"Z grubych dzieci najczęściej wyrastają grubi dorośli. Niekoniecznie szczęśliwi" [LIST]

23.07.2016 18:55
kopertaDUZA

kopertaDUZA (kopertaDUZA)

Lato, lody, gofry i... nadwaga. Niekiedy efekt choroby, genów, często też niezdrowych nawyków rodziców. Czytelniczka pisze do rodziców, którzy nie zwracają uwagi na dietę swoich dzieci. Na swoją - przy okazji - także nie.

Kalorie? A ktoś je kiedyś widział? (fot. Pexels.com CC0)Fot. Pexels.com CC0

Idę chodnikiem jedną z nadmorskich miejscowości. Przede mną mama i tata z dwójką dzieci. Z pucołowatą dziewczynką z wyraźnymi wałkami i równie krągłym chłopczykiem w spacerówce. Każe z dzieci, tak nawet ten maluch, w dłoni dumnie dzierży puszkę coli. Mama i tata też raczej z tych puszystych, dodam przy okazji. Jedzą sobie gofry. Pewnie idą na porządne fryty. Mniam.

Serio, nie macie problemu z tymi galaretowatymi naroślami z tłuszczu na brzuchu?

Ja wiem, że lato i powszechna dyspensa. Ale czy to ma być też dyspensa od zdrowego rozsądku? Przecież szanse, że te dzieci będą grube są więcej niż spore! Wiem, że w panującej teraz aurze poprawności politycznej nie powinnam w zasadzie o tym mówić, ale dlaczego rodzice z nadwagą nie chronią swoich dzieci przed tym, co sami na sobie noszą? Serio, nie macie problemu z tymi galaretowatymi naroślami z tłuszczu na brzuchu, ramionach, tyłku a nawet karku? Serio, nie wiecie, że możecie wyhodować kolejne pokolenie tłuszczaków?

Czy ich pulchne matki wyrzuciły ze swojej głowy wspomnienia swojego dzieciństwa?

Oczywiście, wiem, że przypadki otyłości wynikającej z choroby. Ale przestańmy się za tą wygodną tezą chować. Całkiem spory procent zwyczajnie lubi sobie zjeść. Tak, tak, raz dziennie. Jak zaczną rano, to skończą wieczorem. I w zasadzie niespecjalnie martwi mnie to w przypadku ludzi dorosłych. Ich sprawa. Ale gdy patrzę na dzieci, tuczone od małego, to już mnie to zaczyna ruszać. Czy ich pulchne matki wyrzuciły ze swojej głowy wspomnienia swojego dzieciństwa? Zapomniały, jak to jest być najgrubszą dziewczynką w klasie? Taką, która jest obiektem żartów?

Po co skazywać dziecko na kłopoty z akceptacją przerośniętego ciała?

Bo ja na przykład bardzo dobrze to pamiętam. Kupowanie ciuchów w wielkim rozmiarze też. Jak tuczyła mnie babcia, mimo że moja matka a jej córka, też była gruba - również pamiętam. Walka z tłuszczem i kompleksami zniszczyła mi całą młodość. Dobrze mnie zrozumcie. Wiem, że można sobie z tym wszystkim poradzić. Zbudować pewność siebie nawet przy wadze powyżej 80 kg. Tylko po co? Po co tak się zapuszczać? Po co skazywać dziecko na kłopoty z akceptacją przerośniętego ciała? Po co ma mieć potem kłopoty ze znalezieniem amatora fałd?

Wiem, że ludzie z nadwagą są szczęśliwi. Jakoś jednak wydaje mi się, że łatwiej o to szczęście przy normalnych gabarytach.

Była grubaska

[Od Redakcji: Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to książka "Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL" Andrzeja Klima. Życzymy miłej lektury.]

Foch poleca!Foch poleca!

Zobacz także
  • fast food Dlaczego tak tyjemy i nie potrafimy tego zatrzymać?
  • W ciągu ostatnich 20 lat liczba otyłych dzieci wzrosła w Polsce czterokrotnie Otyłe dzieci - duży kłopot
  • kop Nikt nie jest otyły na własne życzenie!
Skomentuj:
"Z grubych dzieci najczęściej wyrastają grubi dorośli. Niekoniecznie szczęśliwi" [LIST]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX