Klientki dzielę na dwie grupy - wzrokowcy i intelektualistki [ROZMOWA Z FRYZJEREM]

Jakie grzechy popełniamy siadając na fotelu fryzjerskim, czego najbardziej pragniemy w tym sezonie i czy da się przejść od brązu do blondu za jednym zamachem? Wyjaśnia Jakub Iwanow, , jeden ze stylistów fryzur z salonu Art Hair Studio Fryzur.

Martyna Wyrzykowska: Do salonu wchodzi klientka, której tak jak mnie wcześniej pan nie widział. Co pan robi?

Jakub: Od razu zwracam uwagę na to jak wygląda, jaki jest jej styl, ubrania oraz na to jak się porusza. To wiele mówi o kobiecie - czy jest bardziej skryta, czy przebojowa. Praktyczna czy lubi zaszaleć. Kiedy już usiądzie w fotelu może już te cechy maskować, dlatego liczy się pierwsze wrażenie. Później natomiast przychodzi czas na słuchanie - teraz to ona mówi mi jak siebie widzi. I to właśnie ten element, rozmowa jest najbardziej czasochłonna. Przy koloryzacji wybieramy na przykład trzy kolory, które jej się podobają i trzy, których nigdy by sobie nie zrobiła. To daje mi jakiś obraz jej gustu i oczekiwań. Staram się dowiedzieć na tyle dużo, by później koloryzacja, strzyżenie i modelowanie było już dla klientki wyłącznie relaksem. Poznaję jej wymagania przed przystąpieniem do właściwej pracy.

Zwykle pokrywają się one z pana wizją?

Dzielę klientki na dwie grupy. Jedna grupa to typ wzrokowiec. Klientki są zdecydowane, wiedzą czego chcą i gdy usiądą w fotelu, a ja potargam im włosy, to same potrafią je ułożyć tak, by im pasowały. Te klientki są zwykle zadowolone z efektu, bo często też proszą o podobne cięcie, które już wcześniej było u nich wykonane. Gorzej jeśli trafia się klientka, którą nazywam intelektualistką. Nie za bardzo wie czego chce, ale chce żeby było ładnie. W tym przypadku używam katalogów z fryzurami i próbkami kolorów, by wyczuć co jej się podoba.

O co najczęściej proszą pana w tym sezonie klientki?

Bez wątpienia króluje ombre. Sporo się ono zresztą ostatnio zmieniło. Przez ostatnie dwa lata wykonywaliśmy je przy użyciu jednego koloru, nakładanego tylko na długości i końce, tak by włosy były ciemniejsze, naturalne u nasady, a jaśniejsze na dole. Teraz natomiast mamy pełen wachlarz koloryzacji ombre - od jasnych do bardzo ciemnych kolorów. Dzięki farbowaniu całych włosów ombre staje się bardziej naturalne i bardziej błyszczące. Poza tym nowa technika umożliwia skorzystanie z ombre kobietom o wszystkich rodzajach i kolorach włosów. Śmiało kryje też siwe włosy, więc wiek nie jest już ograniczeniem.

Ograniczeniem mogą jednak być przyzwyczajenia klientek. Makijażyści narzekają na zamiłowanie odwiedzających ich dojrzałych kobiet do niebieskich cieni. Na co narzekają fryzjerzy?

Oj, zdecydowanie na blondynki. Przychodzi do nas cała masa kobiet, które chcą mieć popielaty, zimny odcień blond, ale on zupełnie im nie pasuje. Najczęściej na szczęście wystarczy przyłożyć im do twarzy próbkę włosów w tym odcieniu i pokazać jak źle wygląda on z ich naturalnym odcieniem skóry. Dla kontrastu z drugiej strony pokazuję włosy w cieplejszym odcieniu i zwykle pomaga, a klientka wychodzi ode mnie zadowolona.

A jeśli marzy nam się bardziej radykalna zmiana i na przykład przejście od brązu do jasnego blondu?

Też da się zrobić! (śmiech) To jedna z naszych najciekawszych nowości  - oferujemy zabieg umożliwiający rozjaśnienie włosów aż o pięć odcieni, czyli na przykład zejście do blondu, ale bez używania produktów do dekoloryzacji. To zupełnie nowy produkt, który swoją premierę miał w maju - pozbawiony jest amoniaku, zapachu, działa na włosach naturalnych i wcześniej farbowanych. Wypróbowałem go już nawet na bardzo ciemnych włosach i efekt był niesamowity.

Jak działa taka farba?

Produkt wykorzystuje specjalne oleje L'Oreal Professionnel, a marka ma na farbę aż 22 patenty. Żadna inna firma takiego kosmetyku w swojej gamie nie posiada. Dzięki złożonej formule farba nie tylko rozjaśnia włosy, ale też neutralizuje wszystkie niepożądane refleksy, które mogłyby się pojawić. Nie ma więc mowy o pomarańczowych, czy żółtych blondach, nawet na farbowanych wcześniej na rudo włosach.

Czyli raczej nie uda nam się uzyskać podobnego efektu w domu?

Raczej nie. Farbowanie włosów w domu znacznie różni się zresztą od tego w salonie. Przede wszystkim klientka w sklepie nie potrafi samodzielnie ocenić stanu swoich włosów, ich potrzeb, refleksów które mogą się pojawić oraz stopnia krycia, który farba musi zapewnić. Fryzjer bierze pod uwagę wiele czynników, w tym dokładne ustalenie koloru podstawowego, czyli naturalnego odcienia, który może być różny w zależności od tego jakie miejsce na głowie analizujemy. Na skroniach i nad czołem włosy mogą być  o dwa tony jaśniejsze niż z tyłu - ja dobieram farbę tak, by pokryła te włosy równomiernie, klientka farbując włosy w domu, zwykle kończy ze znacznie ciemniejszymi włosami nad karkiem.

Takie nieudane farbowanie może podobno nawet zaburzyć proporcje twarzy. To prawda?

Rzeczywiście, coś w tym jest. Kiedy fryzjer wybiera dla swojej klientki fryzurę, to dąży do tego, by zbliżyć jej kształt twarzy do ideału, czyli owalu. Umożliwia to jednak nie tylko właściwe cięcie, ale także odpowiednia koloryzacja. Zasada jest taka, że ciemne kolory zabijają objętość, czyli na przykład zbyt wysunięte kości policzkowe, pucołowate policzki, czy zbyt wysokie czoło. Czasem wystarczy jedno, nieco ciemniejsze pasmo naturalnie wpasowane w resztę włosów, by zupełnie zmienić kształt twarzy. Z jasnym kolorem jest podobnie - pozwala na dodanie objętości w pewnych miejscach. Takie triki stosuje się najczęściej w przypadku twarzy trójkątnych lub prostokątnych. To największe wyzwanie dla fryzjera.  Ale i z tym sobie radzimy, więc zapraszam!

Z Panem Jakubem  spotkałam się w salonie Art  Hair Studio w Warszawie. Salon jest laureaten nagrody oraz rekomendacji miesięcznika Uroda za "profesjonalizm oraz wysoką jakość usług w roku 2013". Więcej informacji na stronie internetowej.