"Gimnazja nie są złe. To raczej dzieci w wieku gimnazjalnym sprawiają kłopoty" [LIST]

Nasza krytyczna opinia o gimnazjach skłoniła Czytelniczkę do odpowiedzi. Absolwentka gimnazjum, nie widzi w nich szatańskiego pomysłu. I zamiast likwidacji, proponuje zupełnie inne zmiany.

Przed nami reforma szkolnictwa w Polsce, zmiany mają obowiązywać od roku szkolnego 2017/2018. Czy likwidacja gimnazjów i powrót do ośmioletniej podstawówki okaże się dobrą decyzją?iStock

Patrząc na komentarze pod tekstem "Gimnazja są złe i należy je zamknąć", domyślam się, że wpłynąć na rząd nie będzie łatwo. Ale może, jeśli pojawi się więcej głosów, ktoś coś przemyśli jeszcze raz.

Byłam przywiązana do swojej szkoły, zmiana bardzo mnie martwiła.

Kiedy miałam siedem lat, byłam strasznie zła na gimnazja. Wtedy dowiedziałam się o reformie i że po drugiej klasie będę zmienić szkołę, bo moją podstawówkę przerabiają na gimnazjum. Koleżanki z klasy wyżej były ostatnimi rocznikami, które mogły kontynuować naukę w starym budynku. Byłam przywiązana do tej szkoły, bo mój tata i spora część jego rodziny tam się uczyli. Byłam też zła, bo okazało się, że moja najlepsza przyjaciółka pójdzie do innej podstawówki niż ja - moi rodzice postanowili posłać mnie tam, gdzie przeniosła się moja wychowawczyni.

Zmiany, w praktyce, nie okazały się wcale takie złe.

I co? Okres gimnazjum wspominam naprawdę świetnie. Miałam grono dobrych znajomych, z którymi spotykałam się po szkole. Miałam świetnego dyrektora i historyka, który co prawda nie sprawił, że pokochałam historię (nauczyciel z podstawówki zabił wszystko, co pozytywne w tym przedmiocie), ale zainteresował mnie i nie cierpiałam na jego lekcjach. Miałam też fantastyczną wychowawczynię, która bardzo się nami opiekowała.

Pojawiło się też pierwsze zainteresowanie seksem, ale czy ma to cokolwiek wspólnego z gimnazjum?

Czy zawsze było różowo? Oczywiście, że nie! Nauczyciele faworyzowali konkretnych uczniów-lizusów. Niektóre przedmioty szły bardzo źle. Były złamane serca i docinki z powodu tuszy, okularów, koloru włosów, rosnących piersi, ogólnego wyglądu. Pojawiło się też pierwsze zainteresowanie seksem, u różnych osób na różnych poziomach i płaszczyznach. Ale czy ma to cokolwiek wspólnego z gimnazjum jako szkołą? Chyba raczej z wiekiem.

Może lepiej byłoby zająć się tym, żeby w gimnazjach było lepiej, zmienić podstawę programową.

To normalne, że w pewnym wieku zaczyna się myśleć o płci przeciwnej, pojawiają się używki. I to jest właśnie ten wiek, kiedy się chodzi do gimnazjum. Nie jestem w stanie uwierzyć, że w ośmioletniej podstawówce nie zdarzały się te rzeczy wymienione wyżej. Zresztą potwierdzają to ludzie, którzy jeszcze do takiej chodzili.

Gimnazja zaczęły już normalnie funkcjonować, jest coraz lepiej, nauczyciele też już parę lat temu przywykli do nowej sytuacji. A teraz stracą pracę. Bo mimo że uczniów będzie tyle samo, to pozostaną w jednej szkole. Może lepiej byłoby zająć się tym, żeby w gimnazjach było lepiej, zmienić podstawę programową, żeby w gimnazjum i liceum pojawiały się nowe rzeczy, a nie powtórka z podstawówki? Może wtedy wszyscy wyrabialiby się z materiałem, a nie gonili jak szaleni na historii i polskim, żeby jakoś dobrnąć chociaż do wojen światowych?

O.

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to książka "Poddaję się. Życie muzułmanek w Polsce" Anny J. Dudek. Życzymy miłej lektury.]

Foch poleca!Foch poleca!


Więcej o: