Myślisz, że o depilacji wiesz wszystko? Najnowsza metoda usuwa nie tylko niechciane owłosienie, ale i pot!

Walka z niechcianym owłosieniem to ogromna część dzisiejszego przemysłu kosmetycznego. Najnowszy sposób na depilację wykorzystuje mikrofale.

W dobie, w której depilacja laserowa staje się coraz bardziej popularna, wydawałoby się, że uwaga zostanie skupiona na doskonaleniu tej metody. Jednak okazuje się, że kolejny pomysł ma szansę na zdobycie popularności. Tym razem, amerykańska firma Miramar weszła na rynek z zabiegiem, który pozbywa się owłosienia za pomocą mikrofal.

Dlaczego mają być lepsze od lasera?

W przeciwieństwie do zabiegów laserowych, mikrofale nie rozróżniają kolorów, dzięki czemu nawet bardzo jasne włosy mogą zostać usunięte. Także odcień skóry i opalenizna nie są tutaj przeciwwskazaniem. Poza pozbyciem się owłosienia, metoda skutecznie niweluje nadmierne pocenie.

Zabieg jest przeprowadzany w znieczuleniu miejscowym i jest bezbolesny. Po procedurze pachy są obolałe przez kilka dni. O ile wykorzystywanie mikrofal w leczeniu zbyt mocnego pocenia jest dość znana i stosowana od jakiegoś czasu, nie ma zbyt wielu danych, które potwierdzałyby długofalową skuteczność depilacji. Dlatego by sprawdzić, czy nowa metoda wykorzystania tego rodzaju promieniowania w usuwaniu owłosienia działa, trzeba będzie jeszcze poczekać.

Wątpliwości niektórych budzi też ewentualna szkodliwość mikrofal na zdrowie. Od lat mówi się, że są niebezpieczne i lepiej ich nie wykorzystywać. Zabieg został zatwierdzony przez amerykańską Agencję Żywności i Leków (FDA). Według lekarzy, promieniowanie, na które wystawieni są pacjenci, jest nieszkodliwe. Promieniowanie nie jest wystarczające mocne, a procedura trwa zbyt krótko by miało to wpływ na kondycję fizyczną poddających się jej ludzi.

Co uważacie o takim rodzaju depilacji? Dałybyście "ugotować" swoje pachy?

Więcej o: