść do kontrataku. Ja przeszłam.

Co wtedy zrobić? Czekać aż się chłop namyśli? Powodzenia. Rzucać parszywca i szukać innego chętnego? Powodzenia. Słuchać porad mamy czy babci nie radzę, bo przyciskanie takiego delikwenta do muru, to jak ciche morderstwo dla związku, chyba że jest wielce podatny na sugestie i łatwo ulega, ale z kolei takiego nie polecam, bo zaraz po ślubnym kobiercu nudno się zrobić może.

Kwestia jest chyba taka, żeby dać mu chwile na przetrawienie takiej sytuacji, bo nie ukrywam, że jeśli się wcześniej do tego nie palił, to ciężko będzie go w jednym momencie przekręcić na swoje. Radziłabym odczekać jakiś czas, może się chłopisko w porę zreflektuje. Jednak wydaje mi się, że jeśli czas mija, a on nadal nic, to chyba pora przejść do kontrataku. Ja przeszłam.

Ciąg dalszy nastąpi.

I.

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem są to "Seksolatki" Izabeli Jąderek. Życzymy miłej lektury.]

Wydawnictwo PWNWydawnictwo PWN

Więcej o: