dda
-
DDA to nie wyrok. "Dziś masz 30 czy 40 lat, wojna się skończyła, a ty wciąż tę zbroję nosisz"
Jak podaje serwis osrodekprzebudzenie.org, średnio na Polaka przypada rocznie 11,7 litra czystego alkoholu, a statystyki wskazują, że co najmniej raz w miesiącu upija się 35 procent dorosłych, co pokazuje smutną prawdę. Jest to problem społeczny o dużej skali, który niestety z roku na rok rośnie. Jednak bardzo często zapominamy o jednym. Alkoholizm ma wpływ nie tylko na życie osoby uzależnionej, ale też jej najbliższych.
-
Przez lata "to była wstydliwie skrywana tajemnica". Dziś otwarcie mówi, że jest córką alkoholika
Magdalena Cielecka rzadko w mediach zdradza szczegóły z życia prywatnego. Wyjątek zrobiła kilka lat temu, gdy po raz pierwszy przyznała publicznie, że jej ojciec zmagał się z chorobą alkoholową.
-
Zostawiam rodziców na święta. Chcę przeżyć Wigilię nie jako córka rodziców, ale jako żona i matka [Z FORUM]
Czy zrobiłam świństwo? Mam odwołać wyjazd? - pyta na forum eDziecka Zona.pilota, która po 14 latach szantażu emocjonalnego ze strony rodziców postawiła weto, wypisała się z Wigilii i wyjeżdża z mężem i dziećmi nad morze. Jej post wzbudził spore emocje, a forumowiczki podzielił na obozy "za" i "przeciw".
-
Bez etykietek: nie jestem żadnym skrótem, który znacie
Nasze teksty o problemie DDA ukazały się już jakiś czas temu. Jednak nadal mają swoje echa, które odbijają się w naszej skrzynce pocztowej. Dziś pisze o sobie Maria. A dokładniej - wydaje oświadczenie.
-
Abstynencja - trudny wybór w naszym kraju
Nasz Czytelnik Franek pisze: "Alkohol nie jest w naszym społeczeństwie przyzwolony. On jest nakazany. Jeśli odmawiasz wypicia to od razu stajesz się napiętnowany. Jedynym, powtarzam, jedynym usprawiedliwieniem, które jest społecznie akceptowane, to bycie kierowcą. W innym przypadku zostajesz po prostu wykluczony. Bo jak to tak, nie pić? To niezgodne z naturą! Człowiek nie wielbłąd, pić musi." Przeczytajcie całość!
-
Dziewczyny Fibaka i kozetka szarlatana - dzisiejsze "Wprost" podniosło mi ciśnienie lepiej niż kawa
Poniedziałkowe czytanie prasy różnej przyniosło już tekst Miss Olgu o paniach Grycan, a ja czytając "Wprost" (skusiła mnie afera Fibaka, przyznaję) natknęłam się na tekst o DDA. W pierwszej chwili ucieszyłam się, że akurat tak dobrze się wstrzeliłam z moim ostatnim wpisem, a potem troszkę mną zatrzęsło, gdy przeczytałam, że całe to DDA to szarlataneria i psychologiczna prostytucja. No jasne, niech się ludzie nie leczą, niech o siebie nie walczą. Bo po co?
-
Ja, DDA - dlaczego trzeba na ten temat rozmawiać?
Po liście od naszej Czytelniczki Ani oraz bardzo emocjonalnym tekście Agaty, o tym jak Dorosłym Dzieciom Alkoholików potrzebna jest terapia poczułam się wywołana do tablicy. Bo jestem DDA, ale na terapię się nie wybieram. Jednak chętnie podejmę temat.
-
Jesteś DDA i wiesz lepiej. Terapia? Jaka terapia?
List Ani, choć krótki, wzruszył mnie bardzo. Nie dlatego, że historia jest tak boleśnie smutna, a dlatego, że zawsze chce mi się płakać z radości gdy ktoś potrafi zadbać o swoją życiową szansę.
-
List od Ani: Dobrze wiedzieć, że za wyleczenie się z rodziców nie trzeba dodatkowo płacić
List o terapii spowodował, iż niektóre z was ruszyły do piór, no dobrze - klawiatur i podzieliły się swoimi doświadczeniami. Wybrałyśmy dziś list Ani, który dotyka problemu poważnego, o którym nadal mówi się za mało. Już niedługo napiszemy więcej o życiu Dorosłych Dzieci Alkoholików, dziś oddajemy głos naszej Czytelniczce.