Urodowy kwestionariusz Luli: Anna Puślecka

Bohaterką naszego kolejnego urodowego kwestionariusza Luli jest Anna Puślecka - dziennikarka DDTVN i producentka we własnej firmie AP Media, wyważona połowa duetu ?Mody Polskiej?- cyklu, który tworzy wspólnie z niepokornym Tomkiem Jacykowem. Tylko Luli dziennikarka opowiada o ulubionych perfumach, swojej miłości do niebotycznie wysokich obcasów i...włoskiej kuchni.

Lula: Jakie są Twoje sekrety dbania o urodę?

Anna Puślecka: W ciągu dnia piję bardzo dużo wody, nawet 3-4 litry. ZAWSZE zmywam bardzo dokładnie makijaż i od 16 roku życia używam krem pod oczy. Rzadko chodzę do kosmetyczki, bo zwyczajnie w świecie nie mam czasu. Ale dwa razy do roku staram się zrobić serię zabiegów złuszczających na twarz albo laser  - na przebarwienia po wakacjach i wyrównanie kolorytu skóry. Co prawda chodzę późno spać, ale staram się nie zarywać nocy, nie imprezuję do rana.

Lula: Twój ulubiony zapach?

Anna Puślecka: Zawsze i niezmiennie Eau de Gucci - zmysłowe i „charakterne” perfumy zamknięte w kałamarzu. Mieszanka bergamotki, wanilii, kwiatu pomarańczy, piżma idealne połączenie dla mnie. Miały swoją premierę w 2002 roku - niestety - wycofane z rynku. Próżno ich szukać w sklepach od Moskwy aż po NYC. Jestem od nich uzależniona, resztki znajduję jeszcze na aukcjach w Internecie. Ich miejsce próbują zająć Gipsy Water by Byredo, Odin 3 - zimą; latem - Portofino Dior lub Aqua di Parma Mandorlo di Sicilia. Ale Gucci pozostanie na zawsze moim Nr 1!

Lula: Twój ulubiony kosmetyk?

Anna Puślecka: Nie mam jednego. Lubię dobre kremy pod oczy, tusze pogrubiające i wydłużające rzęsy. Stosuję dobre szampony do włosów - używam wyłącznie tych profesjonalnych dostępnych w salonach fryzjerskich, bo moje włosy ciągle są „męczone” w TV lakierami i prostownicami. Lubię wyszukiwać też polskie kosmetyki tańszych marek, a ich jakość jest niejednokrotnie zaskakująca. Uwielbiam kremy Ziaja- balsam opalizujący do ciała SOPOT rozświetlenie oraz balsam brązujący SOPOT. Ciało wygląda po nich genialnie, a kosztują niecałe 10 złotych

Lula: Masz na swoim koncie jakieś urodowe wpadki?

Anna Puślecka: Kiedyś nie przypilnowałam fryzjera i bez konsultacji ze mną obciął mi 15 cm włosy. To był dramat.

Lula: Twoja ikona piękna?

Anna Puślecka: Sophia Loren - za seksapil, zmysłowość i niezłomną kobiecość; Sharon Stone - za klasę i chłód, który czasami potrzebny jest kobiecie.

Anna Puślecka

Lula: Twój ulubiony look?

Anna Puślecka: Kocham niebotyczne obcasy i dobre buty! One zawsze „robią” look. Najwyższe jakie mam to buty McQueena - 16 cm.

Dobrze też czuję się w look'u z elementami rockowymi - skórzana kurtka, ciężkie buty - na koturnie albo na obcasie. Do tego zwiewna, długa spódnica albo jeansy, choć przyznam, że coraz rzadziej je noszę . Lubię również ultra kobiecość - klasyczne szpilki Giuseppe Zanotti albo Louboutin - koniecznie ze spiczastym czubkiem, który w tym sezonie wrócił do mody na dłużej. Do tego spodnie rurki albo sukienka. I koniecznie torba - kocham duże torby.

Lula: Masz jakiś skuteczny sposób, żeby ukryć oznaki zmęczenia?

Anna Puślecka: Wyspać się (uśmiech). A tak na poważnie to delikatny makijaż, proste włosy, dyskretna stylizacja, okulary słoneczne z przezroczystymi szkłami. Mimo zmęczenia w takim wydaniu czuję się bezpiecznie.

Lula: Zdradź nam swój sposób na piękny i trwały makijaż wieczorowy?

Anna Puślecka: Dobry kryjący podkład - moim hitem od lat jest Double Wear Estee Lauder, podkreślone kości policzkowe różem w odcieniu brązu z leciuteńką poświatą, oko w kolorze miedzi z brązem, błękitny cień pod dolną powieką dodający blasku i kreska w kolorze granatu w wewnętrznej powiece oka, mocno wytuszowane rzęsy i delikatnie podkreślone usta naturalną konturówką i wypełnione błyszczykiem. To moja sprawdzona wersja - kiedy się spieszę i nie mam czasu na makijażową kreację ten makijaż zawsze wypada dobrze.

Lula: Czy uznajesz diety? Jaką dietę polecasz?

Anna Puślecka: Świetnie gotuję, uwielbiam jeść i ciągle jestem na diecie - oznacza to tyle, że 12 lat temu zmieniłam totalnie nawyki żywieniowe, kiedy zrzuciłam 18 kg. Nie jem tak zwanej „kuchni domowej” - ziemniaków, sosów, gulaszy, zaprawianych zup, surówek z kapusty, buraczków zasmażanych, kopytek, pierogów itp. Wolę wszystko lekkie,  proste i nieskomplikowane, czyli dania kuchni śródziemnomorskiej. Uwielbiam tiramisu! Sama robię świetne ;)

Anna Puślecka

Więcej o: