Już jest! Adele dla VOGUE US - udana sesja?

Rozmarzony wzrok, rozwiane włosy i obfity biust - oto Adele na okładce "Vogue US".

Sesja, o której mówiono od grudnia zeszłego roku, nareszcie ujrzała światło dzienne. Adele pojawiła się na okładce amerykańskiego "Vogue" , a wewnątrz magazynu prawdziwa gratka dla fanów piosenkarki - zdjęcia gwiazdy autorstwa duetu Mert Alas & Marcus Piggott . Czy jednak "Vogue" aby na pewno stanął na wysokości zadania?

Od początku było wiadomo, ze sesja z udziałem Adele będzie "trudna". Chodzi oczywiście o figurę artystki, która na pewno nie przypomina sylwetek modelek, goszczących na ogół na okładkach "Vogue" . Plotkowano, ze przez trzy miesiące kompletowano specjalną garderobę dla Adele - miały być to kreacje od światowych projektantów pasujące na gwiazdę. Jako ze najlepsze marki nie produkują swoich kreacji w rozmiarze większym niż "M", większość ze strojów trzeba było po prostu uszyć.

A jednak, choć zdawałoby się, ze świat akceptuje apetycznie okrągłą Adele, a na dodatek zamówione sukienki powstały na czas, ukryły co trzeba i odsłoniły wdzięki piosenkarki, Adele i tak nieco wychudzono - oczywiście korzystając z dobrodziejstw Photoshopa:

Skandalu z tego nie będzie, bo "Vogue" zachował umiar, ale i tak kilka kilo mniej rzuca się w oczy (zwłaszcza, gdy popatrzymy na szczuplejszą niż zwykle twarz Adele, z wyraźnie zarysowanymi kośćmi policzkowymi).

Anna Wintour postanowiła wyeksponować charakterystyczny, mocny makijaż oczu Adele utrzymany w stylu retro. Wiadomo, retro wciąż króluje w modzie, a Adele nie tylko urodę, ale i głos ma jak gdyby z innej epoki. Co tylko dodaje jej czaru.

W wywiadzie dla "Vogue" Adele przyznaje, ze nie czuje się gwiazdą i nienawidzi czerwonego dywanu:

Nie znoszę tego. Nie chodzi o to, że w blasku fleszy czuję się niepewnie. Ja po prostu nie chcę brać w tym udziału, być tego częścią. Gdy tylko pojawiam się na czerwonym dywanie, od razu zaczynam mieć problemy z żołądkiem, naprawdę. Na przykład rok temu na gali MTV. Było tam tyle "superstars" - co ja tam robiłam?

Piosenkarka wyznaje też, ze skończyła z piosenkami o rozstaniach. Mimo ze właśnie one przyniosły jej sławę, nie zamierza więcej śpiewać o nieszczęściach w miłości.

Przez to, o czym śpiewałam, cały świat strasznie mi współczuł, byłam postrzegana jako ofiara. Wszyscy sądzą, ze jestem potwornie nieszczęśliwa i dlatego, gdy mnie poznają, są wielce zaskoczeni. Nie jestem specjalnie melancholijna. Przeciwnie - jestem straszną gadułą, wszędzie mnie pełno i zawsze jestem na luzie. Jestem zupełnie inna niż moje płyty.

Zdjęcia z pierwszej sesji Adele dla "Vogue US" znajdziecie w naszej GALERII

Więcej o: