"Nie palisz, nic w pracy nie załatwisz". Pytamy pracowników korporacji, czy tak jest naprawdę

02.11.2017 11:08
przerwa na papierosa w pracy

przerwa na papierosa w pracy (fot. iStock)

"Nigdy nie paliłam i z tego powodu zdecydowanie czułam się wyautowana towarzysko w liceum. W korpo w moim pokoju palił tylko jeden kolega. I fakt, to on pierwszy wiedział, kogo zwolnią".

Palenie jest niezdrowe – temu nie zaprzeczą nawet najbardziej zapaleni palacze. Powstał już co prawda IQOS, e-papieros, w którym podgrzewa się tytoń, bez dymu i 90% szkodliwych substancji zawartych w tradycyjnych papierosach, ale to wciąż nałóg. Nikotyna w każdym papierosie uzależnia tak samo, a wiele osób, mając problem z rzuceniem, stara się szukać w zgubnym nałogu plusów – np. powtarza sobie, że paląc dużo łatwiej zadbać o sylwetkę albo poznawać ludzi. „Za samym smakiem papierosów aż tak nie przepadam, ale lubię dymka w towarzystwie, tę chwilę, gdy zbieramy się i palimy razem. Poza tym – dużo można się wtedy dowiedzieć” – taką opinię słyszałam z ust wielu osób.

Ja nie palę. Nigdy się w papierosy nie wciągnęłam, a jako dość nieśmiała nastolatka nawet próbowałam - wydawało mi się, że palenie to zajęcie bardzo ułatwiające poznawanie ludzi. Oczywiście można próbować się zakumplować z obcymi bez papierosa, ale nie każdy ma tyle odwagi. - Trochę dziwnie tak stać bez ruchu i zagajać rozmowę. Tu zawsze można poprosić o ogień. I już rozmowa się kręci – kończy moją myśl Mikołaj.

Co jeszcze może zachęcać do palenia? Dość powszechny pogląd, że palacze nie tylko mają w pracy taryfę ulgową (- Pracują średnio o godzinę krócej, ale nikt im nie robi wymówek, bo „muszą”, mnie za taką godzinę obcięto by pensję – złości się Marlena), ale też, że w pracy bez palenia trudno cokolwiek załatwić. Czy to prawda? Postanowiłam zapytać o to kilkunastu znajomych pracowników z różnych firm i korporacji.

Z palarni wyjdziesz z plotkami, a czasem z nową pracą

- Nie podawaj mojego nazwiska, bo przez te fajki jestem rozpoznawalna. Anonimowo potwierdzam w 100%, palenie bardzo pomaga w pracy – mówi z naciskiem Hanka. – W mojej firmie są trzy wydzielone miejsca do palenia i to tam spotykają się ludzie z wszystkich działów. Poznają się ci, co inaczej pewnie nigdy by się nie spotkali. Najpierw są zwykłe pogawędki, a po jakimś czasie wymiana informacji. Newsy i plotki trafiają potem na korytarz, ale wiadomo – dużo wolniej. I nie wszystkie.

- To prawda z tymi fajkami. Gdy pracujesz w korpo, to na fajku poznajesz wszystkie ploty. A z klientami na fajku też detale, o których przy stole się nie gada – Gosia zdaje się doskonale wiedzieć, o czym mówi.

- Palenie to taki „drugi obieg” w firmie – dorzuca Piotr.

Jedni z palarni wychodzą z nową, cenną wiedzą na temat tego, co w firmowej trawie piszczy, a i inni – nawet z nową pracę. – U mnie tak się zaczęło, tzn. po rozmowie w palarni przeniosłem się do nowej roboty i zajmuję się tą branżą do dziś – cieszy się Paweł. Po przemyśleniu nie chce się jednak podzielić szczegółami: - Doszedłem do wniosku, że palenie jest beznadziejne. Źle się po papierosach czuję, trudno się pozbyć nałogu. Nie chcę, żeby ktoś się inspirował moim przypadkiem i usprawiedliwiał się tym, że palenie socjalizuje. Równie dobrze można by się spotykać na jedzeniu marchewek.

Podobnego zdania jest Michalina: - Nigdy w życiu nie zaczynajcie palić dlatego, że to rzekomo pomaga w pracy! Może i czasem pomaga, ale generalnie szef krzywo patrzy, czy mróz, czy deszcz trzeba wyjść przed budynek (u nas nie ma palarni), a człowiek cały śmierdzi i naprawdę nie da się ukryć tego, gdzie się było. Odradzam, chciałabym rzucić.

W mit palenia pomagającego w pracy wierzą także niepalący

- Nigdy nie paliłam i z tego powodu zdecydowanie czułam się wyautowana towarzysko w liceum – mówi Magda. - Później w pracy nie miało to dla mnie znaczenia, ale np. na studiach podyplomowych osoby, które paliły, zakolegowały się z prowadzącymi w większym stopniu niż osoby niepalące, co mogło przełożyć się na wymierne korzyści np. w ewentualnych zleceniach. Ale fakt, że jedyny palący kolega z mojego pokoju z czasów korpo miał dostęp do różnych insiderskich informacji "z innych pięter" i pierwszy wiedział, kogo zaraz zwolnią, bo na papierosie spotykał właśnie różne osoby z innych działów.

