Urodowe mity: Czy jeśli w młodości będę stosować krem 50+, to szybciej się zestarzeję?

Takie mniej więcej pytanie zadała nam w komentarzu pod poprzednim artykułem z tej serii czytelniczka pisząca pod pseudonimem Kuriozum. Kremy dostosowane do wieku, to temat, nad którym od pewnego czasu także się zastanawiałyśmy, dlatego szczególnie chętnie zapytałyśmy o pogląd w tej kwestii dermatologa - dr Edytę Engländer.

Określenie wieku skóry

Wybierając krem dopasowujemy często nasz wiek z metryczki do podanej na opakowaniu liczby. Często jednak skóra jest w zupełnie innym wieku niż wskazywałaby na to liczba urodzin, które mamy za sobą. - Lubiąca opalanie 30-latka ma cienką i delikatną skórę, a jeśli dodatkowo pali papierosy, może mieć już skórę 50-latki. I odwrotnie, kobieta o grubej skórze, unikająca słońca i dbająca o dietę oraz stosująca odpowiednią pielęgnację może cofnąć biologiczny zegar skóry nawet o 10 lat - podkreśla dr Edyta Engländer. Radzi jednocześnie, by przeprowadzić u dermatologa estetycznego tzw. przegląd urodowy, który pozwoli ustalić właściwy dla naszej cery rodzaj pielęgnacji. Po trzydziestce rób to przynajmniej dwa razy do roku.

Krem przeciwzmarszczkowy powinien więc zagościć w naszej kosmetyczce jak najwcześniej. Jak twierdzi nasza ekspertka, problemem jest raczej sięganie po tego typu preparaty zbyt późno. Wciąż pozostaje jednak pytanie - w jaki sposób wybrać krem właściwy dla naszej cery?

 

Czy skóra może się rozleniwić?

Często boimy się sięgnąć po intensywniejszy krem, jeśli zmarszczki na naszej twarzy są bardzo płytkie lub nawet w ogóle się jeszcze nie pojawiły. Powód? Boimy się, że jeśli skóra przyzwyczai się do określonych składników aktywnych, to w przyszłości nie będzie na nie reagować. Dermatolog rozwiewa jednak wszelkie wątpliwości: - Nie ma mowy o żadnym rozleniwieniu procesów regeneracyjnych, ponieważ krem nie ma na nie wpływu. Nie jest po prostu w stanie przeniknąć do głębszych warstw skóry - zaznacza dr Engländer.

Choć krem nie może mieć wpływu na kondycję włókien kolagenowych i elastynowych, które z wiekiem samoistnie wiotczeją, warto go stosować. - Z wiekiem nie tylko włókna tracą jędrność. Ubywa nam kwasu hialuronowego, podściółki tłuszczowej, a nawet tkanki kostnej. Żaden krem temu nie zapobiegnie, ale nie tego powinnyśmy oczekiwać - mówi specjalistka. Krem pozwala utrzymać właściwy stopień nawilżenia, poprawia koloryt oraz stanowi dodatkową ochronę przed czynnikami zewnętrznymi. Wszystko w obrębie naskórka, który zaniedbany rogowacieje, przesusza się i pokrywa zmarszczkami.

Istnieje jednak kilka składników, które dedykowane są szczególnym grupom wiekowym. Dr Engländer poleca dwudziestolatkom kremy z antyoksydantami (witaminą C) oraz kwasem hialuronowym, do których po trzydziestce warto dodać środki i zabiegi na bazie glikolu oraz retinol. Zawierające go kosmetyki stosuj na noc i pamiętaj o skutecznej ochronie przeciwsłonecznej. Cera dojrzała także potrzebuje retinolu oraz kwasu hialuronowego, a z nowości warto wypróbować także kwas glikolowy. Jednocześnie warto pamiętać, że skóra sama wie, czego jej trzeba i składniki "nadprogramowe" zwyczajnie nie zostaną wchłonięte.

Z kosmetykami nie można jednak przesadzić. - Eksperymentowanie z próbkami i szukanie idealnego kremu metodą prób i błędów, to największa krzywda, jaką wyrządzamy skórze. Zresztą tak naprawdę, najlepszym kremem przeciwzmarszczkowym jest filtr przeciwsłoneczny z maksymalną ochroną - podsumowuje ekspertka.

 

Zapobiegać, a nie leczyć

Ta prosta zasada tyczy się także kwestii zmarszczek. Dermatolodzy zalecają regularne złuszczanie, czyli peelingi i kremy z kwasami. Tego typu środki utrzymają w lepszej kondycji naskórek, ale nie zahamują niekorzystnych zmian w głębszych warstwach skóry. Na to pomoże mezoterapia. - Zamiast próbować pokonać barierę naskórka za pomocą nanocząsteczek zawartych w kremach, robi się mikronakłucia w skórze i za pomocą cienkiej igły podaje się pod naskórek potrzebne substancje. Składniki aktywne, takie jak kwas hialuronowy, koktajle witaminowe, peptydy i aminokwasy trafiają dokładnie tam, gdzie są potrzebne - przybliża przebieg zabiegu dr Engländer.

Szczególnie poleca Mezoterapia kwasem hialuronowym, który wchłania się po kilku dniach, ale w tym czasie wiąże w skórze wodę. Staje się ona źródłem, z którego cera może czerpać przez dłuższy czas. - Zapobiegawczo warto wykonywać także zabiegi autoregeneracyjne, czyli takie, które oszukując skórę, zmuszają ją do intensywniejszej pracy. Lasery frakcyjne, czy mikronakłuwanie pobudzają organizm do produkcji nowych włókien kolagenowych i elastynowych, czyli wpływają na ujędrnienie skóry - dodaje specjalistka.

Okazuje się, że nawet botoks, dla którego antyreklamą stało się wiele gwiazd Hollywood, może być środkiem zapobiegawczym. - Likwidacja mimiki, to błąd w lekarskiej sztuce. Dobrze zastosowany botoks może odciążyć najintensywniej pracujące elementy. Dzięki temu mięśnie nadające nam smutny, surowy lub ponury wyraz twarzy działają łagodniej, a na skórze nie powstają trwałe zagniecenia, czyli zmarszczki mimiczne - wyjaśnia nasza przewodniczka po świecie bruzd, linii i załamań. Co sądzicie o tych metodach? Może stosowałyście już, któryś z zabiegów polecanych przez dr Engländer?

 

Konsultacja - dr Edyta Engländer, dermatolog i lekarz medycyny estetycznej z Centrum Dermatologii i Medycyny Estetycznej WellDerm

dr Edyta Engländer

 

W przyszłym tygodniu poprosimy kolejnego eksperta o pomoc w rozwikłaniu urodowej zagadki. Czy znacie jakieś nietypowe sposoby na pielęgnację skóry, których skuteczność chciałybyście potwierdzić? A może same wymyśliłyście jakiś urodowy trik, który warto polecić?

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem klikając tutaj