Najlepsze kosmetyki maja. Testujemy i wybieramy produkty, których naprawdę warto spróbować

Po raz kolejny przedstawiamy wam subiektywny przegląd kosmetyków dostępnych na naszym rynku, które są godne polecenia. Testujemy, wybieramy i opisujemy. Skusisz się?
Maseczka Origins Maseczka Origins Materiały prasowe

Origins By All Greens

Maseczka do twarzy, która... puchnie? Tak! Nowa maska marki Origins zaczyna pienić się sama, gdy tylko wyciśniemy ją z opakowania. Zgodnie z nazwą, wszystkie główne składniki By All Greens są zielone i mają one sprawić naszej skórze prawdziwy detoks. Są to: spirulina, szpinak, zielona herbata i zielona glinka.

Maska jest niezwykle przyjemna. Piana, która tworzy się na twarzy delikatnie mrowi, ale nie jest to nic nieznośnego. Kosmetyk oczyszcza cerę, ale nie jest zbyt agresywny, dlatego sprawdzi się nie tylko w przypadku cery tłustej. Pozbywa się zanieczyszczeń, zwęża pory, ale nie wysusza skóry.

Cena: 135zł

Ocena: 9/10

Serum fridge by yDe Serum fridge by yDe (C) AJ STUDIO Adam Jakubiak

Fridge by yDe 4.3 Rosy Eye Energy/ Glow - serum pod oczy

Skóra pod oczami jest bardzo delikatna i wymaga szczególnej opieki. Z tego powodu warto zainteresować się kosmetykami, które pomogą nam w odpowiedniej pielęgnacji. Produkt, który ostatnio nas zauroczył to serum pod oczy polskiej marki fridge by yDe. Dostępne jest w dwóch wersjach bez (Energy) i z pigmentami (Glow). Ja wybrałam tę drugą opcję, ponieważ moje cienie potrzebują każdej możliwej pomocy.

Serum jest bardzo, bardzo rzadkie. Przed użyciem trzeba nim mocno wstrząsnąć żeby pigmenty mogły się dobrze wymieszać. Produkt jest naturalny i nie zawiera konserwantów, dlatego trzeba go trzymać w lodówce i zużyć w mniej więcej 2,5 miesiąca. Wersja "kolorowa" jest mocno rozświetlająca, dlatego po nałożeniu, trzeba nałożyć jeszcze korektor lub podkład. Różnica jest zauważalna, skóra jest nawilżona, a chłodne serum ładnie redukuje ewentualną opuchliznę.

Cena:179zł

Ocena: 8/10


MAC Pro Beyond Lash MAC Pro Beyond Lash MAC COSMETICS

MAC Pro Beyond Lash tusz do rzęs

Z zewnątrz wygląda jak zwyczajny tusz, jednak po odkręceniu, Pro Beyond Lash okazuje się być wyjątkowy. Wszystko przez niezwykle ciekawą szczoteczkę, która trzyma się na metalowej sprężynie (?) i można ją dowolnie wyginać. Dzięki temu można ją dopasować do ręki i bardzo wygodnie nią pracować. Dodatkowo, sama główka jest bardzo, bardzo cienka i idealnie wręcz nadaje się do malowania dolnych rzęs. Bardzo łatwo też dotrzeć do kącików i pokryć tuszem nawet najdrobniejsze włoski.

Mimo że taka mała, szczoteczka doskonale radzi sobie także z górnymi rzęsami. Można nią bardzo dokładnie pracować tuż u ich nasady, co w przypadku jasnych włosków działa cuda. Według mnie, jedyną prawdziwą wadą tego tuszu jest jego wysoka cena.

Cena: 100zł

Ocena: 8,5/10 (osoby z bardzo długimi rzęsami mogą nie polubić tej drobnej szczoteczki)

Prostownica Philips Moisture Protect Prostownica Philips Moisture Protect Philips

Prostownica Philips

Nawet włosy, które są z natury proste jak druty, potrzebują czasem dodatkowego wygładzenia. Doskonale sprawdza się do tego zwyczajna prostownica. W moje ręce trafiło urządzenie marki Philips z serii Moisture Protect i raczej go z nich nie wypuszczę. Zacznijmy od tego, że chyba nigdy w życiu nie widziałam równie ładnej prostownicy. Jest biała a płytki, które prostują  i wnętrze, są w kolorze różowego złota. W skrócie, wygląda jak senne marzenie każdej blogerki.

Przejdźmy do działania. Prostownica ma funkcję jonizacji i trzy ustawienia temperatury: 150,175 i 200 stopni. Najciekawszą opcją jest zdecydowanie sam system Moisture Protect, który ma chronić nasze włosy przed przegrzaniem. Podczas prostowania lub kręcenia, urządzenie dobiera temperaturę i ewentualnie samo ją obniża gdy okaże się zbyt wysoka. Jeśli komuś to nie odpowiada, funkcję można wyłączyć.