Andrzej: - Potwierdzam ze strony osoby niepalącej, że grupy palące w społecznościach, do których trafiałem, szybciej się integrowały. Nawet zacząłem chodzić – dla eksperymentu – dla towarzystwa z palącymi i po pewnym czasie dało się odczuć różnice potwierdzające obserwacje, o których mówisz.

Na fajkę bez fajki zdarza się wychodzić też Małgorzacie: - Tak, czasem z nimi wychodzę i po prostu wietrzę umysł. Przy okazji jak zwykle świetny przepływ informacji.

Remek socjalizację wynikającą z palenia nazywa jej „pozytywnym skutkiem ubocznym”: - Po kroplach na jaskrę też rosną rzęsy. Nie no, ja nie palę, ale kiedy chcę, to wychodzę z niektórymi, socjalizuję się, wdycham plotki, wiem kogo zwolnią, wiem, kto rozpocznie karierę w wideo, no i czuję się jak pirat na oceanie, bo cały czas sprawdzam skąd wieje wiatr, w sumie dosłownie i symbolicznie.

- Mnie ludzie co do zasady irytują – dorzuca Joanna – ale to o wykładowcach potwierdzam, u nich palący studenci z mojej uczelni często mieli fory. Dziś nie mam pracy, w której trzeba „załatwiać”, ale gdy miałam, to faktycznie dużo łatwiej było coś załatwić na papierosie, choćby prosząc o ogień.

Nie palisz, nie odpoczywasz?

Podobno to nie koniec pracowych zalet palenia

Hanka wskazuje na jeszcze inny, dla niej niebagatelny, plus: - Niby każdy pracownik ma prawo do 5-minutowej przerwy na każdą godzinę pracy, ale z doświadczenia wiem, że jak nie masz przymusu, żeby odejść od biurka i komputera, to tego nie zrobisz. Człowiek się wciąga w robotę i po 8 godzinach orientuje, że ani przez ten czas nie pił, ani nie jadł, ani nie sikał! Ja mam „wsysy” – jak coś zaczynam, to potrafię się na tym zawiesić na wiele godzin, a to jest moim zdaniem dużo bardziej niezdrowe niż palenie. Palacza nałóg najdalej po trzech godzinach wypędzi na powietrze, da oczom odetchnąć, zmienić otoczenie, popatrzeć na coś zielonego.

palenie w przerwie od pracypalenie w przerwie od pracy fot. iStock

Zupełnie inne zdanie na ten temat ma Michał: - Mnie akurat palenie w pracy nie pomagało, głód nikotynowy przeszkadzał się skupić na czymkolwiek. Bez sensu.

Na kilkanaście osób, które odezwały się do mnie w wiadomym temacie, tylko trzy zaprzeczyły, jakoby palenie było niezbędne do poznawania w pracy nowych ludzi i dowiadywania się ciekawych informacji.

Jola pracuje za granicą w międzynarodowej korporacji, u niej palenie zastąpiono siłownią: - Mało kto pali, siłka dostępna jest w budynku, a pracownicy są zachęcani do korzystania z niej także w godzinach pracy. A jak się z kimś pocisz, to przepływ informacji jest znacznie ułatwiony. Mamy też w biurze pięknie urządzone salony i darmową przepyszną kawę, ale nikt się na wspólne picie kawy nie umawia.

- A u nas tak – włącza się Martyna – gdy zaczynałam jako młode reporterka w radiu, palenie było wręcz w dobrym tonie. Dziś to już nieaktualne, pali mało kto, wróciliśmy do staroświeckiego chodzenia na kawę do korpo kuchni.

Od 10 lat nie pali Lidka. I twierdzi, że zdecydowanie trudniej jej nawiązywać znajomości. Czy żałuje? – Nie. Mam więcej czasu, odpadł mi jeden uciążliwy obowiązek i nie śmierdzę. Po prostu dłużej trwa znalezienie przyjaciół w nowym miejscu.

Marta też paliła „od zawsze”, ale rzuciła, jak wiele osób z jej otoczenia. – Kiedyś palenie pomagało w pracy. Odkąd ludzie przestają palić, trzeba się wysilić. Rzeczywiście jest trudniej. Kiedyś wystarczyło powiedzieć "idziesz na fajka?". Albo dołączyć do ludzi, którzy palą w palarni. I już jesteś w grupie. Teraz jest trudniej. Po pierwsze - sama nie palisz. Po drugie - często ci, z którymi warto pogadać, też już nie palą. Intensywnie szukamy zamienników, które by pomogły żyć w korpo. Jeszcze nie znalazłam, ale palić nie warto.

Wniosek? Jeśli palisz, to przynajmniej możesz mieć z tego jakiś plus, który i tak nie równoważy kosztów palenia (palenie jest fatalne dla zdrowia, drogie i skraca życie). Jeśli nie palisz i właśnie zaświtała ci w głowie myśl, że może warto zacząć, bo to pomaga poznawać ludzi i radzić sobie w pracy - natychmiast się jej pozbądź. By nawiązać rozmowę często wystarczy tylko się uśmiechnąć. A żeby się czegoś dowiedzieć - zwyczajnie zapytać.