Jak się ubrać na sztukę Warlikowskiego? W internecie pojawił się drobiazgowy przepis. Maciej Stuhr rozbawiony

Nowy spektakl Warlikowskiego prowokuje różne pytania: czy jest równie udany jak poprzednie? Czy da się przełożyć Prousta na język sceniczny? Albo... jak się ubrać na randkę w Nowym Teatrze?

W serwisie o modzie i urodzie VuMag pojawił się wczoraj obszerny tekst o dress code - odpowiedź na list czytelniczki, zaniepokojonej, ale i miło zaskoczonej, że randka z nowym chłopakiem ma odbyć się... w teatrze! (wielokropek i wykrzyknik - wierne oryginałowi). I to na ambitnej sztuce Krzysztofa Warlikowskiego. Redakcja udzieliła śmiertelnie poważnej odpowiedzi, kazała przejrzeć galerie z kilkunastu pokazów mody i przebrać się za aktywnego członka bohemy z takim poświeceniem, jakby chodziło o Halloween. Artykuł rozbawił samego Macieja Stuhra, jedną z gwiazd nowej produkcji Warlikowskiego "Francuzi". Aktor podlinkował tekst na fanpage'u teatru:

I żeby mi o tym pamiętać!!!

Posted by Maciej Stuhr on 15 października 2015

W sumie tekst powinien pozostawić nas w głębokim smutku, że Polacy tak rzadko chodzą do teatru, że aż nie wiedzą, jak się w tej sytuacji zachować. Wyprawa na sztukę Warlikowskiego urasta do rangi równie poważnego problemu dress code'u, jak bal w ambasadzie albo popołudniowy szampan na jachcie księcia Monako. Na szczęście jest autentycznie zabawny. Co z tego, że "na Warliku" dominują widzowie w dżinsach - pomocna stylistka sugeruje bardzo poważne podejście do zadania. Odpada normalność, a najcięższy grzech to zestaw z urodzin babci - elegancka bluzka i spódnica. Jako alternatywa podane są opisy gotowych zestawów, przykłady z paryskich wybiegów i porady, by ubrać się przede wszystkim nietypowo: asymetria, oversize, architektoniczna bryła, "spodnie za długie, za krótkie, niebanalne" itd.

Spektakl Fot. Tal Bitton/mat. Nowego Teatru

Magdalena Cielecka i Bartosz Gelner w spektaklu "Francuzi"

To porady na wyjście do teatru czy może raczej na pokaz mody, bo te też odbywają się czasem w warszawskiej hali ATM? Nie, nie, jednak o sztukę tu chodzi, bo podobno środowisko teatralne stroi się z równym oddaniem co Anna Dello Russo:

Charakterystyczna dla ludzi teatru jest nonszalancja w ubiorze: czyli coś od niechcenia (tak na niby, bo to jest mocno przemyślane) oraz łączenie pozornie niepasujących do siebie części garderoby. To środowisko stoi w opozycji do mody glamour, ale kocha modę bałaganiarską, pozbawioną reguł; ubrania poszarpane, pogniecione, umyślnie poplamione farbą, a nawet podarte-im bardziej „złe”, tym lepiej - pisze Dagmara Radzikowska z VuMag.

Czytelniczka raczej nie skorzysta z tych porad, bo ostatni regularny pokaz "Francuzów" odbył się cztery dni przed publikacją listu (spektakl jeździ teraz po festiwalach). Może to i dobrze, bo tzw. "ludzie teatru" chętnie kręcą się po barach w Pałacu Kultury i nigdy przenigdy nie widziałam, żeby byli umyślnie pochlapani farbą. Na widowni Nowego Teatru też nie dostrzegłam specjalnie wymyślnych stylizacji, chyba że policzymy śliczną dziewczynę z brwiami umalowanymi na różowo, która zainspirowała mnie do tyleż efektownych, co nieudanych eksperymentów z makijażem.

Spektakl Fot. Tal Bitton/mat. Nowego Teatru

Maja Ostaszewska w spektaklu "Francuzi"

Może ten zgrzyt tekstu (przebierz się, a nie ubierz, musisz pasować do artystycznego kontekstu) to wina nietypowo postawionego pytania. Sama dyskusja nad dress code'em na wydarzeniach kulturalnych sensu pozbawiona nie jest: smutno mi, że bezpowrotnie odchodzi wieczorowa elegancja widzów opery i schludność widowni teatralnych. Spontaniczny luz brzmi jednak lepiej od wielogodzinnych przygotowań i przeglądania dokumentacji całego Paris Fashion Week przed obcowaniem ze SZTUKĄ (kapitaliki też z oryginału).

Spektakl Fot. Tal Bitton/mat. Nowego Teatru

Scena ze spektaklu "Francuzi"

Całkiem poważnie, życzymy czytelniczce VuMaga dobrej zabawy na spektaklu (obawiamy się jednak, że dopiero w 2016 r.) i skrycie marzymy o majtkach z poduszeczkami push up, które nie tylko zapewniłyby modne krągłości, ale i pewną ulgę podczas 4,5-godzinnego spektaklu spędzonego na plastikowym krzesełku. A, i nigdy nie poszłabym na randkę na spektakl, w którym występuje Bartosz Gelner. Bo jak tu się skupić na partnerze?

Więcej o spektaklu na wyborcza.pl

Zobacz także: Kontrowersyjna sesja w VuMag

Więcej o: