"Ilekroć słyszę pytanie o dzieci, przestaję być uprzejma" [LIST]

Będziesz samotna, nikt nie poda ci nawet szklanki wody! A Wy, jak straszycie swoje bezdzietne koleżanki? Nasza Czytelniczka coś o tym wie.

krzykFot. flickr.com/Maks Karochkin CC BY 2.0

Macierzyństwo jest chyba jednym z bardziej popularnych tematów w Polsce. Z pewnością wśród kobiet, które niezbyt dobrze się znają. To jedno z takich pierwszych pytań. Czy masz męża i czy masz dzieci. Brak dzieci spotyka się z reakcją gorszą niż brak męża. Nie, że zawsze, ale zazwyczaj. Pół biedy, jeśli reakcją będzie tylko skrzywienie na twarzy. Gorzej gdy zaczyna się straszenie, jak fatalna w związku z tym, czeka mnie przyszłość rozumiana jako starość. Dlatego ilekroć słyszę pytanie o dzieci, przestaję być uprzejma.

Nie chcę być rozliczana ze swojej płodności. Przez nikogo.

Nikt nie będzie odwiedzał cię, gdy się zestarzejesz. Nikt ci szklanki wody nie poda. Nic po tobie na tej ziemi nie zostanie. To najlepsze, co może spotkać cię w życiu itd. Gdy mam lepszy humor, odpowiadam, że patrząc w lustro tracę ochotę na powielanie swoich genów, ale bywa, że tracę humor. Nie chcę być rozliczana ze swojej płodności. Przez nikogo.

Zastanawia mnie jednak prawdziwa intencja posiadania dzieci przez niektóre kobiety. Żeby nie były samotne na starość? Do podawania wody? A nie lepiej kupić baniak i małego pieska? Nie mam już siły tłumaczyć, że na rozmnażaniu świat się nie kończy. Ale przyznam, że korci mnie, aby kiedyś wreszcie odpysknąć, że nie wszyscy powinni pomnażać swoje geny.

Wkurzona

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to książka "Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL" Andrzeja Klima. Życzymy miłej lektury.]

Foch poleca!Foch poleca!


Więcej o: