Gosia Baczyńska - pokaz Pre Collection 2012

Pokaz Gosi Baczyńskiej czy "Tango" Rybczyńskiego? Projektantka składa hołd legendarnej polskiej animacji.

Pokaz nowej kolekcji Gosi Baczyńskiej odbył się w piątkowy wieczór na praskim podwórku, na tyłach pracowni projektantki. Bardzo ograniczona przestrzeń sprawiła, że wiele dziennikarzy oglądało pokaz na palcach, a ekipa Luli w ogóle nie uczestniczyła w wydarzeniu. A szkoda, bo tak oryginalnego widowiska modowego jeszcze w Polsce nie było.

Projektantka przeniosła inspiracje vintage jeszcze dalej. Pokaz nowej kolekcji odtwarzał choreografię filmu krótkometrażowego "Tango" z 1980 r., autorstwa Zbigniewa Rybczyńskiego . Animacja została nagrodzona pierwszym w polskiej historii Oscarem. Przedstawiała tłum osób skupionych w zwykłym PRL-owskim mieszkanku, powtarzających w kółko te same czynności w rytm muzyki. Skomplikowana choreografia sprawiała, że postacie zgrabnie się mijają w małej przestrzeni, dokładnie w rytm muzyki Janusza Hajduna.

Inspiracja animacją jest widoczna gołym okiem, ale projektantka postanowiła spotęgować efekt oryginalną ścieżką dźwiękową z filmu. Tak jak u Rybczyńskiego musiały wypełniać zróżnicowane postacie, więc oprócz modelek, zaangażowano mężczyzn, dziewczynę podobną do samej projektantki, Małgorzatę Niemen i Tolę Szlagowską w roli krnąbrnej nastolatki. Pojawiło się też mnóstwo rekwizytów rodem z PRL, a nawet nieodłączny symbol szyku tamtych czasów - papieros.

Z PRL nie były tylko stroje i tkaniny - bardzo retro, ale bardzo stylowe. Wprawdzie show trochę przytłoczył nowe projekty, ale to, co udało nam się wypatrzyć na zdjęciach jest urodziwe, kobiece i w klimacie vintage. Specjalność projektantki - stylowe koronki - zachwycają i tym razem, tworząc piękne malunki na czarnych, transparentnych tkaninach i przepięknej sukni ślubnej. Królują inspiracje jeszcze wcześniejsze niż animacja Rybczyńskiego - stylowe kołnierzyki kojarzą się raczej z przełomem lat 40. i 50. (trochę w stylu jesiennej kolekcji Miu Miu i nowej od Fendi ). Dużo jest też przejrzystych tkanin - tiulu, a nawet plastiku, jak w trenczu bardzo przypominającym ostatni pokaz Marca Jacobs . Mimo akcentów z Nowego Jorku i Paryża, Baczyńska interpretuje tendencje na nadchodzący sezon w swoim indywidualnym stylu. Kolekcja zrobiła na nas bardzo dobre wrażenie, ale chętnie zobaczylibyśmy ją w bardziej obiektywnym lookbooku.

Czy pokazy mody będą coraz bardziej zbliżały się do teatru czy performansu? Wydaje się, że tak, bo swoje show konsekwentnie "podkręca" wizjoner Marc Jacobs . Wystarczy spojrzeć na filmowe inspiracje jesiennego pokazu Louis Vuitton czy efektowną choreografię wrześniowego pokazu Marc Jacobs. Po piętach depcze mu Karl Lagerfeld , inwestujący w bardzo efektowną oprawę swoich kolekcji. Gratulujemy Gosi Baczyńskiej pomysłu i twórczej interpretacji jednego z symboli sztuki PRL-u!

GALERIA

Podobają Wam się klasyczne czy bardziej awangardowe pokazy?

 
 
Więcej o: