Skandal na Milan Fashion Week! Włoski projektant oskarżony o rasizm

W czasie tygodnia mody w Mediolanie wybuchł skandal. Na pokazie Claudio Cutugno wystąpiły modelki z twarzami pomalowanymi na czarno. Projektant został oskarżony o propagowanie rasizmu. Czy słusznie?

Claudio Cutugno, jesień 2015Claudio Cutugno, jesień 2015 /kolaż lula.pl

Tydzień mody w Mediolanie zbliża się do końca. Został jeszcze jeden dzień, ale uwaga mediów pozostanie skupiona na jednym pokazie. Na show projektanta Claudio Cutugno modelki wystąpiły w dość nietypowych makijażach. Ich twarze pokryte były czarną farbą i posypane brokatem. Cutugno twierdzi, że inspirował się pracami artysty Emilio Isgró, w którego dziełach można odnaleźć inspiracje insektami i ich odwzorowania. Twarze modelek na pokazie w Mediolanie miały wyglądać jakby były pokryte chmarą owadów. Amerykańskie media zrozumiały to zupełnie inaczej i oskarżyły włoskiego projektanta o rasizm.

Emilio Isgroprace Emilio Isgró/ kolaż lula.pl

Społeczeństwo amerykańskie jest niezwykle wrażliwe na wszelkie przejawy niesprawiedliwości i dyskryminacji rasowej. Czasami prawdopodobnie aż za bardzo wrażliwe, jednak ma to swoje usprawiedliwienie w historii. Pomalowane na czarno modelki z pokazu Claudio Cutugno skojarzone zostały z "blackface", makijażem scenicznym praktykowanym w Stanach Zjednoczonych w XIX i na początku XX wieku. Segregacja rasowa była wtedy w pełnym rozkwicie. Społeczeństwo było podzielone w każdej możliwej sferze życia. Wszyscy znamy zdjęcia osobnych kranów z wodą „for whites” i „for colored”. W XIX wieku, żaden Afroamerykanin nie był dopuszczony do występów na scenie, a jeśli był, jego rola ograniczała się do bycia pośmiewiskiem białej publiczności. Triumfy świeciły wtedy tak zwane minstrel shows, które opierały się na satyrach, parodiach i odgrywaniu różnych zabawnych scenek. Bardzo często wyśmiewano właśnie Afroamerykanów, którzy nie występowali na scenie. Wykorzystywano ustalone stereotypy rasowe, z których każdy charakteryzował się określonymi cechami. Biali aktorzy, z twarzami pomalowanymi na czarno, odgrywali znane wszystkim postaci, takie jak wujek Tom, dobry i lojalny, ale głupi sługa, czy mammy, czyli czarna niańka. „Black face” stał się symbolem opresji i białego rasizmu, który do dziś kojarzony jest z tymi właśnie przedstawieniami, chociaż taki makijaż funkcjonował także później, w przemyśle filmowym.

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ W GALERII

W 2013 roku, w środowisku modowym wybuchł podobny skandal, jednak miał bardziej usprawiedliwione podstawy. W lutowym wydaniu francuskiego magazynu Numéro, przedstawiono sesję zatytułowaną „African Queen”. Kogo mogliśmy zobaczyć na zdjęciach? Ondrię Hardin. Jasnoskórą, blond dziewczynę z niebieskimi oczami, pomalowaną na brązowo i wystylizowaną na „królową Afryki”. Nikt nie mógł zrozumieć dlaczego symbolem tego kontynentu ma być biała dziewczyna udająca czarną. Dlaczego nie wzięli kogoś, kto rzeczywiście ma ciemną karnację. Można też było zrezygnować z brązowej farby. W Afryce też są biali ludzie. Niestety, twórcy sesji zdecydowali inaczej i zdjęcia, które mogły być naprawdę dobre, połączone z kulturą i historią zaczęły funkcjonować w zupełnie inny sposób.

African QueenOndria Hardin dla magazynu Numero /kolaż lula.pl

W przypadku Numéro, skandal był usprawiedliwiony, w przeciwieństwie do pomysłu Claudio Cutugno. Co jest inne? W końcu w obu przypadkach mamy białe modelki z czarnymi twarzami. Tak, wszystkie mają zmieniony kolor skóry, jednak w makijażu z pokazu nie było żadnych nawiązań etnicznych i rasowych. Twarze modelek miały wyglądać jak pokryte rojem owadów i były inspirowane włoskim artystą. To właśnie różnica kontekstu jest dla tej sprawy kluczowa. Nie można popadać w histerię za każdym razem, kiedy ktoś pomaluje się na czarno. Oczywiście nie znaczy to, że rasizm może być w jakikolwiek sposób usprawiedliwiany, ale najpierw musimy mieć pewność, że mamy z nim do czynienia.