Zdecydowanym plusem prostownicy jest fakt, że od momentu włączenia, do momentu, w którym możemy jej użyć, mija dosłownie chwilka. W moim przypadku jest to tyle, ile potrzebuję do wygodnego ułożenia się przed lustrem, wybrania pasemka i szybkiego przeczesania.

Cena: 369zł

Ocena: 8/10

Lampa LED 6W Lampa LED 6W Semilac

Zestaw do manicure'u hybrydowego Semilac

Ładne paznokcie to coś, czym lubi się pochwalić każda z nas. Jednak już nie każda z nas ma czasu (lub pieniędzy) na malowanie ich w salonie. Z drugiej strony tradycyjne lakiery nie trzymają się jednak tak długo i nie wyglądają tak dobrze.

Z tego powodu postanowiłam zainwestować w swój własny zestaw z lampą i lakierami hybrydowymi. Wybór padł na jedną z popularniejszych i łatwiej dostępnych marek - Semilac. Za mniej więcej 200 złotych, zaopatrzyłam się w: małą lampę LED 6W, bazę, top, lakier, waciki bezpyłowe, dwa pilniczki, bloczek, odtłuszczacz, zmywacz, specjalnie pocięte kawałki folii i kostkę do gitary, którą dumnie nazwano stripperem.

Fakt, że hybryda wymaga lepszego przygotowania, wiedzy oraz o wiele większej dokładności i precyzji niż zwykły manicure, ale moim zdaniem, warto się tym zainteresować. Dla porównania, hybryda w Warszawie może kosztować nawet powyżej 100 złotych (serio). Wychodzi na to, że inwestycja zwróci nam się już po dwóch razach. Oczywiście wystarczy wyjechać kilka kilometrów za miasto i ceny ostro spadną, ale taki zestaw i tak naprawdę się opłaca.

Przed zakupem i skorzystaniem z takiego zestawu, upewnijcie się, że wiecie dokładnie co powinnyście robić krok po kroku. Dobrze jest trzymać się wytycznych producenta a także poradzić się profesjonalisty.

Cena: ok. 200zł (cena zależy od miejsca zakupu i lampy)

Ocena: 9/10

Pigment Inglot x La Mania Pigment Inglot x La Mania Inglot

Inglot Cosmetics pigment z kolekcji marki La Mania

Czegoś tak pięknego moje powieki nie doświadczyły już dawno. Pigment z kolekcji, która powstała w ramach współpracy dwóch znanych polskich marek (La Mania i Inglot) jest moim zdaniem idealny i wielofunkcyjny.

Dlaczego? Jest to perfekcyjny odcień jasnego beżu, może szampana, który przepięknie błyszczy. Nałożony na powiekę, sprawia, że wygląda ona na mokrą. Świetnie sprawdzi się także nałożony tylko w wewnętrznym kąciku, gdy chcemy lekko ożywić makijaż. Ci, którzy naprawdę lubią poważny błysk, mogą nałożyć pigment na szczyty kości policzkowych lub pod samą brwią (dla odważnych!). Dzięki swojej intensywności, produkt jest niesamowicie wydajny. By pomalować jedno oko, wystarczy delikatnie dotknąć cienia palcem i strzepać nadmiar. Wygląda na to, że będzie to jeden z tych kosmetyków, które nigdy się nie kończą.

Cena: 33zł

Ocena: 10/10

Krem do rąk Tony Moly Krem do rąk Tony Moly Tony Moly

Tony Moly Panda's Dream White - krem do rąk

Pierwsze co widzimy, to przesłodkie, przeurocze i przepiękne opakowanie, które natychmiast przyciąga wzrok. Krem zamknięty jest w okrągłym słoiczku, który wygląda jak panda. Na szczęście nie jest to jedyne, co naprawdę mnie w tym kosmetyku pociąga.

Panda's Dream White Hand Cream to bardzo, bardzo gęsty, nawilżający krem do rąk. Jest tak zbity, że żeby nabrać go palcem ze słoiczka, nie wystarczy go tam po prostu wsadzić. Trzeba się w niego naprawdę wbić. Na szczęście na dłoniach rozprowadza się bardzo szybko i przyjemnie je nawilża. Dzięki ekstraktom z bambusa i miodu, krem ma bardzo przyjemne działanie nawilżające i jest doskonałym towarzyszem naszej pracy przy biurku.

Poza nawilżaniem, jego zadaniem ma być również rozjaśnianie przebarwień. Tego, bardzo popularnego wśród koreańskich kosmetyków, działania niestety nie zdołałam przetestować. Moje dłonie z natury są bardzo, bardzo blade.

Jedynym minusem kremu jest jego opakowanie. Z jednej strony jest przeurocze i korzystanie z niego jest przyjemnością, ale z drugiej strony, odkręcany słoiczek nie należy do najbardziej higienicznych.

Cena: 39zł

Ocena: 8,5/10