Marzena Wilkanowicz: "Lan, czyli Orchidea" - jak powstawała polska edycja "Elle" oraz jak rodził się rodzimy show-biznes [RECENZJA]

Słynna naczelna polskiej edycji miesięcznika "Elle" w końcu spisała swoje wspomnienia - są fascynujące!

Kim jest Marzena Wilkanowicz? Jej nazwisko zna zapewne każda dzisiejsza 40. i 50-latka, a także większość dwudziestokilkulatek, które - tak jak ja - dorastały czytając polską edycję "Elle". Wciąż pamiętam, gdy moja mam przyniosła do domu pierwszy numer magazynu. Przez kilka godzin (!) przeglądałyśmy strony poświęcone modzie i czerwonym dywanom. Ten świat był wówczas, w Polsce początków lat 90., niemal nieznany, a przez to taki fascynujący!

Ale naszej "Elle", a przede wszystkim jej ogólnopolskiego sukcesu, nie byłoby, gdyby nie Wilkanowicz. Wkrótce po premierze rodzimej edycji magazynu, to ona przejęła obowiązki redaktor naczelnej i razem ze sztabem profesjonalistów przez 13 lat (!) tworzyła topowy magazyn luksusowy skierowany do kobiet w różnym wieku, które cechował jeden wspólny mianownik - kochały dobry styl.

LAN, czyli orchideaGosia Baczyńska/Facebook

Gdy tylko dowiedziałam się, że Wilkanowicz spisała swoje wspomnienia, od razu wiedziałam, że sięgnę po tę książkę. W końcu można powiedzieć, że m.in. dzięki polskiej "Elle" ukształtował się mój gust i wrażliwość na piękno.

Przyznaję, że pierwsza część autobiografii, poświęcona głównie środowiskom intelektualnym Krakowa, a także dorastaniu Marzeny Wilkanowicz w europejsko-azjatyckim domu (jej matka pochodzi z Wietnamu), niekiedy mnie nudziła. Myślę, że skierowana jest do starszych niż ja osób, a także nieco bardziej konserwatywnych. Je na pewno zainteresują wątki dotyczące słynnego ojca Marzeny, Stefana Wilkanowicza, człowieka-instytucji w "Tygodniku Powszechnym" i wydawnictwie "Znak".

Do mnie zdecydowanie bardziej przemawiały zaś wątki z okresu pobytu Wilkanowicz we Francji, gdzie przez jakiś czas mieszkała i pracowała, a przede wszystkim z czasów, gdy rozkręcała polską "Elle".

Magda FrąckowiakElle Polska, październik 2006

A łatwo nie było! Nasza "Elle" rodziła się bowiem w czasach przełomów - fascynujących i kreatywnych, ale też wyjątkowo trudnych. Uśmiechałam się, czytając, jak wyglądała ówczesna siedziba redakcji. Specjalnych luksusów nie było :-). Za to nastawienie młodych ludzi, którzy chcieli coś zmienić, zbudować, pragnęli inspirować i pokazywać to, co wówczas w Polsce było niemal nieosiągalne, wciąż jest warte naśladowania.

Lan, czyli orchideaGosia Baczynska/Facebook

Książka Wilkanowicz ukaże wam wiele smakowitych kąsków zza kulis powstawania "Elle". Dowiecie się, jak wyglądał wywiad z Moniką Olejnik, a także, jakim wyczynem było umieszczenie na okładce zdjęcia prezydentowej. Przekonacie się też, jakim wyzwaniem bywa organizacja eventów, zwłaszcza wtedy, gdy pragnie się, aby były niezapomniane. Poznacie bliżej projektantkę Gosię Baczyńską (prywatnie przyjaciółkę Wilkanowicz) i dowiecie się, dlaczego dla wielu jest największą artystką w Polsce. Marzena Wilkanowicz zdradzi także, oczywiście z dozą humoru, jakie polskie gwiazdy bywały najbardziej kapryśne, oraz które z nich wyróżniały się największą klasą. Przekonacie się również, jaki dress code panował (wciąż panuje?) w redakcji "Elle", jakiej muzyki słuchano podczas zamykania poszczególnych numerów oraz - co ważne i bardzo przydatne :-) - dowiecie się, jak dostać się na fashion week, nie mając zaproszenia.

Ja nie mogłam się oderwać, dlatego bardzo wam tę pozycję polecam - zwłaszcza drugą, ellowską część.

Lan, czyli orchideaGosia Baczynska/Facebook

Więcej zdjęć z premiery autobiografii Marzeny Wilkanowicz (odbyła się w butiku Gosi Baczyńskiej, przy udziale wielu sławnych osób) znajdziecie w naszej GALERII.