Pij kraniczankę! Jest tania, zdrowa i ekologiczna. Nie smakuje? Mamy na to sposób

21.09.2017 13:38
Kraniczanka jest zdrowa!

Kraniczanka jest zdrowa! (Fot. iStock)

Jest czysta, zdrowa, tania i łatwo dostępna. Niestety 60 procent Polaków wciąż ma złe zdanie na temat kraniczanki. Odczarowujemy jej złą sławę i podsuwamy sposoby na zaprzyjaźnienie się z wodą z kranu.

Ktoś kiedyś – najpewniej specjaliści od marketingu i reklamy w latach dziewięćdziesiątych minionego wieku – wmówił nam Polakom, że naturalna woda mineralizowana, którą można kupić w butelkach, jest dla nas najlepsza. Swój przekaz wzmocnili odpowiednimi obrazami – górskimi potokami wijącymi się pośród dziewiczego lasu oraz pięknymi modelkami z Cindy Crawford na czele.

W owych czasach rzeczywiście mogło się wydawać, że w wodzie z kranu czai się samo zło. Negatywne postrzeganie wody z wodociągów ugruntowało się dodatkowo przez daleki od przezroczystego kolor i bliski woni gotowanych jaj zapach wody.

Wiedzieliśmy, że woda z kranu jest zła. Piliśmy ją w ostateczności i to tylko przegotowaną. Żeby zdobyć wodę na herbatę, rodzice biegali do ujęć wody oligoceńskiej. Tak było, z pewnością to pamiętacie. Ba, przekonanie o złej jakości kraniczanki jest w nas tak głęboko zakorzenione, że z badań Polskiego Towarzystwa Programów Zdrowotnych wynika, iż 60 procent z nas ma opory przed piciem wody z kranu.

Trochę się pozmieniało

Zacznijmy od tego, że przez te wszystkie lata dużo się pozmieniało. Zainwestowano ogromne pieniądze w modernizację systemów oczyszczania wody – na warszawskie filtry wydano około 284 mln euro. Woda jest poddawana wieloetapowemu procesowi oczyszczania i już od dawna nie stosuje się w tym celu chloru. Woda, która trafia do naszych wodomierzy (za jakość wody odpowiada zarządca budynku), musi spełniać restrykcyjne wymogi Ministerstwa Zdrowia oraz dyrektywy Rady Unii Europejskiej.

Dodajmy, że chociaż skład chemiczny wód butelkowanych i ich parametry mikrobiologiczne są różne, kontrola wód butelkowanych jest mniej restrykcyjna niż kranówki. A kraniczankę kontroluje się bardzo starannie – w Krakowie laboratoria MPWiK wykonują miesięcznie ponad 5 tysięcy badań fizykochemicznych, bakteriologicznych i hydrobiologicznych wody. Próbki są pobierane anonimowo. Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości dotyczące jakości wody we własnym kranie, możecie zapytać o jej jakość lokalny zakład wodociągowy albo stację sanepidu.

Możliwe jest także zlecenie analizy jakości wody na własną rękę. Jak widzicie, bardzo dużo się zmieniło. Nie zmieniła się tylko świadomość Polaków na ten temat. Ale wiadomo - wodociągi nie mają takich budżetów reklamowych jak producenci wody butelkowanej. A skoro już przy pieniądzach jesteśmy…

2 złote kontra 0,07 zł

Woda butelkowana kosztuje około 2 zł za 1,5 litra. Jak można przeczytać na stronie inicjatywy społecznej „Piję wodę z kranu”, tak rozkładają się koszty zakupu: woda - 0,07 zł, transport, opakowanie, reklama, marketing - 1,93 zł. Liczmy dalej. Jeśli założymy, że powinniśmy wypijać 2 litry dziennie, żeby nasz organizm prawidłowo funkcjonował, miesięczny wydatek na zakup butelkowanej wody to koszt ponad 100 zł na jednego członka rodziny. Bill Gates pije kranówkę, w ten sposób na wodzie kilkadziesiąt tysięcy złotych w budżecie urzędu miasta oszczędzają też prezydent Słupska i wiceprezydent Poznania. W USA każdy obywatel ma zapewnione prawo dostępu do wody pitnej – stąd widywane w filmach poidełka w szkołach, muzeach, galeriach czy na stadionach.

Co jeszcze przemawia na korzyść kraniczanki?

Woda to produkt homogeniczny. Butelkowana także pochodzi z ujęć spod ziemi – podobnie jak woda z kranu. Ta z kranu zawiera wapń, magnez, mangan, cynk (żeby wymienić niektóre) oraz elektrolity. Można ją pić prosto z kranu, nie trzeba jej przegotowywać, bo jest gotowa do spożycia. Martwicie się o biały osad, który zostaje po jej gotowaniu w czajniku? To właśnie wytrącane z procesie gotowania minerały. To, że osad z kamienia i woda z kranu powodują powstawanie kamieni
nerkowych, jest jednym z bardziej dla kraniczanki krzywdzących mitów.

Kiedy ludzie nie wiedzą, co piją, zdają się tylko na smak. I takie - bazujące na smaku - badania przeprowadzone przez Instytut Chemii Ogólnej i Ekologicznej Politechniki Łódzkiej pokazały, że zaledwie 15 procent wód butelkowanych zostało uznanych za lepsze od kranówki.

Nie zapominajmy o ekologii

Ostatnim argumentem, który powinien was przekonać do picia wody z kranu, jest ekologia. Plastik zanieczyszcza środowisko. Po Pacyfiku i Atlantyku dryfują gigantyczne plamy plastiku. Nasz ekosystem nie radzi sobie z jego rozkładaniem. Naukowcy znajdują plastik w mikroorganizmach oraz w układach pokarmowych dużych ssaków morskich. Są nawet plaże z plastikowego piasku. Zrezygnowanie z plastikowych butelek to naprawdę ogromny wkład w ochronę środowiska – zwłaszcza jeśli policzymy, ile co miesiąc ich wyrzucamy.

Jak przekonać się do picia wody z kranu i sprawić, żeby była jeszcze smaczniejsza?

Człowiek je i pije oczami, dlatego warto oswoić wodę zachęcającą zastawą. W domu może to być elegancka karafka, w której będzie sobie stała woda na stole lub blacie w kuchni, a poza domem fajna wielorazowa butelka (może być dodatkowo z filtrem węglowym) lub szczelny kubek z rurką. Jeśli jesteście przyzwyczajeni do lekko gazowanej wody butelkowanej i nie pasuje wam nieco mdły smak kranówki, możecie zainwestować w nowoczesny saturator nazywany „ekspresem do wody gazowanej”.

Dla niektórych lepszy smak ma zimna woda, dlatego możecie trzymać jej odpowiedni zapas w szklanej butelce w lodówce. Jej smak da się podkręcić wrzucając do środka umyte liście mięty, kilka plasterków cytryny, limonki lub pomarańczy czy grejpfruta. Fanom bardziej wytrawnych smaków do gustu może przypaść woda z listkami bazylii i plastrami ogórka.

A jak połączyć wszystkie zalety picia wody z kranu? Zainwestuj w domowy filtr, np. w
dzbanku filtrującym. Będziesz pić najzdrowszą wodę, poprawisz jej smak i osiągniesz
wymierne oszczędności, do tego będziesz bardziej przyjazna dla środowiska.

Czytaj także: "Woda pitna to nie tylko tlen i wodór. Co w niej pływa?" >>