Opalenizna kontra bladość

Nadchodzi czas wyboru między piękną brązową skórą, a bezpiecznym pozostawaniem w cieniu - które rozwiązanie przynosi więcej korzyści?

Opalenizna w dzisiejszych czasach traci na popularności. Swój boom osiągnęła w Ameryce w latach 90-tych, gdy wytworzył się wizerunek "idealnej" dziewczyny - ciemna skóra, szczupła sylwetka, jasne włosy i obfity biust. Przykładem może być Paris Hilton sprzed kilku lat, a wraz z nią tłumy nastolatek.

Nie tak dawno, bo około sto lat temu i dalej, opalona skóra była napiętnowaniem. Dystyngowane damy unikały słońca jak ognia, a brąz pozostawiały plebsowi i warstwie robotniczej, której mimowolnie, przy pracy na dworze, ciemniała skóra. Był to powód do wstydu i widoczna oznaka ubóstwa.

Obecnie opinie na temat tego zjawiska są podzielone. Jedni uważają, że brązowa skóra kojarzy się z majętnością, wycieczkami zagranicznymi i zadbaniem, a do tego optycznie wyszczupla ciało; drudzy sądzą, że opala się tylko subkultura dyskotekowych nastolatek i świadczy to o złym guście.

AG

Według nas wszystko w umiarze jest dozwolone. Ciało o lekko brązowym odcieniu wygląda atrakcyjnie, jednak trzeba dbać o to, by środek do uzyskania takiej barwy był możliwie bezpieczny. Dlatego coraz popularniejsze jest używanie samoopalaczy i solariów natryskowych, a mniej z ich starszych wersji i korzystanie z naturalnego słońca. Ważne jest również zapobieganie wszelkim przebarwieniom za pomocą peelingów.

Skoro o umiejętności mówienia "dość" mowa, przywołajmy wizualnie skrajne przypadki przesady. Niech staną się one przestrogą. W galerii znajdziecie całe mnóstwo znanych osób, które pokochały bez wzajemności heban i śnieżną biel...

W galerii sławni z opalenizną i bez! Kto wygląda lepiej?

 

Anna Szulc



Wybieramy najlepszy szampon przeciwłupieżowy!

fot. Schutterstock / Lula

Jakie rozwiązanie wybierasz:
Więcej o: