Minimalizm

Minimum wysiłku, maksimum efektu. Gama kolorystyczna ograniczona do czerni, bieli i kilku odcieni beżu. Formy jak najprostsze, choć jednocześnie niezwykłe.
Modny minimalizm Minimum wysiłku, maksimum efektu. Gama kolorystyczna ograniczona do czerni, bieli i kilku odcieni beżu. Formy jak najprostsze - to najnowsze propozycje projektantów na sezon wiosna/lato 2010. Gama kolorystyczna ograniczona do czerni, bieli i kilku odcieni beżu. Formy jak najprostsze, choć jednocześnie niezwykłe. Podobnymi ścieżkami podążyli Phoebe Philo, Hannah McGibbon i Stefano Pilati. Dużo podobieństw daje się zauważyć, patrząc na dwie kolekcje: Philo dla Celine i McGibbon dla Chloe. Te dwie projektantki już od dawna dzielą podobne fascynacje estetyczne. Zaczęło się podczas wspólnej pracy nad kolekcjami dla Chloe w latach 2001 -2005. Peleryny, białe koszule, sporo elementów z męskiej szafy i oszczędność formy - to je łączy, choć każda kolekcja mówi swoim własnym językiem. Stefano Pilati pośród tradycyjnych już nawiązań do dziedzictwa Yves Saint Laurenta znalazł miejsce na ciąg dalszy dla swoich minimalistycznych pomysłów. Wariacje na temat białej koszuli czy męskiego garnituru przeplatają się z szortami o charakterystycznych pęknięciach na brzegach nogawek i pelerynowymi wersjami żakietu. Z powodzeniem kontynuuje idee mistrza Laurenta, zacierając coraz bardziej granice między tym co męskie, a co kobiece. U Jil Sander i Stelli McCartnej także znajdziemy garnitury. Sander stawia na surowość materiałów i wykończeń (czyżby po zeszłorocznych nieśmiałych próbach Prady miała nastać moda na pogniecione marynarki?). Stella McCartney łamie męską konwencję za pomocą cielistych koronek. Znajdzie się miejsce na odrobinę sportu. Alexander Wang składa białe koszule niczym orgiami, uzupełniając zestawy asymetrycznymi sportowymi spódnicami. W kolekcji Bottega Veneta możemy odnaleźć strój do karate w wersji lekkiej i świetnie nadającej się do noszenia także poza salą treningową. Sportmax z kolei nadaje białej kurtce na zatrzaski funkcję koszuli - z dużym powodzeniem. Najlepsze w tych projektach jest to, że poszczególne elementy da się łączyć na różne sposoby, więc kilka rzeczy można nosić w wielu konfiguracjach. Z jednej strony wydawać się mogą nieco nudne, lecz z drugiej dają zdecydowanie więcej opcji niż jednosezonowe elementy, które zwykle nudzą się nam znacznie szybciej.

Dla tych, którzy dość już mają tej odnogi mody, która wciąż się zmienia i nie sposób za nią nadążyć, poniższe projekty będą świetną okazją do wytchnienia. Nie znajdziemy tu niemal żadnych ozdób, krzykliwych wzorów ani super trendów. Taką garderobą będziemy mogły się cieszyć znacznie dłużej niż jeden sezon.

Projekt: Chloe (wiosna/lato 2010)

Podobnymi ścieżkami podążyli Phoebe Philo, Hannah McGibbon i Stefano Pilati. Dużo podobieństw daje się zauważyć, patrząc na dwie kolekcje: Philo dla Celine i McGibbon dla Chloe. Te dwie projektantki już od dawna dzielą podobne fascynacje estetyczne. Zaczęło się podczas wspólnej pracy nad kolekcjami dla Chloe w latach 2001 -2005. Peleryny, białe koszule, sporo elementów z męskiej szafy i oszczędność formy - to je łączy, choć każda kolekcja mówi swoim własnym językiem.

Stefano Pilati pośród tradycyjnych już nawiązań do dziedzictwaYves Saint Laurenta znalazł miejsce na ciąg dalszy dla swoich minimalistycznych pomysłów. Wariacje na temat białej koszuli czy męskiego garnituru przeplatają się z szortami o charakterystycznych pęknięciach na brzegach nogawek i pelerynowymi wersjami żakietu. Z powodzeniem kontynuuje idee mistrza Laurenta, zacierając coraz bardziej granice między tym co męskie, a co kobiece.

Projekt: YSL (wiosna/lato 2010)

U Jil Sander i Stelli McCartney także znajdziemy garnitury. Sander stawia na surowość materiałów i wykończeń (czyżby po zeszłorocznych nieśmiałych próbach Prady miała nastać moda na pogniecione marynarki?). Stella McCartney łamie męską konwencję za pomocą cielistych koronek.

Projekt: Stella McCartney (wiosna/lato 2010)

Znajdzie się miejsce na odrobinę sportu. Alexander Wang składa białe koszule niczym orgiami, uzupełniając zestawy asymetrycznymi sportowymi spódnicami. W kolekcji Bottega Veneta możemy odnaleźć strój do karate w wersji lekkiej i świetnie nadającej się do noszenia także poza salą treningową. Sportmaxz kolei nadaje białej kurtce na zatrzaski funkcję koszuli - z dużym powodzeniem.

Projekt: Alexander Wang (wiosna/lato 2010)

Najlepsze w tych projektach jest to, że poszczególne elementy da się łączyć na różne sposoby, więc kilka rzeczy można nosić w wielu konfiguracjach. Z jednej strony wydawać się mogą nieco nudne, lecz z drugiej dają zdecydowanie więcej opcji niż jednosezonowe elementy, które zwykle nudzą się nam znacznie szybciej.

Harel

Czytaj w Znam.to: Dove Summer Glow